<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947</id><updated>2012-02-16T20:23:22.746+01:00</updated><title type='text'>TRANSFUZJA KRWI</title><subtitle type='html'>ROZPINAJ UMYSŁ RÓWNIE CZĘSTO JAK ROZPOREK</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>107</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2570379497848744415</id><published>2011-02-28T01:20:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T01:35:41.105+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>bywam tutaj, ale jestem też &lt;a href="http://niepodobamisieto.blogspot.com"&gt;TAM&lt;/a&gt;. i nie jestem tam sam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2570379497848744415?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2570379497848744415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2011/02/bywam-tutaj-ale-jestem-tez-tam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2570379497848744415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2570379497848744415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2011/02/bywam-tutaj-ale-jestem-tez-tam.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7703235305180422738</id><published>2011-01-14T01:15:00.000+01:00</published><updated>2011-01-14T01:16:56.440+01:00</updated><title type='text'>L. pracuje przy rododendronach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już dawno doszedłem do wniosku, że dni takie jak ten nigdy nie powinny się były wydarzyć. Obudziłem się przygnębiony, myśląc mimowolnie o tym, że pewnie już nigdy nie zobaczę światła dziennego. Jeszcze bardziej zasmuca mnie to, że i ty jesteś przygnębiona. Wspominając wszystkie smsy, które zaczynały się od słów &lt;i&gt;telepatia&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;bliźniaki&lt;/i&gt; albo &lt;i&gt;chodź, przytulę&lt;/i&gt; (to ostatnie wystarczyło za cały esej pocieszeń), docieram do dnia, w którym o 05:32 słuchałem poruszających piosenek, zwisając z balkonu czwartego piętra – był styczeń, a ja właśnie się przeprowadziłem i pragnąłbym powiedzieć, że nigdy nie czułem się tak dziwnie, ale pewnie byłaby to przesada. Żałowałem, że nie jestem tam, gdzie nie ma nawet stołu, więc jesz kolację z tacki we wróbelki siedząc na pudle z książkami. Ale nie szkodzi, bo nocami powracam do naszych rozmów, przypominając sobie pojedyncze słowa takie jak: &lt;i&gt;śniło mi się, warszawa, smutek, przyjedź&lt;/i&gt; i tak bardzo kocham wtedy to, co już stworzyliśmy. Przypominam sobie, jak w pełni lata przyjechałem do ciebie, pamiętam, jak siedziałem w pociągu, czytając piękne zdania, przywołując wcześniejsze zdania, które wypowiedziałaś ty. Wielopoziomowość wrażeń, &lt;i&gt;Pani Dalloway&lt;/i&gt;, sny o chorobach, mapy Warszawy. Mówię ci, żebyś się nie bała, że przecież zawsze jestem z tobą, wyciągam czasem małą ciebie i wtedy wszystko jest tak, jak miało być. Pewnie nie lubisz ze mną spać, bo zabieram całe miejsce w łóżku, ale za to pokazywałem ci pod kołdrą swoje dłonie, które uważam za nieproporcjonalnie szerokie, a potem śmialiśmy się, że masz uda twarde jak stal, dokładnie tak jak mówiłaś. Zasypiamy. Oboje śpimy coraz dłużej, z czego efektów nie jesteśmy do końca zadowoleni i o czym mówimy w przygnębiających słowach. W południe siadamy w plamie słońca na podłodze, siedzimy naprzeciwko siebie przy stole w twojej kuchni, piję herbatę i nie ma mnie nigdzie indziej, innym razem w przerwie między filmami składasz żurawie, wkrótce masz ich tysiąc, obserwuję, jak tworzysz rękami, mówię, że zazdroszczę ci tylu umiejętności, na co uśmiechasz się i opowiadasz historię. W słoneczne dni wychodzimy razem jeździć na rowerach, chwilę jedziemy koło siebie, wyprzedzasz mnie, nie potrafię cię dogonić – w rzeczywistości nawet nie próbuję, zostawiam cię, a potem rozmawiamy o czym innym. Siadamy na trawie, jemy, rozmawiając, znów wygrywasz w scrabble. Muszę wracać do Warszawy. Ale rozmawiamy nawet po moim powrocie, jesteś w każdej chwili, nawet wtedy, kiedy zupełnie sam siedzę w rozświetlonym mieszkaniu, przesypiając lipcowy gorąc. Przez miesiąc wychodzenie z domu było dla mnie zbyt trudne i jedyną osobą, z którą mogłem się spotykać, byłaś ty. W końcu zaskoczyłaś mnie na dworcu, cieszyłem się, że cię widzę. Wieczór na leżakach, przyjemne zmęczenie i zadziwiająco dobry nastrój i wiedziałem, że czujesz to samo. Przyjeżdżasz do mnie, a ja czasem znów śpię za dużo, co mam sobie za złe. Teraz znowu jest styczeń i mija rok, odkąd staram się wyciągnąć coś ze strzępków zdań, które zapisuję na kartkach z zaokrąglonymi rogami i nie wiem, czy kiedykolwiek powstanie z tego coś, co chociaż trochę oddawałoby, jak jest naprawdę, ale muszę próbować, mimo że minie jeszcze parę miesięcy, zanim późnym letnim wieczorem wyjdziemy na długi spacer, na którym czujesz w powietrzu elektryczność, ja też ją czuję, mimo że żadne z nas nie jest pewne, czy tego dnia była burza. Siadamy na huśtawkach, jest tak spokojnie i tylko my istniejemy na całym świecie i znów jest tylko to, co właśnie się dzieje. Podobnie jak gorącego dnia, kiedy &lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FFFFFF;"&gt;K&lt;/span&gt; czytał nam o muzyce, śmialiśmy się, głaskałem cię po głowie i mimo wszystkich rzeczy, o których wiesz i mimo innych rzeczy, o który ja wiem, cieszyliśmy się na tyle, na ile mogliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7703235305180422738?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7703235305180422738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2011/01/l-pracuje-przy-rododendronach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7703235305180422738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7703235305180422738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2011/01/l-pracuje-przy-rododendronach.html' title='L. pracuje przy rododendronach...'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-9006683045018472992</id><published>2010-12-20T14:02:00.002+01:00</published><updated>2010-12-20T14:10:23.366+01:00</updated><title type='text'>1941</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I feel certain that I am going mad again. I feel we can't go through another of those terrible times. And I shan't recover this time. I begin to hear voices, and I can't concentrate. So I am doing what seems the best thing to do. You have given me the greatest possible happiness. You have been in every way all that anyone could be. I don't think two people could have been happier 'til this terrible disease came. I can't fight any longer. I know that I am spoiling your life, that without me you could work. And you will I know. You see I can't even write this properly. I can't read. What I want to say is I owe all the happiness of my life to you. &lt;i&gt;You have been entirely patient with me and incredibly good&lt;/i&gt;. I want to say that - everybody knows it. If anyone could have saved me it would have been you. &lt;i&gt;Everything has gone from me but the certainty of your goodness&lt;/i&gt;. I can't go on spoiling your life any longer. &lt;i&gt;I don't think two people could have been happier than we have been.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;V.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-9006683045018472992?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/9006683045018472992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/12/1941.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/9006683045018472992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/9006683045018472992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/12/1941.html' title='1941'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-994524928420162920</id><published>2010-12-05T21:03:00.003+01:00</published><updated>2010-12-05T21:25:00.090+01:00</updated><title type='text'>129 die in jet</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;więc tak naprawdę nic się chyba nie stało. Nic, nic, zupełnie nic przez parę ostatnich miesięcy, licząc od czerwca, kiedy to już nie stało się zupełnie nic najbardziej na świecie, ale tak bardzo, że w omawianej kwestii nie mogło stać się mniej. Jasny i klarowny purytanizm wśród białych ścian i czarnych linii, ze słońcem, z widokiem na Powązki z okna. Chociaż czasem myślę, że początek należało by wskazać w grudniu, kiedy zziębnięci, w pięciu warstwach ubrań podziwialiśmy błyszczącą na niebiesko sztukę miejską, prześcigaliśmy się w znajomości Biblii i żegnaliśmy się na przystanku Kino Femina, po czym stwierdzałem, patrząc na duży naczółek, że to właśnie miejsce jest jednym z moich ulubionych, o których zupełnie zapomniałem i tak bardzo kojarzy mi się z zimą, śniegiem i mrozem (potem wiązałem z tym odcinkiem alei Jana Pawła o wiele mniej gorące uczucia, ale zawsze jednak darzyłem sympatią). Pamiętam, jak wróciłem potem do domu, nie ciesząc się zupełnie zastaną w nim pustką. Paliłem papierosa i udawałem, że z kimś rozmawiam, następnego dnia pojechałem daleko, daleko, w ogóle o tym nie pamiętając. Nie pamiętam wielu rzeczy. Właśnie chyba dlatego mam problem z powiedzeniem, kiedy tak na dobre zacząłem zapuszczać się na manowce życia, odklejając się coraz bardziej od rzeczywistości, pielęgnując swoją pustelniczą ascezę, po jakimś czasie zupełnie nie potrafiąc w żaden znany ludzkości sposób wyartykułować, o co mi tak naprawdę chodzi i dlaczego najczęściej wypowiadane przeze mnie słowo to &lt;i&gt;obojętnie&lt;/i&gt;. Kiedy tylko czuję, że coś rzeczywistego może niedługo się zdarzyć, uciekam szybko w swoje nieżycie, w gawędzenie o pogodzie i smacznym jedzeniu, o dobrych książkach i filmach, które i tak czytam i oglądam jedynie na momentach, bojąc się schwytania przez coś prawdziwego, przemawiającego gdzieś głęboko, w te pierwotne, ciemne miejsca, w przelewającą się magmę zdarzeń. Kiedy spotykamy się i słyszę trzeszczenie śniegu nie tylko pod swoimi butami (które w rzeczywistości w ogóle nie nadają się na zimę), bardzo nienawidzę siebie za to wycofanie się ze wszelkiej aktywności, chcę je cofnąć, ale trochę też chcę się z nim w końcu pogodzić i zwrócić ku absolutnej pasywności i neutralności, dających mi komfortowe poczucie niezmienności. Chciałbym czasem odzyskać węch, który w niewyjaśniony przez naukę ani wiarę okolicznościach straciłem w okolicach końca lata i nie odzyskałem do dziś, co mocno mnie upośledziło i bynajmniej nie wyostrzyło innych zmysłów; najgorsze i tak jest to, że zupełnie nie wiem, co to za kara boża została na mnie zesłana, ale przyjmuję ją z pokorą. Mówi i jego głos dochodzi mnie z daleka. Dookoła istne kadry z rosyjskiego filmu o wojnie: ptaki uciekające z drzew, zsypujące kurtyny śniegu z gałęzi, drzewa i my. Skarpa wydaje się nie mieć końca, schody prowadzące do Zamku Ujazdowskiego. Trochę jestem, a on trochę nie jest. Jest wsześnie, dzień – długi. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że moje myśli nie należą do mnie, a w rzeczywistości dokonała się jakaś zmiana, której nie potrafię wyłuskać, wyczuć, opisać i przez to, że ja jestem i nie jestem elementem tej zmiany, wszystko stało się mniej realne, zostawiając mnie w zawieszeniu między jednym a drugim stanem. Wiem, jak bardzo absurdalnie musi to brzmieć, kiedy mówię mu mniej więcej takie rzeczy, ale on tylko podnosi wzrok i patrzy w dal. Śnieg nas razi. Bardzo chciałbym być w stanie myśleć o czymś innym niż topienie się w Wiśle, ale od tego czerwca czy grudnia zupełnie mi to nie wychodzi. Między aktami i bombardowaniami. Na na na. Nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-994524928420162920?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/994524928420162920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/12/129-die-in-jet_05.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/994524928420162920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/994524928420162920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/12/129-die-in-jet_05.html' title='129 die in jet'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3476607552592562412</id><published>2010-06-28T20:48:00.003+02:00</published><updated>2010-06-28T20:53:54.865+02:00</updated><title type='text'>o porze takiej jak ta słyszę czasem swoje żyły i tętnice</title><content type='html'>dziwne uczucie.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;b&lt;/div&gt;&lt;div&gt;EzrucH&lt;/div&gt;&lt;div&gt;b&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ywa&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;m&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ilcZący&lt;/div&gt;&lt;div&gt;m&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;n&lt;/div&gt;&lt;div&gt;IezróW&lt;/div&gt;&lt;div&gt;n&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;anym&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;m&lt;/div&gt;&lt;div&gt;istEriu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;m&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3476607552592562412?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3476607552592562412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/o-porze-takiej-jak-ta-sysze-czasem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3476607552592562412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3476607552592562412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/o-porze-takiej-jak-ta-sysze-czasem.html' title='o porze takiej jak ta słyszę czasem swoje żyły i tętnice'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4812632633163969224</id><published>2010-06-16T23:09:00.001+02:00</published><updated>2010-06-16T23:10:22.815+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>nie mam życia&lt;div&gt;a nocnymi autobusami jeżdżę jedynie wtedy, kiedy wracam z biblioteki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;smutek †††&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4812632633163969224?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4812632633163969224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/nie-mam-zycia-nocnymi-autobusami-jezdze.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4812632633163969224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4812632633163969224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/nie-mam-zycia-nocnymi-autobusami-jezdze.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-9021689810347705262</id><published>2010-06-08T23:45:00.001+02:00</published><updated>2010-06-08T23:46:02.706+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>moja twarz zrobiła się ciężka, nieprzyjemna&lt;div&gt;jakby nie moja&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-9021689810347705262?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/9021689810347705262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/moja-twarz-zrobia-sie-ciezka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/9021689810347705262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/9021689810347705262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/06/moja-twarz-zrobia-sie-ciezka.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3197048875862732621</id><published>2010-05-19T03:06:00.001+02:00</published><updated>2010-05-19T03:07:27.652+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>jeszcze nie jest dostatecznie bez sensu&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3197048875862732621?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3197048875862732621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/jeszcze-nie-jest-dostatecznie-bez-sensu.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3197048875862732621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3197048875862732621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/jeszcze-nie-jest-dostatecznie-bez-sensu.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7942963735913891529</id><published>2010-05-16T03:25:00.001+02:00</published><updated>2010-05-16T03:26:22.612+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;NIE JESTEM ANI HETERO, ANI BI, JESTEM PO PROSTU ALKOHOLICZKĄ&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7942963735913891529?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7942963735913891529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/nie-jestem-ani-hetero-ani-bi-jestem-po.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7942963735913891529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7942963735913891529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/nie-jestem-ani-hetero-ani-bi-jestem-po.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6446090530562264453</id><published>2010-05-09T02:39:00.004+02:00</published><updated>2010-05-09T02:45:04.194+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mówi M: sorry ale odpierdol sie od mojego chlopaka. on woli mnie bo jest HETERO!!!!!!!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mówię ja: maria, czy ty masz juz kompletnie nasrane w glowie/ to ty nie wiesz, ze jestes jedyna hetero na swiecie? przegralas tak bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tak bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK BARDZO TAK&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6446090530562264453?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6446090530562264453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/mowi-m-sorry-ale-odpierdol-sie-od.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6446090530562264453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6446090530562264453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/mowi-m-sorry-ale-odpierdol-sie-od.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3475952086337623023</id><published>2010-05-07T21:55:00.010+02:00</published><updated>2010-05-07T22:07:08.067+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-Ryg2ydCsI/AAAAAAAAAFw/KYcrMCZz2YE/s1600/AIDS.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-Ryg2ydCsI/AAAAAAAAAFw/KYcrMCZz2YE/s400/AIDS.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621756323138242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyWZDxwwI/AAAAAAAAAFo/HSazOwXOfPo/s1600/communion.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyWZDxwwI/AAAAAAAAAFo/HSazOwXOfPo/s400/communion.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621576544043778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyP2YfSII/AAAAAAAAAFg/yzNauyvoWmw/s1600/warszawa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyP2YfSII/AAAAAAAAAFg/yzNauyvoWmw/s400/warszawa.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621464156457090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyJoljpzI/AAAAAAAAAFY/Is6VAikwur8/s1600/tortorom.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyJoljpzI/AAAAAAAAAFY/Is6VAikwur8/s400/tortorom.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621357373957938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyEfWAmzI/AAAAAAAAAFQ/RJ5QW25TpkI/s1600/birds.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-RyEfWAmzI/AAAAAAAAAFQ/RJ5QW25TpkI/s400/birds.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621268993481522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-Rx8-YxXTI/AAAAAAAAAFI/K3wJAn4L92o/s1600/VARIATION+OF+BIRDS.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-Rx8-YxXTI/AAAAAAAAAFI/K3wJAn4L92o/s400/VARIATION+OF+BIRDS.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468621139887611186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://s526.photobucket.com/albums/cc347/poissonsoluble/?action=view&amp;current=4229_18b7.gif" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i526.photobucket.com/albums/cc347/poissonsoluble/4229_18b7.gif" border="0" alt="Photobucket"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3475952086337623023?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3475952086337623023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3475952086337623023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3475952086337623023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/blog-post.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/S-Ryg2ydCsI/AAAAAAAAAFw/KYcrMCZz2YE/s72-c/AIDS.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8094543481409896263</id><published>2010-05-02T03:35:00.003+02:00</published><updated>2010-05-02T03:38:34.293+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dzieci z zespołem angelamana przejawiają różne sensoryzmy, wśród których częstym jest fascynacja wodą / podczas gdy gruźlica oznaczała uduchowienie świadomości, raka rozumie się jako stłumienie bądź wymazanie świadomości (przez bezmyślne id). w gruźlicy konsumujesz sam siebie, ulegasz rafinacji, docierasz do sedna, do prawdziwego "ja". w przypadku raka nie-inteligentne ("prymitywne", "embrionalne", "atawistyczne") komórki ulegają rozmnożeniu, a ty zostajesz zastąpiony przez coś, co nie jest tobą&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8094543481409896263?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8094543481409896263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/dzieci-z-zespoem-angelamana-przejawiaja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8094543481409896263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8094543481409896263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/05/dzieci-z-zespoem-angelamana-przejawiaja.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4776029599935439257</id><published>2010-04-30T00:10:00.002+02:00</published><updated>2010-04-30T00:14:04.072+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;SCISSOR-BEAK LOWER MANDIBLE FLAT ELASTIC IT'S AN IVORY PAPER-CUTTER LOWER MANDIBLE IMMERSED SOME DEPTH IN THE WATER IT FLIES RAPIDLY UP AND DOWN THE STREAM&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;SO THAT THERE ARE THREE SORTS OF BIRDS WHICH USE THEIR WINGS FOR MORE PURPOSES THAN FLYING THE STEAMER AS PADDLES THE PENGUIN AS FINS AND THE OSTRICH SPREADS ITS PLUMES LIKE SAILS TO THE BREEZE&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4776029599935439257?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4776029599935439257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/04/scissor-beak-lower-mandible-flat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4776029599935439257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4776029599935439257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/04/scissor-beak-lower-mandible-flat.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2158707216280955107</id><published>2010-04-28T00:26:00.000+02:00</published><updated>2010-04-28T00:27:12.453+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;object width="400" height="225"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9942217&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=9942217&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="225"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2158707216280955107?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2158707216280955107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2158707216280955107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2158707216280955107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1198182675198768269</id><published>2010-02-11T02:21:00.005+01:00</published><updated>2010-02-11T05:12:22.231+01:00</updated><title type='text'>confiteor</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś nie będzie żadnej historii z życia mego, żadnej porywającej rewelacji z reklamy nagłówka, nie będę mówić o tym, jak stoję pod obrazem i chce mi się płakać, bo was to nie obchodzi ze mną na czele, nie będę pluł jadem, nie padnie z ust mych żadne słowo, co najwyżej ząb mi może wypaść, ja w ogóle nie otworzę ich, tych ust, zamknięte zostawię i koniec końców! Patrzę sobie ostatnio w ekran tego monitora, świeci mi na niebiesko i wkurwia mnie, no działa w sposób typowo kurwiczny na moje nerwy i ja nic z tym faktem nie zrobię, ja nic z nim na niego nie poradzę, co najwyżej prześlę do telewizji, na ulicę Woronicza ileś tam 00-910 miasto stołeczne Warszawa, bo to się w Warszawie właśnie dzieje, w Warszawie podczas mojej nieobecności i nieważne, gdzie jestem, nieważne, co właśnie do ust wkładam, czy jest to właśnie rogalik 7days, czy też narząd płciowy, czy oglądam właśnie krwawe wytryski, czy podcinanie łechtaczki kobiecej, a nie męskiej i to wszystko w ogóle laskę na to kładź najlepiej, bo nic wam do tego ze mną na czele, przecież nie będę się wpierdalał we własne życie, tak samo jak nie będę wyrażał żadnych skrajnych i wiążących opinii, bo przecież to ryzykowne i ja sobie z tego ryzyka w tym zawartego doskonale zdaję sprawę, ja to wiem i chcę wiedzieć i dlatego też rezygnuję z tych konsumpcjonistycznych dóbr i w dodatku rezygnuję z nich przy pełnej, no mam pełną świadomość tego, co robię,  bo dobrze pamiętam, jak raz patrzyłem przez okno i leciały ptaki, a faceta pewnego dziesięć pięter niżej, zamieszkałego przy ulicy Inżynierskiej, Praga Północ, miasto stołeczne, no i tego faceta, co to wobec mnie którego byłem wyżej o dziesięć pięter, to właśnie go zajebali i to jest moja opowieść, bo ja twierdzę, że opowieść to tylko słowa i nic ponad ani pod również słowa, bo tekst jest płaski bez żadnej głębi, to tylko literki, które teraz wciskam na klawiaturze komputera i koniec kropka koniec tematu. No i próbuję właśnie reanimować ten stary swój komputer, co to jest stary i brzydki i śmierdzi nieprzyjemnie i w ogóle nie byłem tam od dwudziestu lat, ale tam pewnie jest brzydko i śmierdzi i ja już tam nigdy nie pojadę, już moja noga tam nie postąpi nigdy, nie licz na to, nie linczuj tego i nie myśl sobie w ogóle. Już mi się przypominała parę razy pewna historia z dnia poprzedniego, ale specjalnie nic o niej nie powiem, bo mi się nie chce, siedzę sobie i nic nie robię, bo mi się nie chce, a co, stać mnie na to, tak samo jak stać mnie na szynkę, kiedy jakieś brudne dziecko patrzy, jak kupuję w karfurze, a ja potem wpierdalam to w drodze do domu, na powietrzu, na śniegu, specjalnie dotykam to palcami, rękami, a to dziecko kroczy za mną swoim matowym wzrokiem, wzrokiem wytartym o reklamy i oferty, na które i tak nigdy się nie załapie, i całe jest to dziecko wytarte o to, że już nic ani przed nim, ani za nim, ani kurwa nic się w jego życiu już nie wydarzy, tylko będzie to życie jednym ciągłym łanem gówna i torebek foliowych łopoczących na wietrze niczym flaga polska na w pałacu prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, miasto nie Kraków, lecz stołeczne - Warszawa, w której płynie Wisła, a żaden cud nad Wisłą się nigdy już nie stanie, już żadne brudne dziecko nie będzie w drodze do domu wpierdalało żadnej szynki, tak jak ja to robię, mimo że w sumie szynki nie lubię, bo stokroć bardziej preferuję i wolę sery, ale robię to, by działać właśnie tak w sposób typowo kurwiczny i na siebie i na otaczające mnie otoczenie, więc w zasadzie mogę sobie powiedzieć: &lt;i&gt;A, w piździe to mam&lt;/i&gt; i iść dalej, donikąd. I nie myśl sobie, że ja myślę o przyszłości, gdyż ja to złudzeń już dawno się pozbyłem, złudzenia wyrzuciłem do kosza na śmietnik, wyrzuciłem je prosto do talerza dzieci z karfura, gdyż ja się nie zwodzę, nie wywożę w pole, to wszystko nie ze mną, gdyż ja się nie oszukuję, gdyż ja się oszustwem i kłamstwem brzydzę, uważam, że to złe, ja sam staram się nigdy się nie oszukiwać, a już zwłaszcza nie się kłamać, gdyż uważam, że to poniżej mojej godności, a poprzeczka mojej godności jest ustawiona bardzo wysoko i trudno mi sprostać pod względem moralnym, a tym bardziej etycznym, gdyż ja tak naprawdę gardzę kulturą masową, gardzę popkulturą, ja się nią wcale nie karmię, ja odmawiam karmienia się nią, odrzucam precz widelce gazet i noże telewizji, gdyż ja tak naprawdę nie czytam wcale kolorowych nagłówków, nie oglądam wiadomości, gdyż ja tak w rzeczywistości Bogiem a prawdą to ja w nic już nie wierzę. Ja w ogóle nie uznaję czegoś takiego jak prawda, a nauczyłem się tego z nauki życia doświadczenia, której nikt mi nie odbierze, gdyż jest tylko moja, a to znaczy, że nie kogoś innego, tylko właśnie moja, oto, co to znaczy. I wcale nie jest moim celem kreślenie trafnych i ostrych pejzaży impresjonistycznych społeczeństwa polskiego, tworzenie wyrazistych portretów matowych, wyblakłych ludzi i dostrzeganie promyka nadziei tam, gdzie nikt inny go nie widzi, w jakiejś spelunie, w jakimś mieszkaniu na Targówku, czy na Pradze, w którym konkubent i konkubina rżną się jak dzikie osły, a ich dziecko wypada kompletnie pijane z okna czwartego piętra wysokiej kamienicy, w której głównym elementem są mebelki na wysoki połysk i połysk bijący z flaszek wódki, gdyż tak jak mówiłem wcześniej, ja w to nie wierzę, ja tu nie widzę żadnej nadziei, a w mojej filozofii życiowej, której nauczyło mnie życie i różnorakie jego doświadczenia, to, co jest niewidoczne dla oczu, jest po prostu niewidzialne, bez żadnego pitolenia pierdolenia, po prostu kawanaławizm i cios prosto między oczy brzydkiej dziewczyny ze wsi gdzieś na Podlasiu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1198182675198768269?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1198182675198768269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/02/confiteor.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1198182675198768269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1198182675198768269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/02/confiteor.html' title='confiteor'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5082647687301396906</id><published>2010-01-24T04:01:00.002+01:00</published><updated>2010-01-24T04:53:26.463+01:00</updated><title type='text'>codzienności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21.01.2010 &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;01:27: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;kurwo jedna dzwonie do ciebie cala noc naucz sie odbierac telefony po prostu wciskasz zielona sluchawke cipo caluje&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;17:02: &lt;i&gt;ej halo, dobrze wiesz, ze nienawidze rozmawiac przez telefon czasem i po prostu nie moge odebrac, no chuj - nie moge i koniec! co sie dzialo? ps. na moim telefonie nie ma zielonej sluchawki, helphelp!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;17:30: &lt;i&gt;boze laskawie piszesz, gratuluje. no chcialam sie podzielic mysla swa, a mianowicie, ze odkad uprawiam seks czesciej niz raz na tydzien i na trzezwo w dodatku, to jakos inaczej patrze na rzeczywistosc. nie chce mi sie uczyc, co robisz, gdzie jestes, co robiles ostatnio? rozmawiales z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#339999;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;17:37: &lt;i&gt;wspaniale wiec, ja siedze w buwie i przerabiam filozofie, obczajam ludzi, ale sa dziwni i krzywo na mnie dzis patrza, boje sie na maxa. jak wracalem ostatnio nawalony z mokotowa, to spotkalem go w nocnym i chyba powiedzialem 'skoro mnie juz nie kochasz, to przynajmniej odprowadz do domu, chuju pierdolony', ale nie pamietam za bardzo&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;17:43: &lt;i&gt;ahaha, ja nie pamietam, zebym ci wysylala smsa z instrukcja obslugi telefonu, patrze dzis na to i - co kurwa? ale moglbys te telefony odbierac cipo. kiedy lsd?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;17:59&lt;i&gt;: mowilem juz o telefonach. chyba w ogole go wyrzuce przez okno albo przynajmniej do kosza na smieci. nie wiem, kiedy lsd, ale &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#339999;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; mowia, ze bede heroinista za pare lat, rzucam wszystko z papierosami lacznie i jedzeniem as well.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;18:04: &lt;i&gt;i tak bedziesz&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;18:06: &lt;i&gt;sama jestes bedziesz off &amp;amp; spierdalaj&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;18:10: &lt;i&gt;caluje. kiedy wyprowadzka?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;22.01.2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20:54: &lt;i&gt;mialem zaczac od tego, ze dzwonilem do ciebie cioto, ale chyba to bez sensu zaczynac tak po raz setny, wiec zaczne od 'co tam u ciebie'. co tam u ciebie?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:19: &lt;i&gt;wy wszyscy jestescie popierdoleni, nie dzwoncie do mnie! u mnie wszystko bien, spedzam mily wieczor z gejami lat 60. szkoda, ze wszyscy nie zyja. jak zwykle w sumie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:25: &lt;i&gt;moze spotkamy sie jutro? ja zyje.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:29: &lt;i&gt;znakomicie, cenie to u ludzi.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:33: &lt;i&gt;wiec wpadnij do mnie, bedzie &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#339999;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FF99FF;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#6600CC;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:38: &lt;i&gt;nie, chyba nie wpadne, mysle za duzo o samobojstwie ostatnio, zeby wpadac, wiesz, o co chodzi. relationships are SO overrated.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:40: &lt;i&gt;co ty mowisz! mowisz powaznie teraz? nie chce wyjsc na idiote, ale moze potrzebujesz pomocy?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:48: &lt;i&gt;no co ty, przeciez zartuje tylko, ale i tak jakos nie chce mi sie spotykac z nikim, rozczarowanie tylko co dwa kroki, no kurwa.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:50: &lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#6600CC;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; przecież od dawna startuje do ciebie cioto bierz sie za niego! gogogoo&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;21:56: &lt;i&gt;nieeeeeeee. ja tego nie widze. ja tego nie widze razem z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FF99FF;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, a nawet &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#6600CC;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, mimo ze hotness etc. jakas zmula z tym wszystkim&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;22:00: &lt;i&gt;wiec przychodz jutro, przestan marudzic, bo jestes nudny jak chuj, nic nie piszesz i w ogole wyklucze cie z kregu znajomych wkrotce, bo juz rzygac mi sie chce od twojego nastawienia, wpadaj jutro na wodke i zamknij ryj. caluski&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;22:05: &lt;i&gt;to do zobaczenia jutro, kisskiss. (niedlugo juz nawet artysta nie bede, co za porazka, bede juz tylko soba, nuda).&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;23.01.2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~16:&lt;i&gt; Ej, ale o czym ja mam z tobą rozmawiać, skoro o każdym temacie mówisz: "Nie lubię o tym rozmawiać, to straszny temat"? Jesteś zupełnie nie do życia ostatnio.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;~&lt;/i&gt;16: &lt;i&gt;Oj tam, przecież wiesz, że tak nie jest. To ta zima! Kurwa się mocno trzyma.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~16: &lt;i&gt;A tak swoją drogą, to ty jesteś w końcu z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#6600CC;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~16:&lt;i&gt; Boże, nie rozmawiajmy o tym, to okropny temat.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~16: &lt;i&gt;Faktycznie się mocno trzyma kurwa jedna.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;~&lt;/i&gt;23: Powiem ci chętnie, co mi się przyśniło dziś! Śniło mi się, że jadę z rodzicami samochodem koło jakiegoś osiedla brzydkich bloków, pomalowanych na jakieś obrzydliwe kolory, farba już schodziła, no wszystko to było dość obskurne. Przejeżdżając koło jednego z domów, zauważyłem tabliczkę &lt;i&gt;Pomnik narodu indiańskiego&lt;/i&gt; i ten pomnik stał zaraz obok, a wyglądał tak, że z jednego bloku wyrastał żelazny słup i on był jakiś potwornie wysoki i też taki pomalowany, z odpadającą farbą, zszarzałą, widać, że wieloletnią, kojarzyło mi się to z wysłużonym placem zabaw, na którym bawiłem się i mam z tego zdjęcia, ale nikt nie potrafi mi powiedzieć, gdzie to było i to mnie tak interesuje, że śni mi się po nocach pod postacią Pomnika narodu indiańskiego, a potem wyjechaliśmy z tego osiedla i mój ojciec jechał 299 km/h i wiedziałem, że będzie wypadek, więc wyszedłem przednią szybą i dalej jechałem na rowerze, ale on był zepsuty, hamulce chyba nie działały, więc wziąłem go na plecy i zacząłem się wspinać na jakieś wydmy z popiołu i gruzu, żwiru jakiegoś, straszne to było, ale potem trafiłem na działkę ojca mojego ojca i tam był okropny pająk i bałem się go bardzo, potem jeszcze mi się coś śniło, ale nie pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~23: Nieźle nienormalny musisz być, żeby mieć takie sny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~23: No, wczoraj usłyszałem, że jestem nudny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~23: Jesteś niedostosowany do życia, ale to jeszcze nie znaczy, że nudny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;~23: No, no, to samo im mówię!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5082647687301396906?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5082647687301396906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/codziennosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5082647687301396906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5082647687301396906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/codziennosci.html' title='codzienności'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7982773860330566034</id><published>2010-01-12T04:05:00.003+01:00</published><updated>2010-01-12T04:44:43.633+01:00</updated><title type='text'>ptactwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;moje życie to jeden wielki max fail na maxa, owszem, podoba mi się, jak to jest napisane, a zresztą zupełnie mnie to nie obchodzi, dochodzę do takich wniosków, kiedy ślęczę nad kolejną męczącą książką, która niby mnie interesuje, ale niby nie, myślę o tym, że całe życie drżę tylko, by nie skompromitować się w towarzystwie, a potem to wszystko chuj strzela i w kulminacyjnym momencie mojego pokwitania wypierdalam się na schodach, kiedy on właśnie chce mi powiedzieć &lt;i&gt;cześć&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;spierdalaj, lamusie&lt;/i&gt; (do teraz nie wiem, co chciał powiedzieć (a kiedy o tym tak myślę, to uświadamiam sobie, że w sumie wymyśliłem tę sytuację, tak jak połowę swojego życia)), albo też nie potrafię włączyć lampki w buwie i wstydzę się tak bardzo, że już w ogóle nie skupiam się na tym jebanym utylitaryzmie (i tak jutro zamiast dostojnego portretu j.s. milla będę mieć przed oczami tyłek tego ładnego chłopca, którego obserwowałem zamiast czytać o wolności opinii †) , albo nie zjawiam się w krakowie wtedy, kiedy powinienem i przez to mam do teraz problemy, które wymagają wyjaśnienia i może gdybym się był pojawił, byłyby rozwiązane, a może i nie PAST IS PAST AND PASTA IS YUMMY (powiedziała mi &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FFFF00;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, a ja potwierdziłem, bo makaron lubię w przeciwieństwie do ciast i tortów, a przede wszystkim lodów, nienawidzę lodów, spaliłbym wszystkie na wielkim stosie sięgającym księżyca razem z ich smakoszami, a wtedy zostałbym chyba sam na świecie, ha, ha, to dopiero bym się wkurwił), ale co najgorsze to oszukuję się, że myślę o jakichś poważnych, filozoficznych sprawach, a tak naprawdę to myślę tylko o rzeczach, które nijak rzutują na rzeczywistość i których nawet ja nie rozumiem, ale z drugiej strony zdaję sobie powoli sprawę lub też dojrzewam do tego, by przyznać, że nie potrafię myśleć o czymś, co rozumiem, a to to już zupełnie wyklucza mnie z kręgu życia jakiegokolwiek i chuja z tego wszystkiego mam tak w ostatecznym rozrachunku. &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; mówi, że lubi mnie za to odrealnienie, ale czasem pyta, jakby zaraz miała się rozpłakać, a mnie to bardzo bawi: "boże, czemu ty jesteś taki pojebany", a częstotliwość tego pytania wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości alkoholu w naszej krwi, ale JA I TAK UWAŻAM TO ZA ZUPEŁNIE ZROZUMIAŁE, ŻE MUSIAŁEM IŚĆ SIKU DO PARKU, A NIE JAK NORMALNY CZŁOWIEK DO TOALETY - KTO BY CHCIAŁ BYĆ NORMALNY?, PYTAŁEM SIEBIE, OBSIKUJĄC DRZEWO (chodziło mi chyba o to, żeby udowodnić, że po pijaku też da się przebiec w lakierkach po zmrożonych, śliskich torach tramwajowych, no i może się udało, ale dzieciaki, nie róbcie tego w domu, jeśli macie akurat fragment torów tramwajowych, a jak nie macie, to ominie was &lt;i&gt;szampańska&lt;/i&gt; zabawa), natomiast &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FFFF00;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; powiedziała, że mnie lubi za to, że nie potrafię mówić po polsku, co raczej mnie zasmuciło, ale w sumie taka prawda, więc nie będę się oszukiwać, not any more. ja pomiędzy tym wszystkim mówię coś w stylu &lt;i&gt;kurwa jak ja siebie nienawidzę&lt;/i&gt;, przede wszystkim dlatego że jestem grubas z gruźlicą, codziennie budzę się z kaszlem takim, że boję się, że pewnego dnia obudzę się z płucami leżącymi na poduszce, wtedy będzie dopiero moment, by wykrzyknąć &lt;i&gt;w górę serca&lt;/i&gt;, tymczasem ograniczam żywienie do zera, mama dzwoni z pytaniem, czy nie mam anoreksji, a potem pyta o wymowę francuskich słów, więc problem z głowy, zapomnijmy o tym&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7982773860330566034?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7982773860330566034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/ptactwo.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7982773860330566034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7982773860330566034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/ptactwo.html' title='ptactwo'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7336935736620141743</id><published>2010-01-08T21:09:00.002+01:00</published><updated>2010-01-08T21:23:10.634+01:00</updated><title type='text'>strange what love does</title><content type='html'>&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=7184074&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1"&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=7184074&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7336935736620141743?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7336935736620141743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/stranger-than-kindness-from-fever-ray.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7336935736620141743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7336935736620141743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/stranger-than-kindness-from-fever-ray.html' title='strange what love does'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2347295943670739974</id><published>2010-01-07T23:48:00.005+01:00</published><updated>2010-01-09T17:33:01.761+01:00</updated><title type='text'>mleko z krwią oznaką gruźlicy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się czasem, dlaczego nie dany mi był choć jeden okres w życiu, w którym byłbym zupełnie zdrowy na ciele, bo już raczej nie mam złudzeń, że bycie zdrowym na umyśle wyklucza się niejako z moją konstrukcją psychologiczno-kulturową, a wręcz kulturalną, więc w każdym razie zastanawianie się to jest spowodowane tym, że po raz kolejny leżę w łóżku złożony ciężką chorobą, przeżywam katusze tego wymyślnego piekła kataru, kaszlu, krwi i drżenia, no i - najgorsze - braku prądu, a każdy wie, więc nawet mówić o tym nie będę i od początku nie miałem takiego zamiaru, zamiaru mówienia o tym, do jak opłakanych skutków prowadzi w moim domu brak prądu, a nawet jeśli nie wiecie, to włączcie sobie jakąś smutną muzyczkę i zapalcie papierosa siedząc na parapecie, konfrontując nieskończoność wrodzonej samotności z potrzebą drugiej osoby, albo coś w tym stylu, nie daję gwarancji, że posiądziecie wtedy tę zbędną i jałową wiedzę, ponieważ sam od początku roku 2010 jestem palaczem jedynie weekendowym, nie mogąc pozwolić sobie na luksus bycia palaczem na pełnym etacie, a więc nie wiem, ale to wszystko, o czym piszę, wcale nie znaczy, że nie robię nic poza użalaniem się nad sobą i dramatycznymi próbami skanalizowania swej frustracji, w rzeczywistości jeśli chcecie mnie przez tzw. przypadek spotkać i powiedzieć, że ładnie wyglądam, zaprosić na kawę, bądź zaproponować wspólny wypad na praskie lub żyrardowskie lumpeksy, to bynajmniej nie znajdziecie mnie na Nowogrodzkiej, gdzie nie ma prądu i jestem nieszczęśliwy, ale na Dobrej, a ściślej mówiąc na Dobrej 55/56, gdzie jest prąd i gdzie nie przez przypadek znajduje się gmach znany jako Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, siedzę tam pracując nad recenzją książki na temat staropolskich przedstawień zaświatów, a jednocześnie zagrzebuję się w albumach malarstwa i przeżywam sztukę, przeżywam ją całym ciałem, a na spotkaniu z Liberą za tydzień w Zachęcie będę również, a po tych wszystkich lekturach przez całe dnie opowiadam o świętym Sebastianie i o tym, jak bardzo kocham kicz jego śmierci, jak to najchętniej sam dałbym się spenetrować strzałom i doświadczył bolesnej ekstazy symboliki zbliżenia homoseksualnego, a kiedy mówię o tym, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; mówi, że jest napalony lub coś w tym stylu, no ale ja już jestem gdzie indziej, więc nie za bardzo mnie to obchodzi, a potem &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; się obraża i muszę go udobruchać, siedząc obok niego na Chłodnej 25, planie.b, Między Nami czy gdziekolwiek, a potem mam atak narkolepsji i nic nie pamiętam, poza tym, że śniły mi się kary piekielne, diabły, Lucypery i Maryje z twarzą mojej mamy mówiącej mi 21 grudnia roku 2009, jak ważne jest używanie prezerwatyw i jak bardzo od mojego pokolenia zależy zahamowanie ekspansji HIV, tak wiem, mamo, wiem to, rozmawiając z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, która mówi rzeczy w taki sposób, że nie potrafię się z nią nie zgodzić, nawet gdybym chciał, chociaż w sumie rzadko kiedy chcę, więc nie ma problemu z bliźniaczą jednością między nami, nie ma też problemu, kiedy wstaję rano o chorej godzinie, patrzę w lustro na to niedobudzone mruczące dziecko z oczami wiecznego zblazowania i widzę swoją skórę koloru mleka z krwią i nie czuję się z tego powodu ani gorzej, ani lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2347295943670739974?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2347295943670739974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/mleko-z-krwia-oznaka-gruzlicy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2347295943670739974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2347295943670739974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/mleko-z-krwia-oznaka-gruzlicy.html' title='mleko z krwią oznaką gruźlicy'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8666154294497620418</id><published>2010-01-02T05:17:00.002+01:00</published><updated>2010-01-02T05:26:56.417+01:00</updated><title type='text'>NÆTURNAR OKKAR</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;WE TIGERS&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;WE TIGERS&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8666154294497620418?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8666154294497620418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/nturnar-okkar.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8666154294497620418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8666154294497620418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2010/01/nturnar-okkar.html' title='NÆTURNAR OKKAR'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1156040866872887999</id><published>2009-12-22T22:44:00.003+01:00</published><updated>2009-12-22T23:26:20.135+01:00</updated><title type='text'>kolaże dni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;o nie mogę &amp;amp; &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; wraca z Berlina, ja uciekam z Warszawy &amp;amp; na drugi dzień chcę wracać, po tym jak mnie prawie pobili koledzy z osiedla, a to wszystko dlatego, że wyglądam jak matka boska &amp;amp; tak, tak, ty już się w międzyczasie najebałeś &amp;amp; miałem po prostu bardzo dobry humor, nie wiem, o co ci chodzi &amp;amp; nienawidzę ich wszystkich, spalę ich domy &amp;amp; zdruzgotanie w godzinach popołudniowych &amp;amp; senność w godzinach wieczornych &amp;amp; okazało się, że moim przeznaczeniem jest praca na dziale rybnym w Realu, gdzie spotkałem miłość swojego życia &amp;amp; miał oczy jak lodowce Islandii &amp;amp; włosy platynowe &amp;amp; skórę białą jak mleko &amp;amp; cudowny Skandynaw &amp;amp; z jaką czułością obchodzi się z tymi rybami &amp;amp; patrzę na krewetki, przerażają mnie ich małe różowości &amp;amp; tak naprawdę patrzę na niego, nie wiem, gdzie jestem i nie wiem, gdzie są krewetki &amp;amp; mama: &lt;i&gt;ojej, jakie brzydkie&lt;/i&gt; &amp;amp; myślę sobie, że ma dość mojego odrealnienia &amp;amp; myślę sobie, że zęby i jamę ustna czekają teraz złote czasy i zaprzątają mi głowę kształty szczęk mijanych ludzi &amp;amp; dochodzę do wniosku, że większość z nich jest brzydka &amp;amp; robi mi się smutno &amp;amp; moda pogrzebowa jest wbrew nazwie dobra na każdą okazję, jak się okazało we wrześniu, nawet na ślubie można być czarną madonną &amp;amp; &lt;i&gt;nigdy nie byłam tak daleka orgazmu, jak w tej chwili&lt;/i&gt; &amp;amp; połamałem się pewnej nocy i już nigdy nie pójdę spać, bo w rzeczywistości nie potrafię ruszyć głową &amp;amp; masaż za pięć złotych, a i tak najlepsze były momenty okołoodbytnicze &amp;amp; oczywiście, że tak, zgadzam się z tobą, lepiej bym tego nie ujął, właśnie to chciałem powiedzieć &amp;amp; - &lt;i&gt;czy na wszystko musisz patrzeć z jakiejś perspektywy zupełnie z dupy? - no.&lt;/i&gt; &amp;amp; ktoś traktuje z pogardą moją miłość do W, ale tak naprawdę to ja gardzę, jestem wstrętnym snobem i nienawidzę wszystkiego, no i wszystkich &amp;amp; mówię, że nie zamieniłbym swojego życia na żadne inne &amp;amp; &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i martwię się, jak bardzo sensu nie ma to, że nie rozciągam swojej rzeczywistości na niego i nie obejmuję nią go &amp;amp; (&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;) przyjmuję to spojrzenie do granic konstrukcji nerwów i tętnic i mój zachwyt, o którym nie mówię głośno  &amp;amp; a tego czosnku to dodajesz, w zależności jak bardzo żydem jesteś&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1156040866872887999?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1156040866872887999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/kolaze-dni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1156040866872887999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1156040866872887999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/kolaze-dni.html' title='kolaże dni'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5517154162112924949</id><published>2009-12-18T09:00:00.004+01:00</published><updated>2009-12-18T09:09:59.925+01:00</updated><title type='text'>białe noce na ochocie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;spędzam ostatnio trochę czasu w okolicach góry szczęśliwickiej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(z różnych przyczyn, a raczej z jednej zaledwie).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie to, żebym lubił narciarstwo, bo raczej go nienawidzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;trwa dla mnie dzień polarny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-14℃&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jednak słońce łaskawie się pojawiło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie zmienia to faktu, że panuje głęboka i mroźna zima.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w końcu wczoraj przespałem piętnaście godzin,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a to najlepszy dowód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;as much as i definitely enjoy solitude&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;etc. etc.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5517154162112924949?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5517154162112924949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/biae-noce-na-ochocie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5517154162112924949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5517154162112924949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/biae-noce-na-ochocie.html' title='białe noce na ochocie'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6446047999684128671</id><published>2009-12-15T18:38:00.005+01:00</published><updated>2009-12-15T19:22:38.254+01:00</updated><title type='text'>to wszystko jest zbyt straszne, żeby było prawdziwe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wznosimy się na wyższe poziomy pokrewieństwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w końcu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;wspólne rzyganie, jak mało co, robi z ludzi wiernych przyjaciół&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;miałbym szczęście, gdybym potrafił zrekonstruować przebieg wydarzeń od piątkowego popołudnia do niedzielnego południa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale nie potrafię,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a nasze jedyne szczęście polega na zapewnieniach, że odetniemy się od tego świata, skończymy z tym i takie tam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale nic to.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;piątkowa praga, my i wódka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;muszę sobie pochodzić!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i wybuchamy śmiechem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;je ne vomis pas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;bardzo miło rozmawiało się po francusku w saturatorze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czy nikt nie zastanawiał się, dlaczego rozumiemy po polsku, ale odpowiadamy po francusku?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie przeszkadzało to pewnemu chłopcu powiedzieć &lt;i&gt;merci beaucoup&lt;/i&gt;, a komuś innemu &lt;i&gt;thanks a lot&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie przeszkadzało mi to potykać się o własne nogi i lądować na parkiecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;to jebana złodziejka&lt;/i&gt;, mówię do &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; się śmieje i gdzieś biegnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pędzę za nią, a w trakcie ktoś robi mi zdjęcie - &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;przerwa na spojrzenie w obiektyw - &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i dalej w bieg - tylko już nie pamiętam, kogo goniłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ONA TAK PIERDOLI,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;powiedziała &lt;b&gt;U&lt;/b&gt; z emfazą, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a ja skwapliwie potwierdziłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;bo faktycznie pierdoli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;rozmawiamy o czymś w kolejce do toalety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale najpierw ktoś znajduje mnie na schodach i pyta, co tam robiłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;odpowiadam, że nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie wiem też, kto mnie znalazł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; powraca razem z wiatrem i błędnym wzrokiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wiem, o co chodzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;grudzień, sukienka na ramiączkach -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;OK.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;MUSZĘ STĄD WYJŚĆ,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;powiedziała &lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;&lt;b&gt;M&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wstaliśmy więc i wyszliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dojechaliśmy na centralną -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale jak, to ja już nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;0,7 &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;miętowo i photoboothowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; w drodze na pragę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ja drogi nie pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;saturator, ciąg dalszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;spotykamy kogoś w kolejce do toalety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;idziemy na dół.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czuję ściany na całym ciele.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; patrzy na mnie, a ja nie wiem, gdzie mam wzrok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;chyba ogarniała bardziej ode mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;poziom 0 - 10 min i już po wszystkim,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;następnego dnia pamiętam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wybiegam na dwór,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;&lt;b&gt;M&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; nagle staje koło mnie i nie wiem już nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;chcę tylko spać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;potrafię przespać 23 godziny w ciągu doby.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;przerażają mnie moje spodnie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie wiem dlaczego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;staram się znaleźć &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;jeśli szukacie swojej koleżanki, to jest na dworze&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kurwa - tak bardzo wiem, o co chodzi,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ale to była moja kolej tej nocy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wileńska. wileńska-centrum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i tutaj wszystko się zaczyna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;można powiedzieć, że jestem świadomy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;następnego dnia siedzę na kampusie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;francuski. reminiscencje z francuskiego saturatora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;j'ai quelques cigarettes !&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;otrzymuję sms:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ja nie mam kurwa nic. przepiliśmy wszystko.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;trudno mi się z tym nie zgodzić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;choć chciałbym bardzo.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6446047999684128671?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6446047999684128671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/to-wszystko-jest-zbyt-straszne-zeby-byo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6446047999684128671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6446047999684128671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/to-wszystko-jest-zbyt-straszne-zeby-byo.html' title='to wszystko jest zbyt straszne, żeby było prawdziwe'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1389197303001947085</id><published>2009-12-03T01:54:00.009+01:00</published><updated>2009-12-04T00:40:24.905+01:00</updated><title type='text'>napięcia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracałem z Kabat i znów zdałem sobie sprawę z prześladującej mnie przeszłości. Wychodząc w centrum, odpaliłem nerwowo papierosa i nieważne, dokąd zmierzałem, ważne, że w ogóle szedłem, bo w trakcie tego właśnie spaceru przypomniałem sobie to wszystko, co mówiliśmy, kiedy ruszał statek, kiedy usłyszeliśmy dźwięk syreny i wiele miesięcy później, kiedy patrzyłem znudzonym wzrokiem za okno trzeciego piętra (ceglanego budynku) i widziałem dym, chmury, widziałem to jesienno-zimowe naprężone powietrze i kłujące w nie (ceglane wieże). Wypuściłem kłąb dymu, a prawda jest taka, że od paru dni boli mnie gardło i kiedy za kwadrans dziesiąta sprawdzam, czy jest żółty, ciepły, czy szary i zimny, moje myśli rozpraszają się z każdym oddechem. Przypomniałem sobie scenę z filmu, ale nie dałem tego po sobie poznać, bo na ulicy było mi wstyd, wstyd i zimno, więc szybko pomyślałem o tym, co ostatnio mówił mi &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i o tym, jak bardzo się z tym nie zgadzam lub zgadzam, już nie pamiętam, o czym mówił, ale w chwili, gdy o tym myślałem, moje stanowisko było jasne i klarowne, dokładnie odwrotnie niż moje widzenie i wiedzenie teraz, patrzę przez okno i myśli uciekają ode mnie, jak perły spadają z rozerwanego naszyjnika, toczą się po podłodze i trafiają pod (nieliczne) meble i nie potrafię ich potem dosięgnąć, później zastanawiam się, czy w ogóle warto, dochodzę do pewnych wniosków i biorę książkę albo długopis, albo obie te rzeczy naraz. &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; do mnie dzwoni i mówi, i mówi, i mówi, ale najpierw pyta, czy znów miałem problemy z odebraniem telefonu, a kiedy odpowiadam, że dziś nie, wiem, że nie zawiodłem go, że jest zadowolony, choć nie daje tego po sobie poznać i w tym momencie myślę, że jesteśmy trochę podobni, choć rzadko mam to wrażenie, prawie zawsze wydaje mi się, że jesteśmy zupełnie inni (ale to nie prawda jest tu najważniejsza), więc w związku z tymi różnicami, napięciami po czterdziestu minutach spotykamy się gdzieś, wyciągam żółtą lub czerwoną paczkę papierosów i zajmuję nimi swoje usta - tak by nie musieć wypowiadać się za dużo, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; mnie onieśmiela, bo myśli w bardzo podobny do mnie sposób, ale w przeciwieństwie do mnie nie traci kontaktu z pełnią swych myśli, nie ma problemu pereł, jego intelekt jest chłodny i ostry i w taki sam sposób patrzy na mnie, kiedy po raz kolejny papieros wędruje do warg, z których nie pada uparcie żadne słowo. Jestem na Chłodnej, wychodzę właśnie z kawiarni, palę papierosa i przypominam sobie, jak w metrze ogarnęło mnie obezwładniające uczucie prześladującej przeszłości, obawiam się momentu, w którym przypomnę sobie, kim i skąd jestem, kiedy iluzja, nad którą wytrwale pracowałem, ustąpi prawdzie, która nie jest ani przerażająca ani zajmująca - jest nudna, zbyt prawdziwa, naga i szczera. Mówię o tym &lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#666666;"&gt;&lt;b&gt;J&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;, a on traktuje moją bezbronność zupełnie poważnie. &lt;i&gt;nie każcie mi już niczym więcej być - nareszcie spokój.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1389197303001947085?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1389197303001947085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/napiecia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1389197303001947085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1389197303001947085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/12/napiecia.html' title='napięcia'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8422301555552264471</id><published>2009-11-30T23:31:00.006+01:00</published><updated>2009-12-01T17:46:23.101+01:00</updated><title type='text'>dwie czy trzy rzeczy, które wiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Voici comment Juliette, à 15h37, voyait les pages de cet objet que, dans le langage journalistique, on nom une revue. Et voilà comment environ 150 images plus loin une autre jeune femme, sa semblable, sa sœur, elle a vu le même objet. Où est donc la vérité? De face ou de profil? Et d'abord, un objet, qu'est-ce que c'est?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Peut-être, un objet est ce qui permet de relier de passer dans sujet à l'autre, donc de vivre en société, d'être ensemble. Mais alors, puisque la relation sociale est toujours ambiguë; puisque la pensée divise autant qu'elle unit; puisque la parole rapproche par ce qu'elle exprime et isole par sa qualité; puisque un immense fossé sépare la certitude subjective que j'ai de moi-même et la vérité objective que je suis pour les autres; puisque je n'arrête pas de me trouver coupable alors que je me sens innocent; puisque chaque événement transforme ma vie quoditienne, puisque j'échoue sans cesse à communiquer, je veux dire, à comprendre, à aimer, à me faire aimé et chaque écheque me fait éprouvé ma solitude; P U I S Q U E&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Puisque, puisque je ne peux pas m'échapper de l'objectivité qui me grasse ni de la subjectivité qui m'exile; puisqu'il ne m'a pas permis de me lever jusqu'à l'être ni de tomber dans néant. Il faut que j'écoute. Il faut que je regarde autour de moi plus que jamais: le monde, mon semblable, mon frère.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Le monde seul. Aujourd'hui où les révolutions sont impossibles; où des guerres sanglantes me menacent; où le capitalisme n'est plus très sûr de ses droits et la classe ouvrière recule; où le progrès... où le progrès foudroyant de la science donne tous les siècles futurs une présence inquiétante; où l'avenir est plus présent que le présent; où les galaxies éloignées sont à ma porte. Mon semblable, mon frère.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Où commence? Où commence quoi? Dieu a créé le ciel et la terre, bien sûr, mais c'est un peu facile, on doit pouvoir dire mieux. Dire que les limites de langage sont celles du monde, que les limites de mon langage sont celles de mon monde; et en parlant, je limite le monde, je le termine; et que la mort biologique, mystérieuse viendra abolir à cettes limites; et qu'il n'y aura ni questions, ni réponses. Tout sera flou. Mais si, par hasard, les choses redeviennent nettes, ce ne peut être que par la renaissance de la conscience. Ensuite, tout vient d'ici.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8422301555552264471?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8422301555552264471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/11/dwie-czy-trzy-rzeczy-ktore-wiem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8422301555552264471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8422301555552264471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/11/dwie-czy-trzy-rzeczy-ktore-wiem.html' title='dwie czy trzy rzeczy, które wiem'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4007744950631521490</id><published>2009-11-26T21:44:00.002+01:00</published><updated>2009-11-26T23:02:36.452+01:00</updated><title type='text'>szelest piór</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leżałem w łóżku i szarpnąłem zasłony, zdarłem je z karniszy dwoma pociągnięciami i rzuciłem na podłogę. Nie mogę znieść sygnału kolejnego telefonu, którego i tak nie odbiorę i wołam &lt;i&gt;Sue! Sue!&lt;/i&gt; i wiem, że nikogo tym nie wzywam i przychodzącemu do mnie mężczyźnie mówię &lt;i&gt;Mam problemy ze sobą&lt;/i&gt; i słucha poruszając się w przód i w tył, słucha szelestu piór, bo nie usłyszy niczego ode mnie, mam różę zamiast ust, kwitnę, zrywa mnie, odchodzi, a kiedy wraca, znów mówię &lt;i&gt;Mam problemy ze sobą&lt;/i&gt;, bo w moim spokojnym życiu nic się nie zmienia, chcę być tylko zrywany od czasu do czasu, zapewniany o swojej urodzie, obserwuję z okna życia innych i te trzy sygnały, kiedy po drugiej stronie rozmowa zostaje zakończona, latarnie na ulicy i pomarańczowe cienie na ścianach, obserwuję z okna życia innych i zazdroszczę, że potrafią tak otwierać usta i mówić i dzielić się, a ja otwieram usta i wypływa z nich tylko papka, którą przeżuwam dla uspokojenia, kolejka na schodach pyta, jaki jest mój problem, a ja nie mam problemów, mam tylko pióra na parapecie, którymi poruszam czasem, które czasem same się poruszają, kiedy zawieje wiatr i przeniknie przez szkło, a wtedy on przychodzi z wiatrem i bierze mnie, a mnie jest to zgoła obojętne, czuję na poduszce jego zapach i zastanawiam się, czemu słyszę w uszach krew i czuję serce, wiem już, że nadchodzi gorączka, że przedawkowałem cudze życia, że swoje odstawiłem na najwyższą z półek i nie dosięgam, moi przyjaciele spotykają się teraz, pytając szeptem, co mi się stało, co się stało z żywym intelektem, który mnie charakteryzował, a ja wciąż widzę anioła, co chwilę siedzi, a za chwilę leci, by szeptać mi, jak się robi dzieci i autobusy jeżdżą beze mnie, i tramwaje, i metro, a ja czytam książki o sztuce, na głos wypowiadam opinie, kłócę się sam ze sobą, nie wiedziałem, że jestem tak ciekawym rozmówcą, czasem rozbieram się i staję przed lustrem i czuję, że kogoś obserwuję, wyobcowanie z własnego ciała, nawet podoba mi się to, co widzę, innym razem myślę natomiast, że mogłem zrobić więcej, że nie dałem z siebie wszystkiego i słyszę tylko płytki oddech i zmęczony głos i nagle nie mam żadnych problemów, on przychodzi do mnie i nie mówię &lt;i&gt;Mam problemy ze sobą&lt;/i&gt;, nic nie mówię, bierze mnie, a ja jestem spokojną fauną i florą ludzką i on też, jest głęboko, a kiedy leżę już sam i czuję gorączkę i wrzące łzy, zrywam zasłony, spadają na podłogę, pociągają za sobą pióra leżące na parapecie, odlatują, szeleszczą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4007744950631521490?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4007744950631521490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/11/szelest-pior.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4007744950631521490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4007744950631521490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/11/szelest-pior.html' title='szelest piór'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6234887001658618</id><published>2009-10-14T22:22:00.003+02:00</published><updated>2009-10-14T22:31:15.120+02:00</updated><title type='text'>warszawa dziś biała jak koks</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba rozpuszczalna w końcu znalazła uzasadnienie swej paranoicznej twórczości, a brzmi ono tak (podaję ze wszystkimi nieprzydatnymi danymi, aby zachować powagę i majestat obwieszczenia):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fitzgerald Francis Scott, &lt;i&gt;Wielki Gatsby&lt;/i&gt;, Książka i wiedza 1985, str. 128:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Mniej więcej w tym samym czasie młody, ambitny reporter z Nowego Jorku zjawił się pewnego dnia u Gatsby'ego i spytał go, czy ma coś do powiedzenia.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Do powiedzenia o czym? - uprzejmie zapytał Gatsby.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Po prostu, może chce pan złożyć jakieś oświadczenie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6234887001658618?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6234887001658618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/warszawa-dzisbiaa-jak-koks.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6234887001658618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6234887001658618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/warszawa-dzisbiaa-jak-koks.html' title='warszawa dziś biała jak koks'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2010460160627142071</id><published>2009-10-14T00:47:00.003+02:00</published><updated>2009-10-14T01:51:38.605+02:00</updated><title type='text'>potem już wszystko pachnie im klęską</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja kreacja siebie jako osoby popularnej, podziwianej, a jednocześnie trochę tajemniczej, zdecydowanie zdystansowanej, ironicznej, wyobcowanej i obojętnej może; otóż w tej kreacji przeszedłem już dawno samego siebie, bo zaczynam wierzyć w te wszystkie bzdury, jakie opowiadam na swój temat. A więc gdy mówię, że jakiś czas temu przysypiając sobie, przeżyłem niesamowite wizje, objawiające mi powiązania między moim pochodzeniem a dzikimi zwierzętami w Ameryce Północnej, o których (powiązaniach) nie miałem do tej pory najmniejszego pojęcia, sam jestem przekonany, że tak właśnie było, choć jeszcze parę godzin wcześniej powiedziałbym zapewne, że owszem, przyśniło mi się coś takiego, pamiętam urywki z tego nocnego celuloidu, a i urywki te poszły w niepamięć, kiedy zerwałem się z łóżka, wydostałem na świat z kokonu kołdry i niczym lodołamacz zacząłem niezgrabnie guzdrać się, rozpoczynając poranną pielgrzymkę do łazienki i z powrotem. Lecz nie! Nagle sen z niewiadomych przyczyn (no, przyczyny są tak naprawdę oczywiste, ale o nich pod koniec zdania, a pewnie nie będzie ono krótsze niż poprzednie) staje się rzeczywistością, staje się materiałem, którym mogę manipulować, oczywiście naruszając wszelkie zasady prawdy i bezkompromisowej przeszłości, ten sen, którego dobrze nie pamiętam, a i nawet wiem, że w pewnym momencie kończy się faza REM i zaczyna moje pobożne zmyślanie i zabawa żonglowania pomysłami, a to wszystko po to, by olśnić, zawstydzić, pobudzić do ciekawej dyskusji, natomiast w niewiele dalszej przyszłości wybrać pieniądze z banku i pójść na zakupy. W pewnym momencie tej zagadkowej sekwencji zdarzeń poczułem się bardzo głupio z dwoma torbami, które rzekomo są bardziej ekologiczne od innych, choć ja nie wiem, na czym ta ekologiczność miałaby polegać - co, rozłożą się w ciągu sekundy? Znikną na naszych oczach? Zniknie cywilizacja zielonych siatek z modnymi napisami "jestem &lt;i&gt;bio&lt;/i&gt; degradowalna kompostowalna"? Zniknie, pociągając za sobą ruinę wielkich miast, wsi, mocarstw, prowincji, zostawiając Ziemię pustą, niezamieszkaną, nietkniętą - ale w końcu ekologiczną?! Przestałem oddawać się rozmyślaniom na temat przyszłości planety, kiedy stwierdziłem, że po pierwsze - powyrywałem sobie ręce od dźwigania tych wstrętnych toreb, kołysząc się jak wielbłąd na trasie sklep - dom, a w międzyczasie dziewiątka w stronę Gocławka, w której mogłem dać odpocząć trochę moim wkrótce wyrwanym kończynom, więc tramwaj zasadniczo się nie liczy, a skoro nie mam rąk, przyszłość planety, ekologii i tym bardziej toreb nie obchodzi mnie choćby w najmniejszym stopniu, a po drugie - wydałem właśnie ponad siedemdziesiąt złotych &lt;i&gt;chuj wie na co&lt;/i&gt; i skoro zima znów przynosi czas snobizmu wśród biedy, wyrafinowania wśród przeciętności, to przyszłość tych wszystkich wymienionych rzeczy nie obchodzi mnie podwójnie. Później byli już tylko Eskimosi, nazwiska, które sprawiają radość, choćby będąc w druku, bo tak zabawnie wyglądają, Nowy Jork, piękni mężczyźni i eleganckie kobiety, a na końcu, kiedy &lt;i&gt;odwiedzałem przyjaciół&lt;/i&gt; i rozważałem poddanie się transfuzji błękitnej krwi, pomyślałem sobie, że w konglomeracie tych wszystkich kreacji, póz, atrybutów, wyszukanych stwierdzeń i doprawdy woolfowskiej &lt;i&gt;sophistication&lt;/i&gt; czai się gdzieś tęsknota za pociągiem, pędem, otwarciem okna i zaczerpnięciem oddechu - połknięciem nowego i przyswojeniem starego jednocześnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2010460160627142071?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2010460160627142071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/potem-juz-wszystko-pachnie-im-kleska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2010460160627142071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2010460160627142071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/potem-juz-wszystko-pachnie-im-kleska.html' title='potem już wszystko pachnie im klęską'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6278086285064349132</id><published>2009-10-02T22:37:00.009+02:00</published><updated>2009-10-03T01:42:10.869+02:00</updated><title type='text'>runęłam jak dzika</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli oglądaliście &lt;i&gt;Inland Empire&lt;/i&gt; Davida Lyncha, to pamiętacie pewnie scenę dziwnego, niepokojącego grilla w ogródku Laury Dern i okropnego Petera Lucasa, na którym pojawia się trupa cyrkowa, nie mniej dziwna, niepokojąca, pewnie dlatego że polska; jeśli też tak jak ja oglądaliście &lt;i&gt;Sailor Moon&lt;/i&gt;, czyli swojską &lt;i&gt;Czarodziejkę z Księżyca&lt;/i&gt;, i pamiętacie serię SuperS, przedstawiającą jako głównych wrogów grupę związaną z Dead Moon Circus, który aż po brzegi wypełniony jest pokracznymi, przerażająco-komicznymi, przede wszystkim groteskowymi i symbolicznymi postaciami, nieraz w ogóle nie przypominającymi ludzi; no i w końcu - jeśli rozmawialiście ze mną o idei cyrku, to z pewnością wiecie, że cyrków wprost nie cierpię, miejsca te mnie przerażają, a jednocześnie bardzo interesują, zamykając w trochę masochistycznym kole nienawiści, fascynacji i strachu. Wiedzą to przede wszystkim osoby, które pamiętają moją obsesję na punkcie latającego cyrku (bynajmniej nie Monty Pythona), kiedy biegałem po mieście w stanie niezwykłej ekscytacji, co zdarzyło mi się parę razy wcześniej i później, i przypadkowo spotkanym znajomym opowiadałem o tym, wydawało mi się, niesamowicie efemerycznym i złożonym zjawisku, a patrząc z perspektywy czasu, nie dziwię się, że mną i moją kondycją w tym okresie bardzo się martwiono. Zmierzam do tego, że w takim cyrku właśnie się znalazłem. Po którejś z wielu przeprowadzek w skądinąd niedługim życiu znalazłem się w pokoju, który nasuwa mi kolejne  skojarzenie z Lynchem, ponieważ czuję się w nim, jak na planie &lt;i&gt;Królików&lt;/i&gt;. Mój mały króliczy świat jest natomiast enklawą w uniwersum cyrku, co sprawia, że za każdym razem otwierając drzwi frontowe, a później swoje własne przeżywam fantastyczne wizje na temat tego, kto zaraz może pojawić się, wyłaniając z jednego z licznych w tym cyrkowym mieszkaniu ciemnych kątów. Jeśli dochodzi już do takiego właśnie paranoicznego spotkania, wcale nie jest mi do śmiechu, wbijam wzrok w podłogę i leżące na niej czerwone nosy, duże buty, jakieś przebrania, oczywiście nie muszę mówić, że im dłużej się patrzę, tym bardziej przerażony jestem, i ze spokojem staram się powiedzieć, że w okresie spokoju nie zawiązuję stosunków międzyludzkich, że zdarza mi się to tylko w okresie manii, że jestem odludkiem, boję się ludzi i życzyłbym sobie, aby pozwolono mi zamieszkiwać swą enklawę, zostawiając w spokoju, przynajmniej do momentu, w którym sam będę wybiegać z pokoju, płacząc z podniecenia i wypuszczać się na miasto, wypuszczać swoje nowe, piramidalne pomysły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym z mniej więcej takich pomysłów była nagła chęć przespacerowania się po Placu Wilsona, słuchając &lt;i&gt;Warszawy&lt;/i&gt; Davida Bowiego, która jak każdy wie, zainspirowana została spacerem po tymże placu, który wtedy nazywał się jeszcze Placem Komuny Paryskiej, no ale to pamiętają tylko nieliczni, wyłączając mnie, poza tym - nieważne, wsiadłem więc w metro, przejechałem trzy, cztery stacje, okrążyłem plac i zszedłem z powrotem do podziemi. Zrobiło mi się przykro, gdy stwierdziłem, jak puste i bezsensownie skomplikowane czynności podejmuję w swym życiu, ale gdy nadjechało metro w kierunku Kabat, do głowy wpadł mi kolejny pomysł i czym prędzej zająłem się jego realizacją. Ale o tym ani teraz ani nigdy. Teraz i kiedyś natomiast to, co przeczytałem po powrocie w głąb króliczej nory:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;intertekstualość&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;siatki na włosach&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kucharek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kabelkiem połączone&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;światy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;te intertekstualności i kucharki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;brzmią razem po prostu pięknie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;reminiscencja z końca sierpnia&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;około piątej, szóstej rano. ja, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#993399;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;K&lt;/b&gt; leżymy na łóżku. &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#993399;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; pisze mi po ramieniu czcionką, którą lubię, ale wypisuje hasła, których nie lubię. lub nie lubię, tak jak ona. ja i &lt;b&gt;K&lt;/b&gt; zrobiliśmy naszej trójce tosty, gdyż księżniczka wygodnicka &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#993399;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; dostała depresyjnego stuporu i stwierdziła, że nie może zrobić absolutnie nic. na szczęście historia, którą przedstawiam, nie obejmuje &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#993399;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, ponieważ wolała ona pozostać dalej w swym depresyjnym nastroju niż włączać się w równie depresyjną dyskusję.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;JA, RYBA :&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt; BĘDĘ SIĘ KATOWAĆ SWOIM ZŁAMANYM SERCEM.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;K :&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt; A JA BRAKIEM SERCA.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;i&gt;reminiscencja z początku września&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;i&gt;ja, &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#993399;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;K&lt;/b&gt; organizujemy w kuchni bal ususzonych dzieci. szampańska zabawa przerwana zostaje naszą zbrodnią i bezskutecznym poszukiwaniem nas przez stołeczną policję. wiadomości wszystkich stacji koncentrują się tylko i wyłącznie na pościgu za nami. polska staje na skraju katastrofy kulturalnej, społecznej, gospodarczej, finansowej, politycznej etc. nie dajemy się złapać. ukrywamy się. planujemy w bezpiecznym schronieniu zorganizować następny bal ususzonych dzieci.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6278086285064349132?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6278086285064349132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/runeam-jak-dzika.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6278086285064349132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6278086285064349132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/10/runeam-jak-dzika.html' title='runęłam jak dzika'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8130442244609201915</id><published>2009-09-20T20:46:00.003+02:00</published><updated>2009-09-20T23:09:50.343+02:00</updated><title type='text'>to tylko kolejny kamień spadł z nieba naszego dziecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba Rozpuszczalna pełza i wije się w cieniach drzew ze szkła i betonu, syczy w pajęczej sieci metra, czasem tylko wystawiając swoją głowę na powierzchnię, poluje przemierzając nowojorskie mosty, kamufluje się w apartamencie przyjaciela na Upper East Side i w końcu pożera upolowane ofiary krocząc z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#339999;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; przez jedną z ponumerowanych avenues. Nieważne, w końcu opuściłem Nowy Jork parę dni temu, wróciłem do Europy Wschodniej, do tej krainy wiecznej zmarzliny, do Warszawy. Wychodząc ze stacji Ratusz Arsenał, wynurzając się spod asfaltowej powierzchni ulic, pomyślałem, że nie mam żadnego pomysłu na życie, że jest ono bezkształtne jak idea, niekonkretne jak wolność czy miłość. Nie zastanawiałem się dalej, czy wolałbym, aby było zamknięte w pancerzu, twarde i jednoznaczne (wymagałoby to postawienia rusztowań, rusztowań, które na jakiś czas ograniczyłoby moją trójwymiarową rzeczywistość, a zresztą, czy to ważne?), ponieważ zobaczyłem koleżankę, z którą byłem umówiony. (A pora była taka, że na niebie był jeszcze dzień, na ziemi noc).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ALE MOŻE ZACZNĘ OD POCZĄTKU, A JAK JEST NAPISANE W KSIĄŻCE, KTÓRĄ CHCĄC NIE CHCĄC MUSZĘ CZYTAĆ - &lt;i&gt;HISTOIRE DE LA CIVILISATION FRANÇAISE MOYEN ÂGE - XX SIÈCLE&lt;/i&gt;: (...) nie zaczyna się oczywiście w jakimś określonym momencie. Aby więc ustalić początek takiej, jak ta oto, książki trzeba dokonać wyboru; nie dokona się tego bez pewnej dowolności. Jednak wiele racji skłania, by za moment wyjściowy przyjąć (...). KORZYSTAJĄC WIĘC ZE SWEGO PRZYWILEJU (pan: im tylko przybij pieczątkę; ja i krystyna: łał, skąd ten przywilej?; pan: bo często tu przychodzicie, często was widuję; ja i krystyna: ta, jasne) DOWOLNEGO WYBORU, NIE ZACZNĘ HISTORII OD POCZĄTKU WRZEŚNIA, KIEDY CAŁY ŚWIAT BYŁ SKUPIONY POD PAŁACEM KULTURY I NAUKI, A JA DO DZIŚ NIE WIEM DLACZEGO, PONIEWAŻ PRZEŻYWAM CHYBA WSZYSTKO NA ZUPEŁNIE INNYCH PŁASZCZYZNACH, ALE ZACZNĘ OD PODRÓŻY W CZASIE DO MŁODEJ POLSKI, DO ROKU 1900, KRAKOWA I BRONOWIC, CZYLI WESELA.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byliśmy z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; na wiejskim weselu. Nie było to może wesele w stylu zakopiańskim ani krakowskim, ale częstochowskim. Zaczęło się od naszego spóźnienia w wielkim stylu i do końca wieczoru byliśmy pod tak wielkim wrażeniem klasą, miejskim charakterem naszych poczynań etc., że nadaliśmy sobie miano Mistrzów Ostatniej Chwili. Nic się jeszcze nie zaczęło, a stojąc pod kościołem pw. św. Otylii Jakiejśtam i paląc papierosa za papierosem, zanosiliśmy się z &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; nerwowym śmiechem, widząc: 1) wielką ćmę, która spała na rurze i była tak straszliwa, że &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; stwierdziła, że śniła jej się parę nocy wcześniej ćma (oczywiście mówiła to wszystko w malignie i delirum, jako że stała bliżej rzeczonego zwierzęcia), 2) wiejską rewię mody, &lt;i&gt;Modę na sukces&lt;/i&gt; proletariatu, prostych, mało skomplikowanych ludzi. Izolując się przez resztę wieczoru, uciekając od uciech mieszkańców Rędzin, które były ciut żenujące (i Rędziny, i uciechy), nie mogliśmy nawet zrobić sobie drinków (nie było lodu lub raczej: lód nie był w standardowym pakiecie wyposażenia gościa), po paru próbach i paczkach wypalonych pod remizą ochotniczej straży pożarnej papierosów udało nam się w końcu stworzyć miejskie drinki, w których coca cola i wódka były tylko trochę ciepłe, a nie gorące. Zresztą po paru minutach na dworze można było powiedzieć, że są zimne, co było wielką eureką, sukcesem i triumfem naszego snobizmu i buntowniczej miłości do miasta. Po kilku rozprawach o sztuce, po dojściu do wniosku, że czas sztuki ładnej skończył się dawno temu, że sztuka dla sztuki jest warta rzygowin pewnej dziewczyny w koszmarnej sukience, w której wyglądała jak sałata, śpiącej w samochodzie i pod ten samochód rzygającej, zastanawialiśmy się nad przyjemną prozą życia, zwykłą codziennością jedzoną wspólnym widelcem z drugą osobą, przy której pytania takie jak: &lt;i&gt;przeruchaliście się? przelizałeś go? ma dużego?&lt;/i&gt; są trochę nie na miejscu, choć przez następne kilka lat z pewnością zostaną aktualne, ponieważ czy jesteśmy już na tyle starzy, żeby zmieniać coś w tej kwestii? Nie sądzę, ja nawet jazzu nie słucham.  Drugi dzień spędziliśmy na kontemplacji żałości buntu, emancypacji kobiet, polskiej sceny muzycznej &lt;i&gt;iskrzy między nami napięcie takie, że można by oświetlić cały Wrocław&lt;/i&gt; etc. Czekając na Chochoła, pogrążając się w coraz głębiej drążącemu poczuciu odrealnienia (tak, bo przeciwstawiamy świeże odrealnienie zatęchłej i dusznej dekadencji), tęskniłem sobie po cichu do swojego kochanego techno, kiedy wlewano w nasze uszy dźwięki wiejskiego zespołu weselnego Awans. A może to się przez v pisało. Może to właśnie te dźwięki, albo ci ludzie związani byli z krzywiznami czasowymi, których tam doświadczaliśmy (ja i &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#3333FF;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;). Przez pierwszą część nocy pięć minut trwało dwie godziny, tak jakby schody, na których siedzieliśmy i paliliśmy papierosy, wtedy jeszcze tęskniąc do miejskich drinków, były szczelnie opakowane folią, sreberkiem odstraszającym upływ czasu, które szeleściło niemiłosiernie, jak tylko wskazówka poruszała się za szybko. Kiedy w końcu stworzyliśmy desperacko namiastkę naszego świata, czas się odkrzywił, zaczął pędzić bardzo szybko, jakby nadrabiając straty. Jednak potem nie myśleliśmy już o czasie - nasze myśli zaprzątała idea Matki Boskiej i jej cudownego obrazu na Jasnej Górze. Niestety nie poczuliśmy boskości, a wręcz przeciwnie - mnie kule inwalidzkie przywodziły na myśl jedynie obóz zagłady w Oświęcimu, ale trudno, starym kobietom i mężczyznom krzyżem leżącym na tej cudownej posadzce najwidoczniej to nie przeszkadzało tak jak mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;S T O P  R I G H T  N O W  T H A N K  Y O U   V E R Y   M U C H, jak śpiewały Spice Girls gdzieś tam w latach 90. ubiegłego wieku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;NASTĘPNYM MOIM ŻYWYM WSPOMNIENIEM Z OSTATNIEGO MIESIĄCA, KTÓREGO NIE POTRAFIĘ, NO POPROSTU JAKAŚ SIŁA WYŻSZA NIE POZWALA MI UPORZĄDKOWAĆ CHRONOLOGICZNIE, NA PRZYKŁAD NIE WIEM, CZY WCZEŚNIEJ BYŁO WESELE, CZY TEŻ MOŻE MOJE I &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; HARCE Z BUŁKAMI I PIWEM Z DODATKIEM PEWNEGO OBRZYDLIWEGO PŁYNU DO MYCIA NACZYŃ, CZY TEŻ MOŻE PRZED TYM WSZYSTKIM JA ODLECIAŁEM NA DWA TYGODNIE DO &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#339999;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;, KTÓRY MIESZKA W UPPER EAST SIDE W MIEŚCIE NOWY JORK, CZY TEŻ MOŻE TO &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#FFFF00;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; PIERWSZA POJECHAŁA NA JAKIŚ CZAS DO PARYŻA, SKĄD PRZYSYŁAŁA MI WIADOMOŚCI Z RUE DE BEAUBOURG, NO NIE WIEM, NAPRAWDĘ NIE WIEM, ZAKŁADAM WIĘC KORZYSTAJĄC Z PRZYWILEJU DOBROWOLNEGO WYBORU, ŻE NA POCZĄTKU BYŁO WESELE, które już opisałem powyżej, A POTEM HARCE Z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, KTÓRA PEWNEJ SOBOTY&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wróciła z Berlina, a moja radość była ogromna. Spotkaliśmy się w poniedziałek o godzinie 16:30, oczywiście spóźniłem się jak zwykle, znaleźliśmy się w końcu, rzuciliśmy sobie w objęcia i prawie przewróciliśmy, co było dla mnie żywą reminiscencją z początku września, kiedy w Warszawie był cały świat, a ja nie rozumiem do dziś dlaczego. Wkrótce potem już siedzieliśmy w G, udając Audrey Hepburn w &lt;i&gt;Śniadaniu u Tiffany'ego&lt;/i&gt;, szepcząc, że dziewczyny nie mogą czytać takich rzeczy bez szminki, chichocząc i pijąc polskie piwo, które podobno jest lepsze niż niemieckie. Peut-être. (Swoją drogą nazwa &lt;i&gt;piwo&lt;/i&gt; jest tak obrzydliwa, że chętnie zakazałbym jej używania, kojarzy mi się ze starym mężczyzną z wielkim brzuchem i dość pospolicie rubasznym humorem). Oczywiście rozmawiając o tych wszystkich przemianach, metamorfozach, transformacjach ustrojowych, wiedzieliśmy od początku, że najokazalszym klejnotem w koronie naszego spotkania będzie powrót do początków roku 2009 i odurzenie się dentoseptem i tak też zrobiliśmy - przemierzyliśmy całe miasto w poszukiwaniu kubeczków, w końcu dostaliśmy duże, kinowe wręcz, nie muszę chyba mówić, że zrobiliśmy to wszystko z pełnymi pęcherzami, które były już nadwerężone dwoma piwami i ekscytacją spotkaniem po trzech miesiącach rozłąki. Kupiliśmy w końcu wszystko potrzebne do tego pięknego rytuału młodości, zaczailiśmy się w parku, w którym zawsze rozprawialiśmy o tym, że mamy na swoje groby wylewać kawę i przystawiać do ziemi papierosa, żeby i po śmierci mieć jakieś rozrywki, skoro Boga nie ma, no i przy naszych ukochanych preparatach dentystycznych zaczęliśmy rozmawiać o misji, pasji i cipie, a tematy stawały się tym dziwniejsze, im bardziej stomatologicznie odurzeni byliśmy. Kiedy &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; przypadkowo rozlała prawie cały dentosepty na swoją kurtkę, spytałem, czy z płaszczykiem wszystko ok, mimo że wiedziałem, że mam do czynienia nie z żadnym płaszczem, tylko skórzaną kurtką, ale byłem na tak radosnym poziomie swego jestestwa, że nie zrobiło mi to różnicy. Dentosept tak na nas zadziałał, w końcu był to pierwszy raz po długiej przerwie, teraz to rozrywka ekskluzywna, że weszliśmy do pewnego owianego złą sławą fast-foodu, dzierżąc w dłoniach kubeczki z zielonkawym napojem i zamówiliśmy coś, mimo że, jak podejrzewam, żadne z nas nie było tak naprawdę głodne. Szybko stamtąd uciekliśmy, czując na sobie wzrok wszystkich obecnych. Następnego dnia lub któregokolwiek innego spotkaliśmy się znów (spóźniłem się), pojechaliśmy do lekarza, którego nie było, wróciliśmy w stronę wyimaginowanego Unter den Linden, bo o tej ulicy rozmawialiśmy, rozmawialiśmy też o Marzahn i Neukölln, ale tam na szczęście się nie znaleźliśmy. Tego dnia udawaliśmy dzieci z dworca ZOO, kręciliśmy się po pewnym centrum handlowym, w końcu padliśmy jak zabici na ławce (kanapy nam zajęto, byliśmy wściekli) i śmialiśmy się, ponieważ naprzeciwko swój apartament miała Agnieszka Włodarczyk, my za to mieliśmy bułki z serkiem, których tak bardzo brakowało nam do szczęścia. W jednej chwili wróciły wszystkie te drobne elementy składające się na przedmaturalną radość (drugi semestr trzeciej klasy liceum uważamy zgodnie za najlepszy w całej historii naszej edukacji), przypomniała nam się Luiza, kobieta, która zjadła serce, potem &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; zanosiła się jękiem: &lt;i&gt;Moje serca!!!&lt;/i&gt;, a ja nie wiedziałem, czy mam ją uspokajać, czy umierać z obezwładniającego śmiechu. W pewnym momencie oboje poczuliśmy się jak po zażyciu heroiny, więc stwierdziliśmy, że skoro nie panujemy nad własnymi ciałami i zaraz umrzemy, musimy kupić coś redbullastego, oczywiście nie samego Red Bulla, gdyż profilaktycznie udawaliśmy, że nie jesteśmy snobami. Kiedy wróciła nam energia, wyszliśmy z podziemi na słońce, czując wszystkimi organellami radość z obcowania z teraźniejszością. Mniej więcej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;OSTATNIO DOSTAŁEM WIADOMOŚĆ O TAKIEJ TREŚCI: &lt;i&gt;PL ZBA TER AXXN&lt;/i&gt;, ALE TO NIE DO KOŃCA MOJA WINA, ŻE PODOBAJĄ MI SIĘ CHŁOPCY Z ŻABIMI USTAMI, TAKIMI JAKIE MA PAUL BANKS NA PRZYKŁAD.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;memorize the number 2 9 7 2 2 8&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pyk!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8130442244609201915?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8130442244609201915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/09/to-tylko-kolejny-kamien-spad-z-nieba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8130442244609201915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8130442244609201915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/09/to-tylko-kolejny-kamien-spad-z-nieba.html' title='to tylko kolejny kamień spadł z nieba naszego dziecka'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6823049122380779601</id><published>2009-08-11T20:39:00.002+02:00</published><updated>2009-08-11T22:48:59.518+02:00</updated><title type='text'>widziałem już wszystko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem w nowojorskim hotelu, to nasze ostatnie pożegnanie i następnych słów nikt nigdy ode mnie nie usłyszy, bo dotykają w zbyt piekącym miejscu, tam gdzieś w brzuchu czy klatce piersiowej, nigdy nie potrafiłem tego określić, w każdym razie można to porównać do obserwowania jedzącej zaraz po powrocie do domu Karen, otwierającej usta, z których wylewa się herbata, wypływa papka przeżutego jedzenia, Karen zamieniająca się w wulkan ludzkiego idiotyzmu, którego lawa nakrywa miłość, przyjaźń, tęsknotę. Patrzę na Karen, patrzę na Selmę, jestem w nowojorskim hotelu, a ten opis tak dokładnie do ciebie pasuje, że tym bardziej nie wypowiem nigdy tego, o czym już mówiłem. Przypominam sobie, co zauważyłem jako pierwsze, pamiętam to, parę szczegółów zwróciło moją uwagę, robiąc wtedy dość zabawne wrażenie, które pasuje zresztą do rzeczy, które miałem napisać później, jesienią, konstruując słowa, obrazy, projektując wiersze futurystyczne. Dużo do tego czasu się zmieniło, w momentach największego wstrętu do samego siebie przypominam sobie to, co było dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem i wymyślałem imiona, które by do ciebie pasowały, przezwiska, które i tobie by się pewnie spodobały, daleko mi wtedy było do banału (w przeciwieństwie do chwili obecnej, kiedy w nim się nurzam, głosząc truizmy i sytuacje, które zna każdy). Teraz nie mogę sobie pozwolić na swobodę, to trochę absurdalne, zwłaszcza że wiele o tobie wiem, dużo się dowiaduję, a może właśnie to jest uzasadnieniem. Z drugiej strony może wcale nie potrzebuję swobody, może rozciąganie twojego tematu na płaszczyźnie moich i jej delikatnych porozumień, rozmów, intymności pogarszałoby tylko sprawę, mam wrażenie, że właśnie tak by było, powiedziałbym nawet, że tak byłoby na pewno. Trudno stwierdzić, czy myślę o wszystkich tych rzeczach, kiedy widzę szare plamy na duralexowym talerzu, powstały z pewnością ze słonej wody (w której zanurzony był ser, którego nigdy z tobą nie jadłem), wyglądają jak chmury i niezależnie, co będą przypominać i tak wcześniej czy później trafię do ciebie, wiedziony jakąś okropną siłą, której istnieniu wolałbym zapobiec. Przecież doskonale wiesz, że powyrywałem was wszystkich ze zdjęć, poskreślałem imiona, sam powiedziałeś, że powinienem nazywać się Łajka, &lt;span class="Apple-style-span"  style=" border-collapse: collapse; font-family:Georgia, -webkit-fantasy;"&gt;wiem, że wyruszam i nie wracam, pojawiam się później, staję się Karen, nie rozumiesz mnie, ale wiesz, że nie musisz, że do niczego nie przyda ci się rozumienie mojego upośledzenia, mojego wypluwania pożywienia, brudu i strachu.&lt;/span&gt; Nikt nigdy nie rozumiał, czemu jest we mnie tyle wstydu, palącego, piekącego upokarzającego uczucia, a ja wstydzę się po prostu swojej zachłanności, chęci posiadania ciebie, na szczęście nigdy nie będziesz mój, przecież na świecie nie ma już nic do oglądania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6823049122380779601?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6823049122380779601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/08/widziaem-juz-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6823049122380779601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6823049122380779601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/08/widziaem-juz-wszystko.html' title='widziałem już wszystko'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2164685245742145138</id><published>2009-08-09T23:27:00.003+02:00</published><updated>2009-08-10T00:01:06.700+02:00</updated><title type='text'>stelaże</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ciemna droga jadący powoli samochód scena z mulholland drive nie bez powodu właśnie się przypomina drzewa tory gwiazdy pytania o radość jej kruchość przyswoiłem przyswoiłem to dawno temu dalej się pytam będę się pytać poczuję szczęście nie przyznaję się przed nikim wstydzę się szczęścia to głupie siedzimy pod ścianą słucham muzyki mówię depresyjna czuję wyrzuty sumienia mówię dręczę to niemożliwe to niemożliwe drogą kropelkową nie przejmuję się defektem H E R P E X nieważne nieznajoma czuje żal z powodu ja przeciwnie zastanawia mnie czemu pusty to był mokry poranek dlaczego pusto wilgoć ruchy rąk patrzę staję się niewidzialny w zamiłowaniu rozpoznaję fakturę słońca ogromne gorące szachownica podoba mi się historia słowa przeciw zdaniom kombinacje światów przeciw porządkowi marzę konstrukcja szkielet wieżowca marzę o innych rzeczach wyrzuty sumienia kulturalnie praktykujemy samotności odwiedzam przyjaciół odwiedzam przyjaciół odwiedzam przyjaciół mówię drzewa ulice sklep przejście tunel nie przyznaję się do szczęścia uważam szczęście w sytuacji za niedojrzałe to się dzieje to się dzieje to się dzieje to się dzieje nie wiem odpowiedź na pytanie o pusty poranek jest prosta boję się prostych rzeczy dlaczego boję się prostych rzeczy noc moja noc nic nie widzę czuję wszystkimi innymi ptactwo zmysłami znów wilgoć poranek wszystko jest dziwniejsze wątpię w swoją wartość wątpię w rolę to wszystko może dziać się dzieje się na moich oczach tylko oddech szybko szybko odwiedzam przyjaciół współczucie szczęście największe szczęście podszyte melancholią przejeżdża pociąg towarowy nie zastanawiam się w ogóle nie zauważam&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2164685245742145138?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2164685245742145138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/08/stelaze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2164685245742145138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2164685245742145138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/08/stelaze.html' title='stelaże'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5062850814927634066</id><published>2009-07-20T20:06:00.006+02:00</published><updated>2009-07-20T22:40:23.128+02:00</updated><title type='text'>zmierzch o poranku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W WARSZAWIE OSTATNIO BĘDĄC, KSIĄŻKĘ NAPISAŁEM POD WDZIĘCZNYM TYTUŁEM NA MODŁĘ STAROPOLSKĄ: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;JEZUS LECI MI Z NOSA! (W KOLUSZKACH). OPOWIADANIA WARSZAWSKIE ZAGADNIENIA BRZYDOTY W PIĘKNIE I ZŁA W DOBRU - W PEWNYCH PRZYPADKACH NA ODWRÓT - PORUSZAJĄCE, KOLOROWYMI ZDJĘCIAMI I REPORTAŻAMI Z ULIC WARSZAWSKICH UDOKUMENTOWANE, A ZDJĘCIA TE KOLOROWE WYKONANE POD WPŁYWEM ALKOHOLU ZMIESZANEGO Z SOKIEM FIRMY "CAPPY", A WSZELKIE DANE ZEBRANE PRZEZE MNIE, RYBĘ ROZPUSZCZALNĄ, ZDJĘCIA KOLOROWE WYKONANE PRZEZ &lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; I &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;K&lt;/span&gt;, Z KTÓRYMI W WARSZAWIE DANE ZBIERAŁEM I KTÓRE PRAWDZIWOŚĆ MOICH SŁÓW MOGĄ POTWIERDZIĆ. KSIĄŻKA WYDANA PRZEZ WYDAWNICTWO "OBIEKT ZNALEZIONY" ORAZ "55", ZA WSTAWIENNICTWEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY NIEPOKOLANEJ, WNIEBOWZIĘTEJ, NAJŁASKAWSZEJ KRÓLOWEJ, DO KTÓREJ LITANIĘ ZALECA SIĘ ODMÓWIĆ PRZED KSIĄŻKI OTWARCIEM.&lt;/span&gt; NO I W SUMIE O MOJEJ KSIĄŻCE TO TYLE.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Duża ilość ludzi na małej powierzchni nie oznacza nic dobrego, to wiadomo. Siedząc na fotelu firmy PKP IC (mało elegancki nadruk PKP) nr 98 można zaobserwować najgorszą na świecie rzecz, czyli zawiązanie seksualnej relacji między dwoma osobnikami płci przeciwnych. Jest to tym bardziej odrażające z uwagi na to, że autor tekstu w ostatnią sobotę przeżył zawód miłosny, a raczej zawód seksualny, a raczej powiem wprost, że do aktu seksualnego nie doszło, mimo że rzeźbiony rok 1955 na fryzie Pałacu Kultury, mimo tych wszystkich dziwnych attyk sprawiających, że rzeczony budynek raczej tort niż pałac przypomina, a nawet mimo tych monumentalnych i kiczowatych robotników, przodowników, matek z płyt ceramicznych (marmuru?) - słowem: mimo wszystkich elementów architektonicznych pchających mnie, pchających jego, powiedziałbym wręcz - nas pchających w swoją stronę, nie wydarzyło się nic, oblewając mą głowę kubłem zimnej wody, wylewając go na palenisko moich rozbuchanych nadziei, a jedyne co było rozbuchane to, poza naszymi planami względem siebie, zapalniczka, którą od niego pożyczyłem, aby zapalić papierosa, aby podpalić tą nonszalancko, a jednak nieśmiało, podaną zapalniczką swoją ostatnią deskę ratunku i dowiedzieć się po raz ostatni tej nocy (przecież żyjemy w nocy, to, co dzieje się w ciągu dnia, nie ma wpływu na nasze życia, to noce decydują o tym, jak je organizujemy, z kim nimi kierujemy, to wtedy, kiedy nie widzimy dobrze swoich twarzy, najlepiej znamy swoje myśli), jak ciepła jest jego dłoń, jak gorące są jego usta. I nie dowiedziałem się już niczego innego, nawet tego, jak wygląda jego ramię po ściągnięciu przewiązanej na nim apaszki. Wróciliśmy wtedy z &lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 51, 153);"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;K&lt;/span&gt; - wszyscy nieszczęśliwie zakochani, gotowi leżeć na chodniku na rogu Marszałkowskiej i Żurawiej, a potem leżeć w krzakach na Placu Zbawiciela, przyczepiać do kolumn, rozbijać płytki niczym Mojżesz rozbijający tablice z przykazaniami, w końcu naszymi życiami nie kierują zasady a chwilowe załamania nerwowe, pięciominutowe euforie i gotowość podejmowania irracjonalnych decyzji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadę. Pociągiem. W przedziale. Z siedmioma osobami, z których dwie mają się ku sobie i zaraz pójdą uprawiać miłość w obszczanej toalecie (firmy PKP IC). Jeden chłopiec w moim wieku pije wodę mineralną cytrynową firmy Żywiec Zdrój nie przykładając nawet ust do szyjki plastikowej butelki. Po prostu. Wlewa ją sobie w gardło, oblewając się przy okazji po całym ciele. A to nawet szatnia piłkarska nie jest. Żeby się... wodą oblewać. Pozostali patrzą na mnie i pytają wzrokiem sąsiadów swych wokół, czemu do jasnej cholery ten pedał w obcisłych spodniach bazgroli, kiedy nawet nie da się pisać (wszak skład firmy PKP IC się trzęsie), a w ogóle to niech on w końcu zacznie czytać albo posłucha muzyki, albo od biedy niech popatrzy tępym wzrokiem w okno. Myśl o możliwości upodobnienia się do reszty faktycznie była na tyle kusząca, że spojrzałem w końcu na ten mazowiecki krajobraz, spokojny, polski, nadwiślański, prowincjonalny. Myślałem oczywiście o seksie, o swoich dawnych i niedawnych zbliżeniach, a także o zbliżeniach wyimaginowanych, które mogą dotyczyć każdego nic niepodejrzewającego heteroseksualisty, przykładem chłopiec wyjęty z męskiej szatni, mimowolnie walący konia pod prysznicem, z kroczem dostępnym tylko dla dziewcząt. Chyba że o mnie i moje pociągowe imaginacje chodzi: wtedy wszystko należy do mnie. Ale nawet ja w pewnym momencie powiedziałem sobie: Ileż można o tym myśleć, przecież to jest proceder absolutnie absurdalny i niedorzeczny, zresztą nasz pociąg noszący dumne imię &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Kormoran&lt;/span&gt; (Olsztyn - Katowice, przez Warszawę Centralną) wjeżdża do Częstochowy, miejsca świętego, miejsca przez papieża wybranego i ukochanego, którego święta ziemia nadal płonie pocałunkiem Wojtyły Karola, wydając katolickie plony, przecież tutaj Matka Boska Jasnogórska, której swą książkę przeze mnie napisaną poświęciłem, nie może ani widzieć, ani słyszeć o myślach osiemnastoletnich o odbycie mężczyzny eksploatowanym przez innego mężczyznę, więc koniec, koniec, poza tym gęba mi się już w łódzkim województwie rozdziawiła, ślina pociekła, no kurwa koniec! Powracam do innych ulubionych czynności, więc patrzę krytycznie na książki innych pociągowych czytelników, kiedy jest to Dan Brown lub Paolo Coelho do krytyki dochodzi też litość. Jednak jeśli nie znam autora książki, na zapas też patrzę z pogardą. Lubię też podchodzić do okna z nieśmiertelnym hasłem na ustach: "PROPONUJĘ OTWORZYĆ OKNO" i otwieram to okno w momencie najszybszego pędu, otwieram je na całą długość, no bo raczej nie szerokość, dokładnie miarkując, w którym momencie współpasażerowie z bezpodstawnym zadowoleniem z siebie zamykają się w malutkich izdebkach własnego, domowego, swojsko nieświeżego dwutlenku węgla, i w którym to momencie otwarcie okna burzy całą ich misterną konstrukcję dopiero co skończoną, z takim uporem i samozaparciem wyddychaną.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5062850814927634066?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5062850814927634066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/zmierzch-o-poranku.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5062850814927634066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5062850814927634066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/zmierzch-o-poranku.html' title='zmierzch o poranku'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4909204508986100979</id><published>2009-07-14T01:32:00.005+02:00</published><updated>2009-08-21T08:29:38.846+02:00</updated><title type='text'>veröld ný óg óð</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;div&gt;J. Tuwim&lt;/div&gt;Warszawa&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jaka wielka jest Warszawa!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ile domów, ile ludzi!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ile dumy i radości&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W sercach nam stolica budzi!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ile ulic, szkół, ogrodów,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Placów, sklepów, ruchu, gwaru.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kin, teatrów, samochodów&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I spacerów, i obszaru!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aż się stara Wisła cieszy,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Że stolica tak urosła,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo pamięta ją maleńką,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A dziś taka jest dorosła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od czwartku 16.07.2009 roku ryba rozpuszczalna zmienia miejsce zamieszkania, co znaczy, że interesanci od dnia 17.07.2009 (piątek) będą przyjmowani w niezmienionych godzinach w jej nowym gabinecie przy Placu Konstytucji w Warszawie. Wyczerpujące informacje nt. przeniesionego biura, godzin pracy i życia ryby rozpuszczalnej podają przedstawiciele ulicy Transfuzji Krwi dyżurujący całą dobę aż do niedzieli palmowej pod numerami telefonu: +48 0-22 465528-POLSKADLAPOLAKÓW oraz +48 0-22 465528-WOJTYŁANAPREZYDENTA.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4909204508986100979?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4909204508986100979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/verold-ny-og-o.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4909204508986100979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4909204508986100979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/verold-ny-og-o.html' title='veröld ný óg óð'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6801760030845653622</id><published>2009-07-11T22:28:00.004+02:00</published><updated>2009-07-11T23:52:39.834+02:00</updated><title type='text'>laserunek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Próbuję utrzymać się na powierzchni istnienia. Idąc samotnie, sam siebie pytam, ile jeszcze wyrachowanego egoizmu, nieustającej troski o siebie samego i kwitnącej hipochondrii będzie to wymagać &lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;skoro&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt; wtedy pojawiła się zwykła wątpliwość. Długo ściskałem twoją dłoń. Odszedłeś. Zejście do metra przypominało śmierć. Wszystkie te twarze i głuchy wiatr, który zdawał się huczeć w dole, ponad pustynnymi głazami, rozerwały, rozłączyły nas. Siedziałem w swoim pokoju, wpatrując się w pustkę. O piątej wiedziałem już, że nie jesteś mi wierny. Porwałem telefon i brr-brr-brr, jego idiotyczny dzwonek w twoim pustym pokoju rozdzierał mi serce - i wtedy otworzyły się drzwi, i stanąłeś w nich ty. To było najdoskonalsze z naszych spotkań. Lecz te spotkania, te rozstania w końcu nas zabijają&lt;/span&gt; patrzę tylko przed siebie, nie widząc tego, co minąłem, koncentrując się na tym, czym jestem teraz, co teraz znaczą te misterne konstrukcje osób, czasów i miejsc. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek szczegół mógł być dopracowany bardziej niż w tej chwili. A nawet jeśli, to przecież &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;w ten sposób snujemy wokół siebie nieskończenie delikatne włókna i budujemy system. Włączamy weń Platona i Szekspira, lecz także zupełnie nieznanych ludzi, ludzi pozbawionych wszelkiego znaczenia. Nie cierpię mężczyzn noszących krzyże na lewej pole kamizelek. Nie cierpię ceremonii i żałobnych zawodzeń, i smutnej figury Chrystusa trzęsącej się obok innej trzęsącej się i smutnej figury. Ani parady, obojętności i emfazy - zawsze chybionej - ludzi w wieczorowych strojach, którzy rozprawiają pod żyrandolami, obwieszeni gwiazdami i orderami&lt;/span&gt; nic nie mogę zmienić w tej kwestii. Dziwię się, z jak chorym uporem dążę do tego, co zniszczy we mnie wszystko, co cenne &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;lecz jeśli któregoś dnia nie przyjdziesz po śniadaniu, jeśli któregoś dnia zobaczę gdzieś w lustrze, jak oglądasz się za innym, jeśli telefon będzie głucho dzwonił w twoim pustym pokoju, wtedy, po nieopisanym cierpieniu, wtedy - bo nie ma końca szaleństwu ludzkiego serca - poszukam innego, znajdę innego ciebie&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;. Tymczasem zatrzymajmy jednym uderzeniem tykanie zegara czasu&lt;/span&gt; i z nową, nieokiełznaną siłą wybuduje mnie na nowo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;chodź bliżej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6801760030845653622?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6801760030845653622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/laserunek.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6801760030845653622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6801760030845653622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/07/laserunek.html' title='laserunek'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3105380539337565318</id><published>2009-06-29T21:30:00.005+02:00</published><updated>2009-07-01T00:39:26.375+02:00</updated><title type='text'>nowa rzeczowość</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Zobaczymy się jeszcze?&lt;/span&gt;&lt;div&gt;Coraz częściej słyszę ostatnio to pytanie frajerów i ludzi słabych. Odpowiedź na nie powinna brzmieć: "nie, nigdy" lub, cytując film: "you're just a yesterday fuck". Dlaczego więc brzmi: "może...", "zobaczymy...", "nie wiem..."? Dochodzę do wniosku, że jeśli kiedykolwiek ktoś poza mną miał rację, to z pewnością miał ją w kwestii mojego braku umiejętności  przedstawiania niewygodnej prawdy. Dalszych wniosków również brak, ale to raczej z powodu mojej niechęci do z góry ustalonej celowości blogów. Niektóre rzeczy nie mają sensu, a ludziom - zwłaszcza tym o wąskich horyzontach - trudno to zrozumieć, oczywiście wiążą się z tym pewne historie z mojego życia, jak na przykład do dziś nieskończone tyrady na temat surrealizmu w różnych formach sztuki. Nie zapomnę chyba, jak tłumaczyłem, że nie wszystkie elementy kina Lyncha czy Felliniego, malarstwa Magritte'a czy Chirico da się odczytać jako symbole, bo niektóre mają za zadanie jedynie dobrze wyglądać, budować atmosferę, a nie &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;oznaczać&lt;/span&gt;. Oczywiście mój stosunek do sztuki, który traktuje jej bezsens i bezcelowość na równi z sensem i celowością, okazał się niepopularny, no bo jak to, że sztuka może okazać się bezsensowna, skoro jest święta. Trzeba też wiedzieć, że za każdym razem, gdy słyszę, że jakakolwiek rzecz jest święta, dostaję ataku śmiechu, który kończy się atakiem epilepsji, który kończy się załamaniem nerwowym. A potem i tak słyszę, że coś jest święte.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;! &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; jest treścią mojego dzisiejszego dnia. Spotkaliśmy się o zabójczej dla mnie porze, ale nie szkodzi, w końcu nie codziennie osoba, bez której ulica Zwycięstwa jest jakąś okropną dziurą, pustą i niemą (to, że taką jest naprawdę, to zupełnie inna sprawa), wraca z Berlina tylko po to, by w środę znów do niego wyjechać, co tylko umacnia mnie w przekonaniu, że czas wyprowadzki z domu i rozpoczęcia życia na własny koszt nadszedł - niezapowiedziany i nieproszony, ale chyba trochę spodziewany, w końcu w swoim "nowym domu" spędzam już prawie tyle samo czasu co w "starym domu". Mimowolnie jakoś to poczucie dorosłości i dojrzałości się pojawiło. Nawet siedząc z nową, rudą (!) &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; w rynku, nie byliśmy już dzieciakimi sprzed dwóch miesięcy. Morał z tego taki, że jutro niegej (jak się później miało okazać) Lucjan będzie obcinał geja rybę rozpuszczalną, który będzie wyglądał jak niegej Ash Stymest. Ale to dopiero jutro.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3105380539337565318?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3105380539337565318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/zobaczymy-sie-jeszcze-coraz-czesciej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3105380539337565318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3105380539337565318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/zobaczymy-sie-jeszcze-coraz-czesciej.html' title='nowa rzeczowość'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6928543578227935026</id><published>2009-06-28T17:05:00.003+02:00</published><updated>2009-06-28T17:35:26.954+02:00</updated><title type='text'>sześć godzin i trzy minuty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wróciłem z Północy, może i chory, ale w jednym, nienaruszonym kawałku, a to dziwne, ponieważ przez ostatnie parę nocy spałem między &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 153, 153);"&gt;MO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; a &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 153, 0);"&gt;LB&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, podobno DŻINĘ spychałem z łóżka, ale wcale nie chce mi się w to wierzyć, gdyż nie trzeba uciekać i bać też się nie trzeba, to prawda, którą objawiła nam Esme już dawno temu, chyba w momencie, w którym przywiozłem Pradę, w każdym razie... otaczali nas światowej klasy djs, o czym chyba mówić nie muszę, bo to oczywiste, po raz kolejny nasze tożsamości zostały poddane próbie, a ja (to już przeżycie takie bardziej osobiste, bym powiedział, że nawet prywatne) przekonałem się po raz kolejny, że muszę robić wszystko, co w mojej mocy, by wtopić się w tłum, pozbyć wszelkich możliwie interesujących cech etc., etc., oczywiście nie zrezygnuję z takich zabaw jak &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;zabawa w wojnę&lt;/span&gt;, w której na hasło &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;KAMUFLAŻ&lt;/span&gt; padaliśmy TWARZAMI W PIACH (dożyłem wreszcie czasów, w których odpowiedź na pytanie, czy lepiej toczyć nieustającą, syzyfową walkę z otaczającym światem, czy też oddawać się bez- i myślnym rozrywkom, jest OCZYWISTA), ale za to jaki wielki sukces odnieśliśmy, tak? zakopaliśmy wroga, wyładowaliśmy AGRESJĘ i ściągnęliśmy na siebie wzrok wszystkich zdezorientowanych matek z dziećmi, wprost niedobrze mi się robiło na myśl o tym rodzinnym szczęściu, jak zresztą każdemu rasowemu - no właśnie, komu? - maszynie? chyba oszaleję na myśl o uroczych mieszkańcach świętego miasta Częstochowy, zwłaszcza o tych z głowami widmo, wrażenia wrażenia mnóstwo wrażeń, w końcu doszło do tego, że ŚCIĄGNIJCIE MNIE Z TEJ KARUZELI ZWANEJ ŻYCIEM, a pogoda pogodzie NIE RÓWNA, w końcu śmierć Króla Popu, wszyscy byliśmy smutni, nucąc &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Thriller &lt;/span&gt;i &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Billie Jean&lt;/span&gt;, a już zwłaszcza tańcząc motyw potworów z tego pierwszego, co widziała cała Polska, jak długa, no bo raczej nie szeroka, pomyślałem sobie, że trzeba być idiotą, by nie fascynować się POP-cokolwiek, ale trudno nie mam na to większego wpływu, ale za to, uwaga, koszula z H&amp;amp;M za latarkę z radiem, alarmem, no i latarką samą w sobie, trzy minuty KRĘCENIA sześć godzin ŚWIECENIA ew.: trzy minuty INTENSYWNEGO kręcenia i KURWA, zapomniałem, że przez te parę dni w ogóle nie oglądaliśmy wys. tot. por., ale nadrabiam teraz, korzystając z bogactwa internetu, przed chwilą za to wstawiłem pranie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6928543578227935026?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6928543578227935026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/szesc-godzin-i-trzy-minuty.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6928543578227935026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6928543578227935026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/szesc-godzin-i-trzy-minuty.html' title='sześć godzin i trzy minuty'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5715541450129008189</id><published>2009-06-08T03:14:00.005+02:00</published><updated>2009-06-08T04:04:55.847+02:00</updated><title type='text'>dwadzieścia pięć kolorowych ryb rozpuszczalnych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora się zatrzymać, wziąć dwa wdechy i biec dalej. Ku czemu? Ku niczemu, bo takie ostatnio panują nastroje i nimi właśnie trzeba się kierować, a tak w ogóle to nie ma dyskusji. Jest dzisiejszej nocy pełnia, którą obserwuję, siedząc na dziesiątym piętrze wertepów i nie robiąc nic pożytecznego, nie zmieniam świata, nie organizuję marszów, szopek i innych wypełniających mi kiedyś życie rzeczy. Oglądam za to "Rozmowy w toku", powtórki około czwartej nad ranem i myślę, jak bardzo żałosne jest to, co robię, a raczej, jak szlachetne jest to, czego nie robię, a powinienem. A jednak tworzę, rozmyślam o sztuce i miłości, no i życiu, dochodząc do najlepszych od długiego czasu wniosków. Mimo tego rozedrgania nie wychodzę z domu, a raczej - ograniczyłem wychodzenie z domu do minimum, ale to spowodowane jest innymi niż nieistniejące zamiłowanie do domatorstwa powodami, ale nieważne, o tym ani teraz ani nigdy. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mieszka w Berlinie i robi zapewne to, o czym ja w tej chwili sekretnie marzę, czyli uprawia night life, chociaż z drugiej strony też uprawiam night life, budząc się o siedemnastej i idąc spać o siódmej, więc nie narzekam. &lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 153, 0); "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; "&gt;LB&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; również pomieszkuje ostatnio w Niemczech, doprawdy nie rozumiem fenomenu tego kraju, który ostatnio obserwuję. Nawet z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 153, 153); "&gt;MO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; plotkowałem ostatnio o niemieckich autobusach, ale nasz powrót z Katowic tamtej nocy to materiał na zupełnie inną opowieść, ponieważ nie każdy mógł być świadkiem brawurowej akcji straży miejskiej przedstawionej na przedstawicielu bezdomnych Katowic, który niemoralnie się obnażał przy wszystkich stojących właśnie przed Mickiewiczem. Oczywiście nie muszę wspominać, że mimo zaawansowanej wiosny, był niemalże mróz i z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 153, 153); "&gt;MO&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; doszliśmy do wniosku, że ... inny nasz wniosek polegał na tym, że będziemy podróżować, póki będziemy mieli na to środki, jeszcze inny na tym, że boimy się oceanu (zainspirowało mnie to pomyślenia o wraku Titanica, ale tak mnie ten wrak i myśl o nim przeraziły, że prawie obiecałem sobie, że nigdy nie popatrzę na Atlantyk, o, tak mnie to przeraziło). Rozmawialiśmy o tych podróżach w Hipnozie, która bardzo żywo przypomniała mi o koncercie Animal Collective i o fakcie, że zostałem opluty przez Pandę, co było przeżyciem więcej niż ekstatycznym. A wniosek filozoficzny polegał na tym, że rzeczy nabierają znaczenia, tylko wtedy gdy stają się widoczne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio byli u mnie dwaj proletariaccy panowie montujący nowe drzwi frontowe i bałem się jak nigdy wcześniej, zwłaszcza gdy nieistniejące lub zdegenerowane sumienie kazało mi zaproponować coś do picia. Najchętniej pozwoliłbym im obrabować mnie z całego dobytku, byle nie musiałbym z nimi przebywać, na szczęście zamknąłem się w pokoju i z rumieńcami godnymi Kevina Barnesa podsłuchiwałem, co o mnie mówią, wpadając w podekscytowanie tą perwersyjną sytuacją, w której ukrywam się przed nimi, a jednocześnie kontroluję ich zachowania. Wtedy chyba (na pewno nie było to wtedy, ale gdzieś muszę to umieścić) zrodziło się moje pragnienie bycia niewidzialnym, stwierdziłem, że to najcudowniejsze na świecie (nie istnieć dla innych), ukrywać się w tłumie, nie ukrywając się w żadnym tłumie, bo tłum już nie potrzebny. Marzyłem o pozbyciu się strachu przed ludźmi, o rozpłynięciu się lub raczej: rozpuszczeniu się w powietrzu. Oczywiście słyszałem wielokrotnie, że lepiej być osobowością wyrazistą, kontrowersyjną, wyróżniającą się z tłumu zwykłych, szarych ludzi, ale wyśmiewam tę postawę, bo nie marzę o niczym innym niż o byciu nudnym, zwykłym, powierzchownym, masowym, powielanym, POP. Odczuwam bolesne wręcz zmęczenie, gdy pomyślę, ile lat przeżyłem już narażając się na wyróżnienie z otoczenia swymi niebywałymi zdolnościami, inteligencją i elegancją (przez jeden sezon udawałem hel-looksowego proletariusza, wiem, pamiętam), niepowtarzalnym charakterem i klasą. Dość już tego, znudziło mnie bycie interesującym i intrygującym, jak nadwyraz cudownie byłoby, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5715541450129008189?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5715541450129008189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/dwadziescia-piec-kolorowych-ryb.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5715541450129008189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5715541450129008189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/dwadziescia-piec-kolorowych-ryb.html' title='dwadzieścia pięć kolorowych ryb rozpuszczalnych'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1196280213291488108</id><published>2009-06-03T02:13:00.001+02:00</published><updated>2009-06-03T02:15:14.873+02:00</updated><title type='text'>mirakle</title><content type='html'>A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U W X Y Z&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1196280213291488108?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1196280213291488108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/alfabet.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1196280213291488108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1196280213291488108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/06/alfabet.html' title='mirakle'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4390573714150220546</id><published>2009-05-18T00:08:00.002+02:00</published><updated>2009-05-18T00:26:49.487+02:00</updated><title type='text'>pulsuje i wije się</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'lucida grande';"&gt;M jest mocna&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'lucida grande';"&gt;mimo że nie była w medjugorje&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="color: rgb(27, 27, 27);   line-height: 18px; font-family:'Lucida Grande';font-size:12px;"&gt;&lt;blockquote style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; vertical-align: top; padding-top: 5px; padding-right: 5px; padding-bottom: 5px; padding-left: 1px; font-size: 12px; line-height: 1.3; "&gt;a i myślę, że jak następnym razem przyjadę do ohlau, to odpierdolę jakiś gorszy numer niż zostawienie swojej garderoby u Ciebie, sądze, że w ogóle nago wrócę do domu i jeszcze na nogach i po drodze mnie w opolu zajebią. przepraszam za przekleństwa, ale 17 V 2008 jest złym dniem dla aleksandra&lt;/blockquote&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;BARDZO ZŁYM&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;a nie rozmawiajmy o nim wkurwia mnie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;ż za to mnie zadziwia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;swoją wytrwałością w poznawaniu ludzi &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(M) ale obleję pewnie polski jutro&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(ja) nie pierdol tylko przyjeżdżaj na mietową&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(M) jadę w sobotę do poznania znowu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(M) na the teenagers&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(ja) a po co?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;aaaaa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;zapomniałem w ogóle ze jest ta rafineria&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;ja chyba na kampow pójde do kato&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;ale chuj wie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;nie mam kasy na nic&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;i zamiast twarzy mam ziemie ognistą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;cały czas mi coś puka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;jakby mi ktoś pisał&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;ale że nikt nie pisze to nie powinno pukać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;a kurwa puka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;(ja) KURWA PODPALE WKROTCE DOM TEGO &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;tylko wiesz&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;uważaj na jego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;EJAKULACJĘ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;1000$&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;kupiłam krem za 6,50 który okazał się być najlepszym kremem jaki miałam&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;ja pierdole ale rozmiar&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;czego?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;nie tego!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;34, 36, 38&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;no bez przesady&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;rozlałem sori&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;przyzwyczaiłam się, że jebię alkoholem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 24px; line-height: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 24px; line-height: 15px;"&gt;na dentosept tamtędy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4390573714150220546?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4390573714150220546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/pulsuje-i-wije-sie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4390573714150220546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4390573714150220546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/pulsuje-i-wije-sie.html' title='pulsuje i wije się'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-493148505739854476</id><published>2009-05-17T02:22:00.002+02:00</published><updated>2009-05-17T02:25:43.108+02:00</updated><title type='text'>vi xxi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/Sg9Zc6tvM3I/AAAAAAAAADs/Vjm0Bm-6B8E/s1600-h/rothko.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 323px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/Sg9Zc6tvM3I/AAAAAAAAADs/Vjm0Bm-6B8E/s400/rothko.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336582436789629810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-493148505739854476?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/493148505739854476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/vi-xxi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/493148505739854476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/493148505739854476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/vi-xxi.html' title='vi xxi'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/Sg9Zc6tvM3I/AAAAAAAAADs/Vjm0Bm-6B8E/s72-c/rothko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5075646064602416525</id><published>2009-05-14T11:15:00.005+02:00</published><updated>2009-05-14T11:51:19.413+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:xx-large;"&gt;Co właściwie sprawia, że dzisiejsze mieszkania są tak odmienne, tak pociągające?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5075646064602416525?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5075646064602416525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/co-wasciwie-sprawia-ze-dzisiejsze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5075646064602416525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5075646064602416525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/co-wasciwie-sprawia-ze-dzisiejsze.html' title=''/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2803777921053031720</id><published>2009-05-10T00:49:00.005+02:00</published><updated>2009-05-10T02:40:23.427+02:00</updated><title type='text'>nikt nie będzie mi mówił o żadnych przerwach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poglądy estetyczne - dno. Nie ma, nie ma, po ostatnich transakcjach duchowych i cielesnych, dobra - cielesnych, po tychże nic już nie ma, pozostała jedynie wódka pita z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - a właśnie, że nie pita i na tym według mnie polega problem, właśnie na niespełnieniu, czasowniki dokonane i niedokonane, przechodnie, nieprzechodnie, a co tam, więc jest ta wódka pita z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, picie do nieprzytomności na modłę młodopolskiej bohemy - młoda polska - fe! - bohema - fe! Liczą się tylko centra, nie żadne brudne, plebejskie przedmieścia i peryferia. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Jezusie miłosierny&lt;/span&gt;, rzec by się chciało, ale nikt tak nie mówi, bo jeszcze niedawno książę William był materiałem tylko na jedną noc - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wygląda jak zgwałcony ken&lt;/span&gt;, oceniła &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 0);"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - książę Harry natomiast był bardzo chłopięcy i uroczy, ale niestety gruby. W ogóle arystokracja europejska była bardzo chłopięca i urocza. A i jeszcze nikt tak nie mówi, bo jakiś czas temu była Eliza, ta mała kurwa wszystkiemu winna, tak, spotkałem ją w Gliwicach i od razu wiedziałem, na czym ten świat stoi, a raczej - na czym stoi Eliza, choć doprawdy to nie jest zajmujące. Teraz się odwracam z niepokojem, bo S, którego &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; spotkała nie dawniej niż wczoraj w czasie alkoholowych libacji, od których odciągnęła mnie ma własna próba samobójcza, bo S (!) (&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;współczucie - wyobraźnia serca&lt;/span&gt;, jak ktoś tam powiedział) stał się siedliskiem chorób wenerycznych, jednym z najbardziej pociągających siedlisk chorób wenerycznych na całym tym obrzydliwym Śląsku. Fe - Śląsk. W sumie - Fe - wszystko, co nie jest Warszawą. A. A, aaa. Mapy wyciągnięte. Nieważne, ten S, to dopiero historia, a i jeszcze ostatnio coś tam robiłem z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 153, 0);"&gt;LB&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, kiedy to nagle - rozstąp się, ziemio - no w sumie nie wiem, jak to się stało, ale nagle, nagle, co nagle - to po diable, w każdym razie diabła nie było, ale by...liśmy my i Praga. Praga, Praguszka. My, Praga i butelka martini bianco - ogarniam. W sumie rzec chciałem, że ogarniam całe lato i wszystkie podróże moje spokojne, już rozmawialiśmy z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; na temat Krakowa i ogarniamy Kraków (co tam będziemy robić? &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;marnować czas i pieniądze&lt;/span&gt;, odpowiada &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; lub ja, już nie pamiętam). A co u państwa? - A. A, aaa. Wydaje się, jakbyśmy jeszcze parę minut temu byli w Opolu, które jest zresztą koszmarnym miastem, i rozmawiali o różnych takich. Sprawach. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Chciałbym móc się nie powtarzać&lt;/span&gt;, zażyczyłem sobie tego lub innego dnia, w każdym razie zakupiłem album Edwarda Hoppera i moja radość była. Właśnie - była. A i jeszcze przypominam sobie, że stara Cyganka chciała nam powróżyć z kart, a że oboje umrzemy młodo, nie chcieliśmy sobie psuć naszej hedonistycznej zabawy w życie - odmówiliśmy więc, czym naraziliśmy się na klątwę. Klątwy jednak nie było i całe szczęście. Teraz za to siedzę znów, obracając się i a mianowicie: na czerwono-żółtym opakowaniu pewnych płatków śniadaniowych, koło niebieskiej ramki z białym napisem PL czytamy: Warto porozmawiać. E, nie daję wiary. Nie ma żadnego rozmawiania, skoro jedyne, co się liczy, to i tak procenty.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2803777921053031720?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2803777921053031720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/nikt-nie-bedzie-mi-mowi-o-zadnych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2803777921053031720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2803777921053031720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/nikt-nie-bedzie-mi-mowi-o-zadnych.html' title='nikt nie będzie mi mówił o żadnych przerwach'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2548377842488248797</id><published>2009-05-04T13:59:00.002+02:00</published><updated>2009-05-04T14:08:46.799+02:00</updated><title type='text'>oho coś będzie</title><content type='html'>odwołuję alarm dla miasta Warszawy&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic; "&gt;bardzo trudno jest skończyć w odpowiednim momencie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;patrzę na szyny - i widzę&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;cyk&lt;/div&gt;&lt;div&gt;siedzę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;siedzimy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w jamach&lt;/div&gt;&lt;div&gt;papieros w dłoni&lt;/div&gt;&lt;div&gt;gorejącej&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- - - - - - - - - - - -&lt;/div&gt;&lt;div&gt;chyba stoję już za kurtyną&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- - - - - - - - - - - -&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ratunku!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ziemia spod nóg!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;razem z perłami!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;które tak skrzętnie nawlekałem!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;na włókna!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a noc na dworcu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wczesna pora z późną roztarta&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w proch&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2548377842488248797?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2548377842488248797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/oho-cos-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2548377842488248797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2548377842488248797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/05/oho-cos-bedzie.html' title='oho coś będzie'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4626917256196925823</id><published>2009-03-31T17:55:00.005+02:00</published><updated>2009-03-31T21:03:32.653+02:00</updated><title type='text'>szkło - aujourd'hui - syntetyczne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;szkło&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mówił że chodź do mnie przyjdź chcę cię co byś chciał pytał się o czym teraz myślisz chcesz tam wejść, odpowiedziałem tak, wejdźmy więc a potem było jeszcze bardziej niezwykle wszyscy mówili już nie tylko &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; więc starałem się słuchać kto co i gdzie i z kim i w jaki sposób i co brali wcześniej &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mówi w pewnym momencie po prostu się spotkaliśmy na gazie w atmosferze co to było za wydarzenie dla mnie mimo że wcześniej było co innego i będzie też co innego ale teraz jest to więc to dla mnie bardzo dużo znaczy &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mówi że też wierzę &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mówi prawdę kult prawdy jest mistyfikacją ale wierzę mu i tak chcę wierzyć i trudno nie wierzyć jeśli szliśmy po miejskich studniach wieżowców czując się jak drobinki kosmiczne o których też mówiliśmy podała nam to nie wzięliśmy bo w sumie po co skoro mamy co innego a wymieniać się nie chcę wymianę to nie bardzo w końcu dobrze mi i tak bez tego Potem &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; zaprowadził mnie na góry chciałem tam zostać na zawsze ale podobno nie można i nie ma to najmniejszego w związku z tym że morze &gt; góry w czym obaj się zgadzamy to były inne góry miękkie i bardzo niecodzienne góry teraz muszę z nich zejść tymczasowo nie jestem na nich tymczasowo nawet ich nie widzę ale wiem że kiedyś razem zobaczymy plażę pokrytą śniegiem&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;aujourd'hui&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzieliśmy w Tajemniczym Ogrodzie, sącząc niedobre piwo. A było przed dwunastą (nie potrafię tego przeboleć, bardziej niż faktu, że nie zdążyliśmy do księgarni na Zwycięstwa). &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Świat zrobił ze mnie kurwę, teraz ja zrobię ze świata burdel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Dobre.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: No.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Ej, wkurwia mnie to.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: No. My się przynajmniej przejmujemy. I tak źle na tym wyjdziemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: No.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy. żyć się nie chce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Gadałam o tym z J. Po wypracowaniu. Miał wszystko źle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Naprawdę nie wiem, jakim cudem zdaje rozszerzenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: W sumie chuj mnie to obchodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy. żyć się nie chce. sączymy piwo. niedobre.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Ej, a tak w ogóle to czym jest Unia Europejska? Jakbyś to opisał?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: No, właśnie nie wiadomo. Wszyscy się o to kłócą, bo to skomplikowana struktura różnych form organizacji międzynarodowych. Sprawdzałem na wikipedii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Też ci odjebało i wszystko sprawdzasz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: No. Wszystko jest źle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy. żyć się nie chce. sączymy piwo. niedobre. przejmujemy się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: A w ogóle jak z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; teraz już jest trochę dobrze, to oczywiście musiałem znaleźć powody, dla których byłbym niezadowolony. Bez marudzenia się nie da.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Jesteśmy okropni, zniszczeni i źli. Nic nam się nie podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: No. W sumie. Ale tu nie ma nic do podobania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy. marudzimy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Mnie to wkurwia teraz. To imprezowanie. Już tak nie mogę po prostu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Ja też. Mnie też. Wkurwia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Mam wyrzuty sumienia. Śpię ciągle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Ja też. Ostatnio ze stresu znów mi się nasiliła narkolepsja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Chuj z narkolepsją, teraz mamy NRUB.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Ale ja ją naprawdę mam. NRUB, czytałem o tym. Gdzieś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;wzdychamy. żyć się nie chce. sączymy piwo. niedobre. przejmujemy się. źle na tym wyjdziemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: Założę się, że rok temu o tej porze byłem z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; w Krakowie. I kto tam się przejmował tym wszystkim. Z pewnością nie my. A teraz. Teraz. Teraz to co innego w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 000, 204);"&gt;PKW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;: Ja rok temu byłam cały czas najebana. Też mnie to nie obchodziło. Teraz nie. Teraz to co innego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ryba: No. Też tak myślę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;syntetyczne&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ogłaszam alarm dla miasta warszawy&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4626917256196925823?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4626917256196925823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/aujourdhui.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4626917256196925823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4626917256196925823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/aujourdhui.html' title='szkło - aujourd&apos;hui - syntetyczne'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-635605910112082670</id><published>2009-03-28T17:43:00.001+01:00</published><updated>2009-03-28T17:45:48.284+01:00</updated><title type='text'>gorączka w</title><content type='html'>tristan (to ja) i &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (to on)&lt;div&gt;pozdrawiamy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;z pięćdziesiątego szóstego piętra&lt;/div&gt;&lt;div&gt;metropolii płonącej&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-635605910112082670?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/635605910112082670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/goraczka-w.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/635605910112082670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/635605910112082670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/goraczka-w.html' title='gorączka w'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3684844151772092554</id><published>2009-03-26T15:27:00.007+01:00</published><updated>2009-03-27T01:26:46.738+01:00</updated><title type='text'>posłuchajcie o brzydkiej dziewczynie, która miała ciało psa i twarz świni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i526.photobucket.com/albums/cc347/poissonsoluble/BELLINI2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 639px;" src="http://i526.photobucket.com/albums/cc347/poissonsoluble/BELLINI2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Św. Sebastian, przyrównywany do dotkniętego zarazą Hioba ze Starego Testamentu, został ukazany wśród świętych na obrazie ołtarzowym namalowanym przez szwagra Mantegni, Giovanniego Belliniego (ok. 1430-1516), dla kościoła przylegającego do szpitala S. Giobbe (św. Hioba) w Wenecji. I w tym dziele widzimy ozdobne, rzeźbione antyczne ornamenty na pilastrach i kapitelach, jednak różnice między tymi dwoma obrazami ["Św. Sebastianem" Mantegni a "Ołtarzem św. Hioba" Belliniego - przyp. ry. roz.] są uderzające, chociaż płytka przestrzeń u Belliniego nie jest mniej realna, ponieważ ogranicza ją krzywizna ściany apsydy, a formy wydobyte delikatniejszymi i płynniejszymi pociągnięciami pędzla są nie mniej wyraziste. Największy wenecki malarz tej epoki, Giovanni Bellini, przyjął technikę i nowości stylistyczne sztuki wszesnego renesansu, łącząc "wiosenną" świeżość typową dla XV wieku z nową świadomością własnego mistrzostwa. Nie trzeba już było podkreślać cielesności postaci odpowiednimi pozami ani też stosować specyficznych sposobów, by ukazać dalszą perspektywę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W "Ołtarzu św. Hioba" namalowane sklepienie kolebkowe przywodzi na myśl architekturę Brunelleschiego, choć widzimy tu typowo weneckie wykładziny z drogich marmurów, bardzo rzadko stosowanych w Toskanii, i półkopułę ze złotymi mozaikami przedstawiającymi bizantyńskie serafiny, trzepoczące skrzydłami, przypominające o nie tak dawnych kontaktach Wenecjan z Konstantynopolem. Malowidło jest to tzw. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;sacra conversazione&lt;/span&gt; (święta rozmowa), temat rozwinięty w XV wieku przez Fra Angelica i innych. Nie przedstawiano już świętych odseparowanych od siebie, jak w poliptykach gotyckich; teraz ustawieni po obu stronach Madonny z Dzieciątkiem rozmawiają ze sobą wewnątrz jednej przestrzeni. Przybliżając świętych widzowi i przedstawiając ich tak, "jakby byli rzeczywiście obecni", &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;sacra conversazione&lt;/span&gt; zaspokajała duchowe potrzeby w formie bliższej człowiekowi niż hieratyczna sztuka sakralna. Z prawej strony tronującej Madonny św. Franciszek spogląda jak gdyby poza obraz i łagodnym gestem prawej ręki zaprasza wiernych, aby uczestniczyli w niebiańskiej wizji, gdzie aniołowie grają na instrumentach muzycznych poniżej tronu Madonny. Każdy ze świętych jest indywidualnością, wyróżniającą się pozą i wyrazem twarzy, tradycyjnym atrybutem, jak również cechami ludzkimi, które nie mają nic wspólnego z humanizmem. Jednak o nowatorstwie obrazu świadczy jego kolorystyka. Nie chodzi o to, że szata Madonny ma barwę lapis-lazuli ani o mieniądzy się jedwab, w który ubrani są anielscy muzykanci, ani o to, że formy są niejako ukształtowane niezależnie od barw, ale o nadzwyczajną harmonię kolorów całej kompozycji. Padające światło nie ma już nieziemskiego blasku, ale samo jest przesycone jarzącymi się kolorami. Można powiedzieć, że Bellini wprowadza "atmosferę" do malarstwa, otwierając szczelnie zamknięte, niczym w pudle, malarstwo perspektywiczne wynalezione we Florencji, aby wpuścić do środka żar prawdziwego weneckiego słońca, co umożliwiła technika olejna. Bellini jak gdyby zlał w jedno innowacje sztuki flamandzkiej i florenckiej, ale było to coś&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;chcę więcej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; font-style: italic; font-size: x-large;"&gt;SINCE WE BROKE UP I'VE BEEN USING LIPSTICK AGAIN&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3684844151772092554?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3684844151772092554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3684844151772092554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3684844151772092554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/blog-post.html' title='posłuchajcie o brzydkiej dziewczynie, która miała ciało psa i twarz świni'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4981665553521322632</id><published>2009-03-18T23:59:00.004+01:00</published><updated>2009-03-19T01:10:54.753+01:00</updated><title type='text'>pola marsowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wierzcie lub nie, ale założyłem dziś supermarket. Wspólnie z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 153, 0); "&gt;LB&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Założyliśmy go, ponieważ supermarkety są super. A ściślej mówiąc: promocje, obniżki i minus 20% od ceny, okazja, nie przegap, jedynie u nas, tanio i pewnie - to wszystko strasznie nas podnieca. Oboje kochamy przeglądać półki sklepowe, kluczyć między nimi, buszować, aby tylko dotrzeć do przedmiotu z prawdziwie artystyczną liworyzacją promocji, przecen i dwie sztuki w cenie jednej, 50% soku gratis, dla całej rodziny. Szukamy bardzo konkretnych rzeczy, jesteśmy w końcu dziećmi konkurencji, kapitalizmu, nie mamy litości i hojności, w końcu czas to pieniądz, a pieniądz to wszystko. Nie mamy czasu na wrzucanie byle czego do supermarketowego koszyka, musimy starannie przemyśleć nasz wybór, przeanalizować wszystkie możliwe opcje, sondować między sklepowymi regałami, w których zawsze kryje się coś z dodatkowym gratis, super, hiper, ograniczone czasowo. Nazwijcie to absurdem, my wiemy swoje. Konsumpcjonizm to my, nazwać nas członkami społeczeństwa konsumpcyjnego to zdecydowanie za mało. Wąskie pojęcie takie jak "społeczeństwo konsumpcyjne" przedstawia tylko maluteńki fragment naszego monstrualizmu, okraja z innych części surkonsumpcyjności. Niech posłużą tu liczby. Jako dowód. Seks, narkotyki - to wszystko dodatki do naszego zdegenerowanego życia, to wszystko to po prostu gratis, oferta specjalna. Liczą się przecież tylko półki sklepowe i widok poszczególnych produktów, którym szczelnie wypełniamy puste życia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet jeśli są tacy, którzy traktują tego typu teksty poważnie, to w każdym razie, porzucając już poprzednie myśli, powinni wiedzieć, że dziś staliśmy z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 153, 0);"&gt;LB&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, czekając na autobus i w jednej chwili było słońce, chwilę potem śnieg, śmialiśmy się, bo przecież obiecałem się opiekować, bo przecież S w autobusie to zjawisko niecodzienne, bułkowe wręcz, a w ogóle bułka to pojęcie, które zdominowało moje życie (&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(153, 051, 153); "&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, o nic się nie martw i nie bądź zazdrosna, z TĄ bułką ma to tylko tyle wspólnego, o ile miewam piekarskie sny), ponieważ chyba nastała moda na upodabnianie się do bułek, a tendencja ta, trzeba przyznać, jest dziwna i trochę niezrozumiała, ponieważ są o wiele bardziej estetyczne artykuły spożywcze, jak na przykład zupka chińska.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Litania do najświętszego serca zupki chińskiej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kyrie, elejson, - Zuplejson, Kyrie, elejson&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupko chińska, usłysz nas, - Zupko chińska, wysłuchaj nas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fabryko chińska przenajświętsza, fabryko rozkoszy podniebieńskiej - zmiłuj się nad nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaronie chiński przenajświętszy, secesyjny wzorze królewski - zmiłuj się nad nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rytualny proszku przenajświętszy, kolebko tajemnicy smaków - zmiłuj się nad nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gładzący grzechy świata smaku, źródło oczyszczenia przełykowego - zmiłuj się nad nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, chwalebny przełom dziejów kosmosu i światów,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, w świętej fabryce chińskiej poczęta idea, istniejąca smaków harmonia,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, z przedwiecznym porządkiem człowieczeństwa zjednoczona,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, nieskończonego majestatu,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, świątynia Boga,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, przybytku Najwyższego,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, dom Boży i brama niebios,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, gorejące ognisko miłości,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, wiecznej moralności skarbnico wiedzy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, najwyższych wartości i wrażeń pełna,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, cnót wszelkich bezdenna głębina,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, wszelkiej chwały, czci godna,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, królowa zjednoczenia ludzkich serc,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, każdej dobroci świata źródło,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, prawdziwej Nieskończoności ucieleśnienie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, Boga ulubienica,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, wszystkich ludzi miejsce pochodzenia,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, wszystkich ludzi miejce celu ostatecznego,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, cierpliwa, hojna, jedyna,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, w serca i umysły patrząca,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, łaską i nadzieją obdarzająca,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, przebłaganie za grzechy nasze,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, zelżywością niespełniona,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, dla nieprawości ludzkich starta,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, do końca czasów prawdzie i pięknu posłuszna,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, przenajświętsze jej serce włócznią przebite,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, nadziei i radości matka,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, życie i zmartwychwstanie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, pokój i pojednanie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, krwawa ofiara grzeszników,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, droga do wieczności,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, nadzieja umierających,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupka chińska, rozkosz wszystkich Świętych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Amen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dość tego, dość! jutro wychodzę z kokonu, jutro TRANSFUZJA KRWI!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4981665553521322632?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4981665553521322632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/pola-marsowe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4981665553521322632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4981665553521322632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/pola-marsowe.html' title='pola marsowe'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2216243811648758565</id><published>2009-03-15T23:41:00.004+01:00</published><updated>2009-03-16T00:08:07.203+01:00</updated><title type='text'>noli me tangere</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://frmorrow.home.mindspring.com/images/fra_angelico2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 391px; height: 516px;" src="http://frmorrow.home.mindspring.com/images/fra_angelico2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;J 20, 11-18&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono". Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: "Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę". Jezus rzekł do niej: "Mario!" A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: "&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Rabbuni&lt;/span&gt;", to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: "Nie zatrzymuj Mnie [&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;NOLI ME TANGERE&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;], jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego&lt;/span&gt;". Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: "Widziałam Pana i to mi powiedział".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2216243811648758565?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2216243811648758565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/mozgu-tynkowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2216243811648758565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2216243811648758565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/mozgu-tynkowanie.html' title='noli me tangere'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4960566624008071964</id><published>2009-03-11T22:33:00.006+01:00</published><updated>2009-03-12T01:15:32.455+01:00</updated><title type='text'>swędzeniem całego ciała objawiała się choleostaza wątrobowa znanej piosenkarki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/SbgvFAoXLII/AAAAAAAAACs/W7XdPloq080/s1600-h/skan2-640.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 286px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/SbgvFAoXLII/AAAAAAAAACs/W7XdPloq080/s400/skan2-640.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5312047523598642306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a co! będę się przejmowała! taka stara kurwa jak ja nie będzie szukała, która apteka najmniej uczęszczana, bez turystów, bez kolejki, albo i trochę na uboczu, mam to gdzieś, idę do największej w samym centrum, obok placu Neptuna, dzień dobry, natychmiast mi tu dawać na wszy łonowe pomadę, a dobrą, żeby mi kurwy na piździe powyzdychały co do jednej suki, szmaty pierdolonej! rusz się jedna z drugą i miksturę dla mnie rób z dziegciem, z korzennymi zioły, z lubczykiem lekarskim, z rutą aptekarską!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Nienawidzę&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osoby dramatu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;alexander - ryba rozpuszczalna, ekskluzywna intelektualistka. W rzeczywistości homoseksualista i snob próbujący zataić własne prowincjonalne pochodzenie. Kocha techno i wie, że &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; kocha je nie mniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kochanieńka - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, intelektualistka z miasta narkotyków, pedałów i seksu. Lubuje się w intrygach w stylu &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Niebezpieczne związki&lt;/span&gt; Laclosa i opuszczaniu lekcji w LO. Kocha techno i uważa, podobnie jak alexander, że Kap Bambino to jak seks na dragach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="tlo_ja" style="BORDER-TOP: #eae3c5 1px dotted"&gt;&lt;span class="data_ja"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="godzina_ja"&gt;01:01:42&lt;/span&gt; &lt;span class="nick_ja"&gt;alexander&lt;/span&gt;: &lt;span class="wypowiedz_ja"&gt;kochanieńka, kto to  jest xxx na yyy, w znajomych Twoich figuruje?&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;a name="end_of_chat_0"&gt;&lt;/a&gt; &lt;div class="tlo_ja" style="BORDER-TOP: #eae3c5 1px dotted"&gt;&lt;span class="data_ja"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="godzina_ja"&gt;01:02:10&lt;/span&gt; &lt;span class="nick_ja"&gt;alexander&lt;/span&gt;: &lt;span class="wypowiedz_ja"&gt;bo ten sam xxx podbija czasem do &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; na zzz!&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;a name="end_of_chat_1"&gt;&lt;/a&gt; &lt;div class="tlo_ja" style="BORDER-TOP: #eae3c5 1px dotted"&gt;&lt;span class="data_ja"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="godzina_ja"&gt;01:02:13&lt;/span&gt; &lt;span class="nick_ja"&gt;alexander&lt;/span&gt;: &lt;span class="wypowiedz_ja"&gt;nienawidzę go!&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4960566624008071964?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4960566624008071964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/swedzeniem-caego-ciaa-objawiaa-sie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4960566624008071964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4960566624008071964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/swedzeniem-caego-ciaa-objawiaa-sie.html' title='swędzeniem całego ciała objawiała się choleostaza wątrobowa znanej piosenkarki'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/SbgvFAoXLII/AAAAAAAAACs/W7XdPloq080/s72-c/skan2-640.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3897183628389716469</id><published>2009-03-08T20:37:00.004+01:00</published><updated>2009-03-08T21:53:16.307+01:00</updated><title type='text'>roślinność czołga się długimi kilometrami w stronę miast</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nienawidzę wszystkich no i wszystkiego. Brak inicjatywy surrealistycznej, brak intelektu, książek, seksu, narkotyków i imprez doprowadza mnie do wrzenia nienawistnego, ale nie szkodzi w sumie, ponieważ uporałem się ostatnio z 14x w moim pokoju i już łatwiej mi się żyje. Tęsknię za miastem i w tej tęsknocie próbowałem ostatnio podpalić Gliwice, niestety jakaś banda patriotów i ksenofobów skutecznie mi to uniemożliwiła. Najgorsze jest to, że za tę przyjemność musiałem płacić, straciłem cały swój majątek w jeden wieczór, a i tak padał deszcz, obudziliśmy z panią Kapitan strażnika parkingu strzeżonego, bo trochę się zgubiliśmy i pytaliśmy o drogę, pewnie nas znienawidził. Trudno. Baliśmy się szczerze, że padniemy ofiarami mordu, bo dość wybijaliśmy się swoim wyglądem i ubraniem, ale przeżyliśmy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Zaczęliśmy na Dentosepcie, skończyliśmy w autobusie na prowincję około godziny czwartej nad ranem, a i w tym autobusie były zepsute drzwi i kierowca był zły. My też, bo ja i pani Kapitan mieliśmy wrócić do domu, w którym nie byliśmy sami - w piwnicy mieszkał morderca, który co rusz zapalał tam światło, dając dość teatralny, no ale niech będzie, znak swojej obecności. Za pierwszym razem nawet poszedłem sprawdzić, czy piwnica pani Kapitan stała się schronieniem mordercy, ale gdy stwierdziłem, że musiał uciec (potem okazało się, że tylko się schował), opanował mnie taki strach i obrzydzenie w stosunku do obowiązków męskości, że zdecydowałem, że gdzieś mam swoją Męskość Nieistniejącą i gdzieś mam też podkładanie tętnic i żył pod siekierkę mordercy i o godzinie 14:10 zostawiłem panią Kapitan samą z mordercą i wróciłem na Wertepy, do bloku, komunistycznego bloku, w którym otacza mnie miliard ludzi i w którym jestem bezpieczny. I w którym mieszka mój kocurek, który mnie chroni przed złem. Wszelkim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyne, o czym teraz marzę, to przyjazd &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; na moje Wertepy i wspólna zabawa surrealistyczna. Nie w głowie mi dorosłość, szkoła, matura, mnie w głowie sprężyna pochodząca z księżyca ludzkich ślimaków imienia płótna Miró. I mój dowód osobisty, który wyrobiłem z siedmiomiesięcznym poślizgiem, ponieważ panicznie boję się urzędników państwowych i wizji kontaktu z nimi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Gdyby się coś stało? Gdyby nagle zaczęła drgać? Wtedy dostrzegliby, że jest obecna i poczuliby skurcz serca. Na cóż więc zdałyby się im tamy i wały, elektrownie i wielkie piece, i młoty mechaniczne? Może się to zdarzyć kiedykolwiek, może zaraz: są przecież znaki. Na przykład ojciec rodziny podczas przechadzki ujrzy, jak poprzez ulicę zbliża się ku niemu czerwony łachman jakby niesiony przez wiatr. A kiedy łachman będzie już blisko, ujrzy, że jest to połeć zgniłego mięsa, powalany pyłem, który wlecze się czołgając, podskakując, kawałek umęczonego ciała toczącego się przez rynsztoki, wyrzucający w skurczach fontanny krwi. Lub też jakaś matka spojrzy na policzek dziecka i zapyta: "Co tam masz, czy to pryszcz?" i zobaczy, jak skóra trochę się nadyma, trochę zapada, otwiera, a w głębi otworu ukazuje się trzecie oko, oko prześmiewne (...). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;Ja i &lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;: JESTEŚMY SAMOTNI W KLUBIE SAMOTNYCH SERC.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3897183628389716469?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3897183628389716469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/roslinnosc-czoga-sie-dugimi-kilometrami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3897183628389716469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3897183628389716469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/roslinnosc-czoga-sie-dugimi-kilometrami.html' title='roślinność czołga się długimi kilometrami w stronę miast'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5928549804060905655</id><published>2009-03-02T02:29:00.007+01:00</published><updated>2009-07-10T23:03:38.608+02:00</updated><title type='text'>pewien niezrównoważony piekarz zdaje się jeść miasto</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałek - ja-ptak. Wtorek - ja-ośmiornica. Środa - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 0);"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;-kałamarnica (podobno ma lepszy kształt, sam nie wiem). Czwartek - ja-neonowa sówka. sówka wsuwka. Piątek - wolę nie mówić, tak bardzo boli mnie myśl o piątku i o tym, że nie mógł być to kolejny egoistyczny dzień porcjowania sobie choroby, a musiał być przeżyty, odczuty. Podczas gdy poniedziałek, wtorek, środę i czwartek przeżyłem, pogrążając się w nieludzkich zwierzomyślach, będąc kolejno: ptakiem... leżałem w łóżku, zdziesiątkowany chorobą, oczywiście bardzo poważną, żegnając się ze światem, z rodziną i przyjaciółmi u wezgłowia ET CETERA ET CETERA, kiedy nagle wyrosły mi wielkie, czarne skrzydła, usta zwęziły się i wydłużyły, tworząc dziób i cały obrosłem w pióra niczym od Jean-Paul Gaultiera, stałem się ptakiem, ponieważ chciałem nim być, myślę, więc jestem, myślałem, że oto choroba zamieni mnie w ptaka i proszę - jestem ptakiem, czytałem w tym czasie książkę, która podsycała moją zakamuflowaną, subtelną wręcz nienawiść do świata, życia, ludzi, chciałem raz na zawsze opuścić świat ich małych, przypadkowych spraw, na które nie mają wpływu, łudząc się, omamiając swoją uzurpowaną władzą i wzlecieć, wzlecieć jak ptak, aby nie myśleć, nie być, nie istnieć, Antoine Roquentin stworzył w swym dzienniku monumentalne dzieło, pisząc pewnego dnia dwa zdania: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Nic. Istniałem.&lt;/span&gt;, zrzucając z siebie ciężar istnienia, egzystencji, której sam nie wybrał, która nie jest najciekawsza, najżywsza. Po prostu jest. W następnej kolejności stałem się ośmiornicą, ponieważ bardzo chciałem prześlizgiwać się swym pozbawionym szkieletu ciałem przez najciaśniejsze szczeliny, aby wydostać się na wolność z akwarium, w którym mnie uprzednio zamknięto i postawiono w prawdziwie eleganckim i wytwornym salonie jako równie elegancką, choć może trochę ekscentryczną ozdobę. Ale ja nie jestem ozdobą, nie jestem efektowny, zjawiskowy, szczególnie fenomenalny, więc uciekłem, korzystając z półcentymetrowej szczeliny. Wróciwszy do domu, napisałem wiadomość do &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;XYZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a chwilę później zaprojektowałem genialną neonową sówkę, która, jak już powstanie, będzie śmiało oświetlała swymi kolorowymi fluoroscencyjnymi lampami, z których de facto będzie zrobiona, mroki konwencji i schematu. Ona nie będzie schematyczna, zdecydowanie nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio cały czas uciekam. Przed kimś lub czymś, w sumie nie ma najmniejszego znaczenia, albo i ma, ale przecież i tak nie powiem, bo po co. Trochę męczą mnie piekarskie sny, które nie dają mi spokoju od paru nocy, no w sumie śnił mi się do tej pory tylko jeden taki sen, ale jestem przekonany, że będzie ich więcej. Nie potrafię się skupić na niczym innym, tylko na piekarzach, cukiernikach, o cukiernicach już w ogóle nie wspomnę i w ogóle o wytworach sztuki kulinarnej też nie będę wspominał. Schudłem ostatnio, ponieważ byłem chory i wszelki pokarm, jaki tylko dostawał się do mojego szanownego jamyustnejprzełykużołądkajelitajelitaodbytu koloru żadnego, natychmiast trafiał do rur kanalizacyjnych. Chciałem napisać "z powrotem", ale mam szczerą nadzieję, że jedzenie, które zdarza mi się spożywać raz na dwa tygodnie,  stamtąd nie pochodzi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam szalone plany, znów chodzę po mieście z wielkimi oczami, dysząc, śmiejąc się do siebie, biegnąc i uważnie obserwując, czuję, że wraca szał, który kiedyś mnie opanował i który kazał mi zatamować ruch na głównej ulicy. Cóż. Kiedy już wracam do domu, atakuje mnie znienacka narkolepsja, więc zasypiam, zdejmując buty czy spawając lub też przeczyszczając rury wodą utlenioną, potem wstaję, mając wrażenie, że nastał kolejny dzień i znów wybiegam na miasto, panosząc się po nim jak burza i tylko czekając na autobusy, które odjeżdżają z TAMTEGO przystanku, a kiedy pomyślę o TAMTYM miejscu robi mi się przykro i smutno, uspokajam się i już nie mam najmniejszej ochoty biegać wzdłuż kabli, gapić się na słupy trakcyjne i obserwować tramwajów, które przecież zaopatruje w życie elektryczność, tak przeze mnie kochana. Wtedy jakoś nie kocham elektryczności, wtedy raczej patrzę na nylonową torbę wyznaczającą ruch wiatru i myślę sobie, że tańczy. Kiedy przypominam sobie o TAMTYM miejscu i w ogóle o wszystkim, co pisane powinno być drukowanymi literami, czuję, że na świecie jest tyle jednorazowego piękna, które już nigdy więcej nie zaistnieje, że nie wytrzymuję. Wtedy zazwyczaj wracam do domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5928549804060905655?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5928549804060905655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/pewien-piekarz-zdaje-sie-jesc-miasto.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5928549804060905655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5928549804060905655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/03/pewien-piekarz-zdaje-sie-jesc-miasto.html' title='pewien niezrównoważony piekarz zdaje się jeść miasto'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6892649969860272931</id><published>2009-02-23T19:00:00.012+01:00</published><updated>2009-02-24T21:09:26.396+01:00</updated><title type='text'>trafiony</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spędziłem dziś parę godzin na siedzeniu i pisaniu w swoim Moleskinie historii pełnych goryczy, cierpienia i niemożności spełnienia, mając nadzieję, że uda mi się stworzyć prawdziwie podniosłe, wręcz pompatyczne zdanie, które miałoby otwierać nową broszurę informacyjną ulicy Transfuzji Krwi. Bez zbędnych objaśnień dodam, że kolor żółty niczym nie ustępuje zabarwionej na niebiesko wilgoci lata, natomiast para martwych kretów, które widzę w łazience i których panicznie się boję (odchodzące części ciała, zaawansowany rozkład, zapachu nie czułem, ale gdybym czuł, z pewnością nie byłbym nim zachwycony), zwłaszcza że ktoś mówi mi, że to tylko muchy, które nic mi nie zrobią &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-small;"&gt;no myślał, ale w gruncie rzeczy, co z tego, skoro tej nocy skończyło się na jakimś nieokreślonym uścisku, zbliżeniu (), ale tu jest za dużo "ale" w tej kwestii (), bo tyle myśli i planów zamknęły (), który może powstał przypadkowo, może jeden z nich szukał ciepła drugiego () zbliżające się do siebie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Próbując uciec od zimy, od marzeń o słońcu, liściach, czy nagrzanych chodnikach przyjmujących takt mojego chodu, siedziałem dziś ze swoim Moleskinem i analizowałem alfabet. Szybko doszedłem do wniosku, że abecadło to pora; mianowicie abecadło to pora idealnej harmonii, uporządkowania i symetrii, oczywiście to pora urojona, czysto teoretyczna, bo niemożliwa do osiągnięcia, zupełnie jak szczęście, które też jest porą - porą wrażenia, porą, gdy człowiek zdaje sobie sprawę ze swego szczęścia, a tego szczęścia już nie ma, bo wrażenie już minęło, już było, gdyż szczęście, tak samo jak porządek, czy harmonia wymykają się percepcji, są nieosiągalne, nie istnieją i nie trwają, jedynie czasem wyłaniają się z wód nieświadomości i z powrotem zanurzają się w fale rzeki Ouse w Wielkiej Brytanii &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-small;"&gt;racontez vos rêves à vos enfants, więc opowiadam, uśmiech, westchnięcie, różne takie historie na ulicy bardzo dogodnie położonej () znam skądś to imię, lubię je od dawna, jednak może mi się wydaje, może wcale tak nie jest, a może po prostu nie jestem (), chociaż słyszę, że jestem, jest ciepło, nie chcę się ruszać, to nie może zostać przerwane, definitywnie () nieważne, przecież nie lubi takich tematów ()&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Popiół i diament&lt;/span&gt;, Sartre, Simone de Beauvoir, Faulkner, Proust, góra rośnie, wcale mi się to nie podoba, choć trochę już oswoiłem się ze wszystkimi niedogodnościami, bo uspokoiło mnie odkrycie prawdziwego abecadła spiecaspadła. Abecadło to pora, abecadło to stan umysłu. Architektura, sztuka - nie mają znaczenia, skoro są marzenia o ekstremalnej antycodzienności, o myciu podłóg w sukni ślubnej, ugniataniu kołdry pod prysznicem, wyrzucaniu szklanek przez balkon. Prawie wszystko z tego zestawu mam przeżyte &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-small;"&gt;czuję mdłości i wyrzuty sumienia () mdłości na myśl o powrocie do tego wszystkiego, nieokreślonego wszystkiego () nie wiem, co to jest, ale nie jest z pewnością oblepione mazią senną, która jest mi tak bardzo potrzebna do życia () a tam, na tej ulicy () było jej bardzo dużo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;div class="c14"&gt;&lt;span class="c0"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c1"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;00:38:06&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c2"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;*księżna maria&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;span class="c3"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c4"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;pomyśl czsami o jakis przyziemnych rzeczach&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;a name="src1"&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="c14"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;span class="c0"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c1"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;00:38:16&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c2"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;*księżna maria&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="c4"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;a nie o &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;alfabecie  fonetycznym, szopce i lsd&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6892649969860272931?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6892649969860272931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/spedziem-dzis-pare-godzin-na-siedzeniu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6892649969860272931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6892649969860272931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/spedziem-dzis-pare-godzin-na-siedzeniu.html' title='trafiony'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8819738959278977529</id><published>2009-02-15T02:25:00.004+01:00</published><updated>2009-03-12T22:03:05.818+01:00</updated><title type='text'>MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:large;"&gt;Deklaracja Biura Poszukiwań Surrealistycznych, 2009&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wziąwszy pod uwagę, że wśród publiczności głupio się rozpowszechnia fałszywą interpretację naszych dążeń,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważamy za właściwe oznajmić wszelkiej niezdarnej krytyce współczesnej, literackiej, dramatycznej, filozoficznej, egzegetycznej, a nawet teologicznej, co następuje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Nie mamy nic wspólnego z literaturą;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale potrafimy w razie potrzeby posługiwać się nią jak wszyscy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Surrealizm&lt;/span&gt; nie jest nowym czy też ułatwionym środkiem wyrazu ani nawet metafizyką poezji;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest natomiast sposobem całkowitego wyzwolenia ducha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;i wszystkiego co do niego podobne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. Jesteśmy zdecydowani dokonać Rewolucji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. Połączyliśmy słowo &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;surrealizm&lt;/span&gt; ze słowem &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;rewolucja&lt;/span&gt; jedynie po to, aby uwydatnić bezinteresowny, oderwany i właściwie zupełnie beznadziejny charakter tej rewolucji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5. Nie staramy się nic zmienić w obyczajach ludzi, ale chcemy im ukazać kruchość ich myśli, i na jak chwiejnych podstawach, nad jakimi lochami zbudowali swoje trzęsące się domy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6. Dajemy Społeczeństwu uroczyste ostrzeżenie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech uważa na swoje duchowe poślizgi, nie darujemy żadnego fałszywego kroku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7. Na każdym zakręcie myśli Społeczeństwo nas odnajdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8. Jesteśmy specjalistami od Buntu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma takiego środka działania, do jakiego w razie potrzeby nie bylibyśmy zdolni się uciec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9. Mówimy zwłaszcza światu zachodniemu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;surrealizm&lt;/span&gt; istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale czym jest ten nowy izm, który się nas uczepił?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Surrealizm&lt;/span&gt; nie jest formą poetycką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to krzyk ducha, który obraca się ku sobie, zdecydowany skruszyć swoje pęta,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i to w razie potrzeby materialnymi młotami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:large;"&gt;Kim jest dadaista na podstawie manifestu dadaistycznego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Afirmacja-negacja: gigantyczny hokus-pokus istnienia spala nerwy prawdziwego dadaisty - i oto on wypoczywający, polujący, jadący na rowerze pół Pantagruel, pół święty Franciszek, śmiejący się bez końca. Precz z postawą etyczno-estetyczną! Precz z bezkrwistą abstrakcją ekspresjonizmu! Precz z literackimi pustogłowami i ich teoriami doskonalenia świata. Niech żyje dadaizm w słowie i obrazie, niech żyją wszystkie rzeczy dada, które trwają w świecie! Być przeciwnym temu manifestowi - to właśnie być dadaistą!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samozwańcza elita zabrzańska: Wszyscy się znamy, wszyscy się kochamy. Ale tylko w swoich własnych kręgach! Ej [Baranku Lukrowy, Rybo Rozpuszczalna] chcecie się dołączyć?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;Ryba Rozpuszczalna: Jak dobrze, że kocham Warszawę i nienawidzę miejsca swojego zamieszkania. Nie chcę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;Baranek Lukrowy: Sranie. Nie chcę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doprawdy, dawno nie spotkała nas równie kompromitująca sytuacja. Zwłaszcza że tryskamy wprost snobizmem, nurzając się w wysokiej kulturze i sztuce. A i wielkomiejskości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A i tego wszystkiego jest tak za dużo, tak, że nie da się określić, tak że moje mechaniczne serce czuje się przeciążone, a przewody wysokiego napięcia krwi nie wytrzymują natężenia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie istnieją po raz kolejny pewności, istnieje tylko absurd i to wcale nie dlatego że: interakcje, przedawkowanie czy seks, bo to wszystko nieważne, to wszystko akurat teraz nieważne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lęki po terapii, czy to właśnie jest teraz ważne? Nie sądzę, nie sądzę, w każdym razie zaraz maszyneria ciała mojego eksploduje, a ja nawet nie zdążę nic powiedzieć, zakrzyknąć:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PRZECIW ABSTRAKCJI ; ZA KONKRETEM ; ZA ABSTRAKCJĄ ; PRZECIWKO KONKRETOWI&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znów jest tak, jak było ostatnio, tak jak to ktoś tam powiedział nieważny - przesyt, przesyt, nadmiar! A może bez przesytu, a z nadmiarem, jak ja chciałbym to wszystko ogarnąć, nie, nie transfuzja mi nie pomoże, ale może &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-large;"&gt;Ja Anna Csillag!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;z moim olbrzymim 185 centrymetrowym warkoczem rusałki, posiadam takowy dzięki 14-miesięcznemu użytkowaniu mojej pomady własnego wynalazku. Pomada moja uznaną jest za jedyny środek pielęgnowania włosów, przyspieszania ich porostu, wzmacniania cebulek. Wywołuje u panów pełną, silną brodę - i nadaje po krótkiem używaniu włosom na głowie i brodzie połysk naturalny, i chroni je od przedwczesnego siwienia do późnej starości. Żaden środek dla porostu włosów nie jest aż tak skutecznym, jak moja pomada, która też słusznie cieszy się światową sławą. Panowie i Panie przekonują się, że już po jednorazowym użyciu Csillag pomady wypadanie włosów ustaje i okazuje się ponowny porost. Skuteczności jej świadectwem są tysiące pism uznania wpływające codziennie z całego świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:large;"&gt;Cena puszki 2, 4, 6 i 10 Koron&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Anna Csillag, Wiedeń I., Kohlmarkt 11.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Codzienna wysyłka pocztą, po nadesłaniu lub za pobraniem należytości. Fabryka wysyła wprost na cały świat, dokąd należy adresować wszelkie zlecenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8819738959278977529?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8819738959278977529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/moloch-moloch-moloch-moloch-moloch.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8819738959278977529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8819738959278977529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/moloch-moloch-moloch-moloch-moloch.html' title='MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH MOLOCH'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7001600016717723464</id><published>2009-02-10T20:23:00.005+01:00</published><updated>2009-02-10T21:47:38.656+01:00</updated><title type='text'>kasacja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.palazzo.ch/Kunsthalle/archiv/06_3/Henrik-Plenge-Jakobsen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 350px;" src="http://www.palazzo.ch/Kunsthalle/archiv/06_3/Henrik-Plenge-Jakobsen.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czytelnicy, wy nie czytajcie tego tekstu, bo nie zrozumiecie, nie czytajcie go lepiej, bo ja wiem, że wszyscy jesteśmy zmęczeni, chodzenie tam i z powrotem bez celu żadnego i korzyści, wiadomo, że to męczy wszystko, więc apeluję, że nie czytajcie, nie czytajcie, bo nie zrozumiecie, więc krople, krople nasercowe, nervosol, biorę tramal, biorę xanax, biorę acodin, biorę kodeinę i nie ma, nie ma jej, powtarzam jak mantrę przekleństwa, bo język upadł do rynsztoku, bo wszystko, wiara w człowieka stoczyła się w dół ulicą sienkiewicza i dokąd teraz, gdzie, co znajdę i czy w ogóle ją znajdę, &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;jestem egocentryczna&lt;/span&gt;, ale nigdy nie podejrzewałem, że dojdzie do tego, myślę o chorobie virginii woolf, czy to już jest postradanie zmysłów, a przecież tak bardzo ją kocham, tak straszliwie kocham, to jedyna osoba, o której mogę powiedzieć, że ją kocham na pewno, bo znam to uczucie, podobno znam, czuję się teraz jednak bez niczego zupełnie, brak prądu, więc nie czytajcie tego tekstu, bo nie zrozumiecie, nie czytajcie, czytelnicy, potem sobie myślę jak to było według chronologii i nie potrafię dojść do porządku z tym wszystkim jean-paul sartre i egzystencjalizm w dżumie camusa świateł nie było były za to jajka w sumie ich też nie było bo wybuchły zostawione na ogniu był też dym był ten wielki zawód potem już wydawało się tylko lepiej ale znów nie wiem jak było według chronologii więc nie powiem powiem tylko nie czytajcie tego czytelnicy wy tego nie czytajcie bo nie zrozumiecie nawet kiedy piszę te słowa zastanawiam się jak udało mi się zasnąć tamtej nocy mimo że całkowicie zawiesiłem swoje życie w pobudzeniu i tym uczuciu wyobcowania z rzeczywistości dlaczego znów musimy słuchać o tym jak siebie niszczymy jak wpływamy na swoje życia problemem była też lekka głowa lub coś mi się uroiło w stylu urojonej głowy przysłuchuję się bezwiednie temu czego nie życzę nikomu wprost nikomu nie wiem jak to będzie jak zniknę i pojawię się gdzie indziej narkolepsja tak mam narkolepsję dalej ale czytelnicy wy tego nie czytajcie bo nie zrozumiecie codziennie śpię po powrocie ze szkoły śpię aż za dużo nie kontroluję się w ogóle ale jak tu się kontrolować i potem śpię w nocy a raczej leżę i leżę i patrzę wczoraj była pełnia więc jeszcze mi świeciło po oczach dziś już nie ma pełni za to coraz bliżej wiosna wiosna która w tym roku musi znów nadejść bo nadchodzi co roku i czy to tylko na tej konieczności jej nadejścia polega czy jest w tym coś więcej nie kolejna wiosna bo wszystko się powtarza i nie istnieje nowość nie istnieje sztuka nie istnieją innowacje wszystko się powtarza i wraca do krzywdzącego stanu normalności a wiosna to tylko kolejna wiosna ale jak mówiłem wy tego nie czytajcie czytelnicy bo nie zrozumiecie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7001600016717723464?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7001600016717723464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/kasacja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7001600016717723464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7001600016717723464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/02/kasacja.html' title='kasacja'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5587836531710749868</id><published>2009-01-29T23:42:00.010+01:00</published><updated>2009-01-30T03:22:42.407+01:00</updated><title type='text'>dziewczyny nie mogą czytać takich rzeczy bez szminki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam wielką nadzieję, że Audrey Hepburn zdawała sobie sprawę z wielkiej wagi swoich słów i z ogromnego, niemożliwego do oszacowania wpływu, jaki wywarły na życia milionów fanów &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Śniadania u Tiffany'ego&lt;/span&gt;. W każdym razie nawet jeśli nie, to trudno, bo przecież niczego to nie zmienia. Z drugiej strony ostatnio w moim życiu znów dużo się dzieje. Już nie mówię o farmakologicznych sesjach z WŚ, ponieważ odkryliśmy ostatnio odurzającą naturę preparatów dentystycznych i nasze życia obracają się obecnie wokół idei &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;dentoseptyzmu&lt;/span&gt;. Ta wzniosła doktryna opiera się nie tylko na boreliozie, szkorbucie i próchnicy, jak niektórzy chcieliby sądzić, a jest o wiele bardziej skomplikowana, mianowicie zakłada, że absurd i bezsens egzystencji sprawia, że szczęście niemożliwe jest do zaistnienia w formie stanu, a jedynie wrażenia, więc naturalną skłonnością człowieka będzie przedłużanie tego wrażenia, które (skuteczne) może być możliwe tylko przy pełnym zrozumieniu i akceptacji tej hegemonii przypadku i okoliczności, w której przyszło nam żyć. Naturalnie zrozumienie to nie wszystko, ponieważ potrzeba jeszcze dentoseptu (dodatkowo raduje nas jeden z naszych ulubionych cytatów: &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;cocaine vs boredom&lt;/span&gt;). Dentosept, jak mogłoby się wydawać niewtajemniczonym, nie jest traktowany w naszej doktrynie dosłownie, a jest jedynie chemiczno-ontologiczno-neurologiczno-urbanistyczno-alchemiczno-imperialistycznym symbolem. W każdym razie noce w Gramofonie, przy xxxberry amour i xxxrnej xxxbie, następnie kultywując koczowniczy tryb życia, w którym różnice między płciami nie były jeszcze powodem dyskryminacji płci żeńskiej, o czym uczy Simone de Beauvoir w &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Drugiej płci &lt;/span&gt;i który był ostatnim westchnieniem upadającego matriarchatu, przenoszenie się do mrocznego parku, w którym otoczeni materią przeciwstawioną idei zażywamy dentosept, radując się i odrzucając w akcie refluksu paranoiczno-katatonicznego ideologię, którą sami stworzyliśmy, dokonując ideologicznej aborcji, narażając nasze ciała - materialne, bo akurat walczyliśmy po stronie materii przeciwko idei, natomiast za nie później niż dwa tygodnie staniemy murem za ideą, zwalczając materię z całym obłędem i brutalnością, jakich dychotomia ta (&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;I was always interested by this archaic dichotomy between daywear and eveningwear. It translates into a codified and ritualistic wardrobe&lt;/span&gt;, powiedział Hedi Slimane, odpowiadając na jedno z pytań autorów książki&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt; Fashion now&lt;/span&gt;) wymaga, a chodzi przecież de facto o dychotomię, którą sami współtworzyliśmy, czyż przecież nie stworzył jej Fluxus? Tak, naturalnie, że stworzył. Nieważne. Wracając do dentoseptyzmu, dziś siedzieliśmy sobie z WŚ na ławeczce, mimo że wcześniej upierałem się, że nigdy na niej nie usiądę, ponieważ jest zbyt zimno na siedzenie na ławce, zażywaliśmy dentosept, odurzaliśmy się ideami i wiedzieliśmy, że takie rzeczy dziać mogą się tylko wtedy, gdy jest się młodym. Pesymistycznie zakończyliśmy, zwłaszcza że WŚ jest w połowie drogi do śmierci, ja prawie też. Ale że odrzucamy pesymizm odruchem bezwarunkowym (masturbacyjno-anatomiczno-mykologicznym) i tak skończyliśmy optymistycznie (za przystankiem). Wracając jednak do Audrey Hepburn, muszę powiedzieć, że odkąd rzuciła w nowojorskiej taksówce zdanie, które później stanie się znanym i lubianym cytatem, rzesze fanów &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Śniadania u Tiffany'ego&lt;/span&gt; zaczęły chodzić ze szminkami w torebkach. Ja chodzę. Jednak jak ostatnio wykazały moje badania, brak szminki można zrekompensować, nosząc ze sobą wodę utlenioną. Tak, ja, ryba rozpuszczalna, bX, czy jakkolwiek można mnie nazwać, myślę, że gdyby każdy miał w swojej torebce wodę utlenioną w plastikowej butelce, świat byłby zdecydowanie lepszy. Sam obecnie biegam radośnie po mieszkaniu, dezynfekując wszystko, co się tylko da i już teraz mogę powiedzieć, że najlepsze efekty dezynfekcji widoczne są w łazience. Nie ma ostatnio ciekawszej i bardziej zajmującej mnie rzeczy niż słuchanie szumu wpuszczonej do rur odpływowych wody utlenionej mordującej bakterie, tworzącej przy tym perwersyjno-alegoryczną pianę. Na chwilę obecną moja łazienka jest już chirurgicznie czysta, obawiam się, że taka już pozostanie, bo mam wrażenie, że rury zostały już jakieś trzy dezynfekcyjne sesje temu wyżarte przez mój boski środek. Cóż poradzę, trzeba ponosić ofiary w wojnie przeciw bakteriom. Społeczna świadomość korzyści płynących z wszechobecnej dezynfekcji jest na razie niestety niska, jednakże mam nadzieję, że wiosną w każdej torebce - obok szminki - zobaczę wodę utlenioną w plastikowych butelkach (inne są zdradzieckie i bez sensu). Fluxus na szczęście wie już o zbliżającej się H&lt;sub style="line-height: 1em; "&gt;2&lt;/sub&gt;O&lt;sub style="line-height: 1em; "&gt;2&lt;/sub&gt;-manii, która opanuje cały Paryż, Nowy Jork, Berlin, Londyn, Sztokholm, Warszawę, Moskwę i Tokio. Inne miejsca nie są jej warte. O wyżej wspomnianej manii wie też już LB, tudzież Dżina, która też oczywiście należy do Fluxusu i z którą się ostatnio widziałem. Chodziliśmy sobie, oczywiście najpierw się spóźniłem na spotkanie, bo zaspałem (śniły mi się gołębie i złe gusta muzyczne), następnie poszliśmy do królestwa par, które nas zniesmaczyło, więc czym prędzej z niego uciekliśmy. W tym właśnie momencie rozpoczyna się historia fenomenu, który nosi nazwę &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;pożoga dance&lt;/span&gt;, ale wystarczająco dużo piszą o nim &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (która napisała o nim pierwsza) oraz LB. Swoją drogą manifestu nie ma i nie będzie. Skończyła się era manifestów, nastąpił czas działania, choć czuję, że wkrótce znów będę musiał założyć jakąś grupę artystyczną aha! właśnie! zapomniałem, że już założyłem nową grupę artystyczną, na razie jeszcze bez nazwy, której atrybutami są wykres elektrokardiodiagramu oraz aparat Holtera. Oczywiście ideologia grupy będzie opierała się o funkcjonowanie układu krwionośnego i, konkretniej, serca, już myślałem, żeby na pierwszym spotkaniu zademonstrować dzieło zatytułowane &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Candance&lt;/span&gt;, które byłoby szklanym manekinem, wewnątrz którego pływałyby ryby, imitując działanie żył i tętnic. Ale o tym potem. O tym w manifeście. Jako że do grupy zapisała się już &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 255, 0);"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, pewnie napiszemy go razem. Może jedną z jego części będzie lista, którą właśnie tworzymy, a jest to lista naszych ulubionych filmów pornograficznych, w których ostatnio się wprost rozsmakowaliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5587836531710749868?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5587836531710749868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/dziewczyny-nie-moga-czytac-takich.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5587836531710749868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5587836531710749868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/dziewczyny-nie-moga-czytac-takich.html' title='dziewczyny nie mogą czytać takich rzeczy bez szminki'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3669635936838789968</id><published>2009-01-19T01:36:00.005+01:00</published><updated>2009-01-19T02:05:53.236+01:00</updated><title type='text'>jinx jest martwy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Le célèbre motif du corps humain doté de tiroir apparaît plusieurs fois en 1936 dans l'œuvre de Salvador Dalí&lt;/i&gt;. Zdecydowanie dało mi to do myślenia, tylko szkoda, że nie po niemiecku, a francusku, ponieważ z tego pierwszego mam jutro międzynarodowy egzamin. Jednakże przechodząc do spraw ważnych, ostatnio przypomniało mi się, jak pewnego razu (było to na krótko po premierze &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;INLAND EMPIRE&lt;/span&gt;) na Chmielnej w Warszawie przydybała mnie telewizja, pytając się, czy mówi mi coś nazwisko Lynch, czy widziałem film, jak oceniam i czy to, czy tamto, więc naturalnie mówię, że tak, myślę na temat kina, mam coś do powiedzenia, że film mi się podobał, ale był już skrajną formą tego, co Lynch chce pokazać na ekranie. I że wcale się nie dziwię, kiedy ludzie mówią, że jest to kino pretensjonalne, nudne, przeintelektualizowane. No to spytano się mnie, jaki jest Lynch naprawdę, jakie są jego filmy obiektywnie. Mówię, że nie są w ogóle. Pytano się twarzą. Mówię, że nic nie jest w ogóle. Pytano się mimiką, gestykulacją, że co to, jakaś znów afera się tu nam szykuje, że co, że jakieś poglądy radykalne? Że miłość - nie, seks - tak? Mówię, że filmów Lyncha podobnie jak każdej rzeczy na świecie nie ma bez punktu widzenia, nie istnieją, dopóki nie oglądają ich w kinie, póki nie ściąga się ich z torrentów. I stałem się tak pierwszym relatywistą stolicy, potem Polski. Na szczęście na krótko. W ogóle z relatywizmem się wiąże ciekawa historia, ponieważ kiedyś razem z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; wystawialiśmy we wrocławskim BWA &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Przedmiot ultraantypraktyczny&lt;/span&gt;, &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;którego ideą było&lt;/span&gt;, którego ideą nie było nic. Pewien podstarzały już koneser sztuki spytał się nas, że co tam, dzieciaczki, co wystawiacie, co to za przedmioty, lubicie Duchampa, co, tak, dzieciaczki w waszym wieku kochają rewolucyjne nastroje pierwszej połowy XX wieku. Nie potrafiliśmy znieść tej pogardy, ignorancji i pobłażania, czuliśmy się upupiani, obrośliśmy w gęby. Ale na szczęście &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, która doprawdy nie znosi tak niemiłych sytuacji, odparła jedynie, że jeśli myśli pan, że sztuka jest bezcelowa, bezsensowna i jeśli nienawidzi pan sztuki tak samo jak i my, może pan spokojnie przekonać się, jaki jest bezcel &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Przedmiotu ultraantypraktycznego, którego ideą było&lt;/span&gt;, ale w przeciwnym razie polecam przejażdżkę do Krakowa lub Aten. Przez następne miesiące nurtowało mnie, czy czystym przypadkiem było, że kolejny tom opowiadań poetyckich &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; zatytuowany był &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Grecja upadła, jeden zero. Hibernacje aspiracje abdykacje książąt z marmuru&lt;/span&gt;. Nie wydaje mi się. Obecnie &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i ja pracujemy nad zbiorem opowiadań kliszowych pod tytułem &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Pięć historii - odwilż&lt;/span&gt;. W ogóle nad czym my generalnie nie pracujemy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3669635936838789968?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3669635936838789968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/jinx-jest-martwy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3669635936838789968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3669635936838789968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/jinx-jest-martwy.html' title='jinx jest martwy'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7651784314004269991</id><published>2009-01-13T22:20:00.006+01:00</published><updated>2009-01-14T01:43:20.952+01:00</updated><title type='text'>i słyszałem nas wszystkich i ciemność</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec, koniec, dość - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;kogo? czego?&lt;/span&gt; - tego upokorzenia! Upokorzenie jest ostatnio uczuciem przewodnim życia, co samo w sobie jest wielkim upokorzeniem. Nieważne, nieważne na cały świat. William Faulkner mówi, że Benjy. William Faulkner mówi, że Caddy. No i mówi, że wszystkie te konfiguracje zdarzeń, które miejsce miały w złotych, lśniących plamach, gorących, dusznych, mrocznych i niezrozumiałych. Benjamin staje się opóźnionym umysłowo poetą, tworzącym nieświadomie mozaiki ognia, Caddy i poduszek, które choć na chwilę mogą sprawić, żeby hipochondryczna i neurotyczna matka mogła odpoczywać w spokoju, rozpuszczając się w niezdrowej miłości skierowanej tylko i wyłącznie do syna Jazona, który potem rzuca światło na ten chaos wydarzeń, osób, czasów i miejsc, zatopionych w onirycznej magmie, w której przebłyski zdrowego rozsądku, porządku czy chronologii pojawiają się i znikają jak refleksy, jak promienie słońca, przepływające przez liście drzew, pod którymi przyszłość Compsonów została przesądzona.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako że temperatura spada do mniej więcej zera bezwzględnego (w samym tym roku przeżyłem 14 stanów agonalnych, dziś był 15), moje narkoleptyczne ataki nasilają się i to już nie ma żadnego związku z rozpuszczalną aparycją ryby rozpuszczalnej, która pragnąc rzucić się na ustalony ład, sypia na podłodze, na samym środku tej podłogi, teraz to już jest patologia i jednostka chorobowa (według cudownego ICD-10 ma ona oznaczenie G47.4), nawet mój lekarz przyzwyczajony de facto do moich hipochondrycznych zachowań i niezdrowego trybu życia okazał zaniepokojenie, przepisując mi większą dawkę leków uspokajających (tłumaczy mi, że aby dojść do równowagi z moim rozregulowanym przez narkolepsję rytmem snu, muszę zażywać środki uspokajające, które zapewnią mi prawdziwy sen w nocy, kiedy to narkolepsja zabiera mi chciwie fazę REM, mimo iż za każdym razem, gdy odwiedzam go w jego pięknym, białym i medycznym gabinecie, staram się go przekonać, aby przepisał mi leki pobudzające, które nie pozwolą mi zasypiać w ciągu dnia, na co on jak zwykle odpowiada, że mam się zdać na jego szeroką wiedzę i miłość do mnie (mówi mi takie rzeczy, mimo że ma męża, chyba zaraz się zaczerwienię), a chwilowo zignorować internetowe encyklopedie leków i pliczek gotowych do wypisania recept, który posiada moja szanowna matka) i tych, które mają stymulować mnie w taki sposób, abym przypadkiem nie zasnął, czekając na tramwaj lub w nim już będąc, albo w innym równie absurdalnym miejscu. Więc siedzę, siedzę przed komputerem, piszę różne przyszłe publikacje i listy miłosne i mam ochotę na wszystko naraz, ponieważ tak jestem pobudzony. Chodziłem dziś z WŚ po całym Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, oboje z iskrami w oczach, sile w mięśniach, niczym przodownicy pracy. Oboje po zaprzyjaźnieniu się z klomipraminą, imipraminą oraz selegiliną. Do dziś mój lekarz nie chce mi powiedzieć, czemu leki, które muszę brać, to antydepresanty, skoro depresja to ostatnia rzecz, która mogłaby mi dolegać. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, zwłaszcza kiedy wspólnie z WŚ, LB (moja piękna!), MO, NK i DŻ mogę na ruchomych schodach czyścić buty, czy rozważać prostytucję z racji braku funduszy na przejściową kurtkę. W każdym razie WŚ i ja biegaliśmy wręcz po GOPie wspomnianym, wypisując w autobusach globalne love messages i ćwicząc rybę ekskluzywną, pokrzywioną. Ale, WŚ, kochana, ja potrafię zrobić całą trąbkę w przeciwieństwie do Ciebie! Och i dalej, dalej, ponieważ pomogły nam leki, nasi przyjaciele, mnie rozpiera radość, ponieważ nie muszę co chwilę zatrzymywać się na małą drzemeczkę, choć dla jakichś antykonwenansów, rozłożyliśmy się dziś z WŚ na kanapie i spać poszliśmy, spaliśmy w końcu chyba przez cały tydzień, pytając się siebie nawzajem, że czy wyglądamy jak trupy. Odpowiedź brzmiała tak. Potem wyemigrowaliśmy, ponieważ WŚ przypomniało się, że musi jechać do swojej krainy za siedmioma górami i morzami i czymkolwiek jeszcze, a ja za to wybrałem się na wschód, na swoje &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Wertepy Zaborzańskie&lt;/span&gt;, które zdążyła już owiać aura tajemnicy i które obrosły już niejedną legendą, ponieważ wykonywano z nich parę niezwykle istotnych telefonów. Ale nie o tym ani teraz ani nigdy. W autobusie linii 840 relacji Gliwice - Katowice czułem już powolny spadek aktywności lekarstw, jednak uparłem się, aby pokornie poczekać do godziny wyznaczonej na kolejną dawkę. Nie był to mądry pomysł, gdyż od tej godziny oddzielało mnie czterdzieści minut, więc gdy tylko przyszedłem do domu, rzuciłem się na łóżko, nie zdjąwszy nawet butów czy płaszcza i zasnąłem, zasnąłem, a ogarnęły mnie doprawdy sny narkoleptyczne. Po dwudziestu minutach obudziłem się i pierwszym, co po obudzeniu usłyszałem, było, że czy ja naprawdę nie potrafię dojść do porządku ze swoimi lekarstwami. Jednak biegnę, biegnę dalej, ponieważ znów wspiera mnie postęp światowych laboratoriów, które stoją za mną murem, razem ze swoimi chemicznymi tworami. Kocham farmację!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7651784314004269991?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7651784314004269991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/i-syszaem-nas-wszystkich-i-ciemno.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7651784314004269991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7651784314004269991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/i-syszaem-nas-wszystkich-i-ciemno.html' title='i słyszałem nas wszystkich i ciemność'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4029041387841982302</id><published>2009-01-06T23:47:00.005+01:00</published><updated>2009-01-07T00:25:22.840+01:00</updated><title type='text'>mleko w proszku</title><content type='html'>Za każdym razem, kiedy&lt;div&gt;UAG&lt;/div&gt;&lt;div&gt;UGA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a już zwłaszcza UAA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;to STOP,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;natomiast AUG - &lt;/div&gt;&lt;div&gt;START,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;tak bardzo się cieszę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;bruki, bruki, MUR, ulica skandynawsko-auto-moto&lt;/div&gt;&lt;div&gt;plastikowy stół ukrywający skrywający&lt;/div&gt;&lt;div&gt;druty rąk&lt;/div&gt;&lt;div&gt;zazdrość przekładni, cylindrów, procesorów&lt;/div&gt;&lt;div&gt;meksykańska zaraza&lt;/div&gt;&lt;div&gt;liżę ranę jak pies na baterie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;maciej mazur z rumunii pyta się, co myślę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a ja nic myślę, bo przepaliło się, roztrzaskało bezpieczniki&lt;/div&gt;&lt;div&gt;stół patrzy na mnie, wbijam paznokcie w dłonie, czuję napięcie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ale nie elektryczne&lt;/div&gt;&lt;div&gt;bo zabrakło przedłużacza&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;DADA FUTUR&lt;/div&gt;&lt;div&gt;SURR BIO&lt;/div&gt;&lt;div&gt;WITAL MASZYN&lt;/div&gt;&lt;div&gt;MIAST MAS&lt;/div&gt;&lt;div&gt;LOV LIF&lt;/div&gt;&lt;div&gt;EXPER&lt;/div&gt;&lt;div&gt;INTER&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Straszne, straszne, znalazłem swoje stare biologiczno-mechaniczne wiersze oraz zautomatyzowany zapis tego, czym zajmuje się Fluxus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piszę obecnie wielki esej pod tytułem &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;YES/NO&lt;/span&gt;, może jak uda mi się go ukończyć, opublikuję go tutaj, ponieważ niby gdzie indziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie. YYYYYYYYYY. Jednozdaniowe akapity są do dupy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Simone de Beauvoir uczy poprzez dokładną analizę biologiczną, społeczną, historyczną, kulturalną i jaką tylko można sobie wymarzyć, że nie ma żadnych podstaw ku temu, by kobiety były poddane mężczyznom, co uzmysłowiło mi, że tory kolejowe w pobliżu mojego domu są niczym rzeka O. w Anglii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(W ogóle zdecydowanie najzabawniejszy jest fakt, iż przed korektą tekstu poniżej ostatniej gwiazdki (patrz: Zautomatyzowany Zapis Zasad Fluxus) figurowały dwa dodatkowe akapity, które jednak absolutnie nie nadawały się do idei całego tekstu, a teraz po ich wykasowaniu nie czuję wreszcie poczucia winy, żalu, strachu ani niepokoju, wreszcie mogę iść czytać z lekkim sercem, a potem żyć i kroczyć dalej przed siebie (żartuję, wcale nie mam zamiaru oddawać się takiemu beztroskiemu optymizmowi, dajmy sobie z tym spokój, to nie dla nas, spokrewnionych z &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Falami&lt;/span&gt; czy &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;Latarnią morską&lt;/span&gt;, my zawsze mamy świadomość, że jak Percival możemy upaść z konia i skręcić sobie kark, przeżywając swój największy rozkwit, że jak Neville możemy wciąż i wciąż szukać mężczyzn swojego życia, ciągle doświadczając zawodu, a poszukując miłości, że jak Susan możemy uciekać w naturę, obawiając się o dobro naszych dzieci i pustkę w życiu)). (Nie ma mowy o równowadze podczas walki z falami).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4029041387841982302?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4029041387841982302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/mleko-w-proszku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4029041387841982302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4029041387841982302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2009/01/mleko-w-proszku.html' title='mleko w proszku'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5384321635349566101</id><published>2008-12-28T22:09:00.004+01:00</published><updated>2008-12-28T22:30:32.691+01:00</updated><title type='text'>mam wrażenie, że ją znam, ale czasem moje ramiona wykręcają się do tyłu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Y&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt; &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;    &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;       &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;          &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;             &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;                &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;                   &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;                      &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;/ // / //&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;                         &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 255);"&gt;\\ \ \\ \&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;                                                                                                          &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;                                             Y              UFAM          TOBIE&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;                                                                          &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5384321635349566101?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5384321635349566101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/mam-wraenie-e-j-znam-ale-czasem-moje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5384321635349566101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5384321635349566101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/mam-wraenie-e-j-znam-ale-czasem-moje.html' title='mam wrażenie, że ją znam, ale czasem moje ramiona wykręcają się do tyłu'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4735610605264972923</id><published>2008-12-25T17:42:00.005+01:00</published><updated>2008-12-26T16:16:11.815+01:00</updated><title type='text'>jeszcze zalatujący odorem pielgrzymim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Patrzę ostatnio z okna, jako że widzę (w kolejności): przedszkole, bank, bloki, bloki, elektrownię, bloki, a patrzę konkretnie na BANK, ponieważ marzę o pieniądzach i o wszystkich rzeczach, jakie bym sobie za nie kupił, a które obecnie są nieosiągalne z prostych całkiem i zrozumiałych przyczyn. Trudno, trzeba wziąć się do pracy, nasłuchawszy się wcześniej koszmarów o respondentach, wrednych w swoim niezdecydowaniu klientach, niemiłych szefach i konserwowych ludziach interesu. Pociesza mnie jedynie myśl o kasie, bo od dziecka kocham kasy, ich rytmiczne wybijanie rachunków, wysuwane z charakterystycznym szczękiem szufladki (och, nie obchodziła mnie ich zawartość, jakże małą wagę przywiązywałem do wartości materialnych, nierozerwalnie związanych ze światem dorosłych, światem czarnobiałym, poważnym, w którym nie było miejsca na Czarodziejkę z Księżyca, słońce i hiperbolizację rzeczywistości), kolorowe, oznaczone symbolami, szyframi, które w swojej antyabstrakcji i dorosłości nie mieszczą mi się w nieuporządkowanej głowie, przyciski, których oczywiście nie omieszkałem w tajemnicy wciskać, kiedy tylko pani sklepowa się odwróciła lub zajęła czymś innym. Och, kaso!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą fantomową rzeczą, symbolizującą moje dziecięce popędy była praca w sklepie mięsnym, ponieważ nienawidząc mięsa ani wszelkich jego pochodnych (od zawsze charakteryzował mnie masochizm), marzyłem o tym, by odrywać kawały czerwonej, ociekającej krwią tkanki, ważyć ją z precyzją Grubasa, który obsługiwał i obsługuje nadal (niezmieniony, dokładnie taki sam, przez te wszystkie lata!) w osiedlowym sklepie (jaki on niezwykły, jego grube paluszki, wydawało by się, że tak niezręczne i nieporadne, jak kolumny wędlin, które sprzedaje, a jednak - wystukujące wysublimowane kody, wiadomości, hasła w doprawdy niezwykle piękny sposób na swojej cudownej kasie, rzucając okiem na wagę wyrwanego z cielska mięsa! Piękny obraz!), w każdym razie pracując już w tym sklepie obok Grubasa z radości krzyczałbym deklamując wiersz, którego niestety nie znałem, małym dzieckiem będąc i odwiedzając ów sklep, ale nie szkodzi, bo znam go teraz:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To jest kiełbasa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To jest moja matka jadalna&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ona wisi na niklowym haku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;i pachnie kominem&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;była wyrozumiała i znała możliwości&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ja jestem synem mojej matki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;i pewnego młodzieńca&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;który nie był ostrożny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;a pewnie był złośliwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;a może tylko nie widział&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Matka wtedy była zamroczona&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;a potem było jej żal&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Teraz ja jestem głodny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;a moja matka wisi&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Więc wpatruję się w wystawę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;i czuję&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;jak mi cieknie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;ślina i sperma&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wiem za chwilę już nie będę się wahał&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;wejdę i poproszę tę właśnie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To jest kiełbasa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To jest moja matka jadalna&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A to jest mój głód dziecinny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I naprawdę, naprawdę odechciało mi się pracy w mięsnym!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4735610605264972923?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4735610605264972923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/jeszcze-zalatujcy-odorem-pielgrzymim.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4735610605264972923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4735610605264972923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/jeszcze-zalatujcy-odorem-pielgrzymim.html' title='jeszcze zalatujący odorem pielgrzymim'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6160235999966505214</id><published>2008-12-22T18:43:00.006+01:00</published><updated>2008-12-23T23:53:58.659+01:00</updated><title type='text'>fakty nie podlegają kompromisom</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Lubił jej popędliwą żywotność, ale zdawał sobie sprawę, że może się kiedyś zabić w zupełnie idiotyczny sposób.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Właściwie wcale się nie spieszyła, szła raczej dosyć wolno. Odczuwała potrzebę spokoju po tej całej gadaninie, by móc wybrać z niej rzecz najistotniejszą, oddzielić ją od reszty, odbarwić ze wszystkich uczuć i niepotrzebnych szczegółów, przyjrzeć się jej i zanieść potem przed trybunał, w którym zasiadali kołem sędziowie, wyznaczeni przez nią do decydowania w takich sprawach.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I ona musi doprowadzić do porządku wiele rzeczy, myślała, mimo woli podziwiając to dostojność drzew stojących w ciszy, to znów wspaniały wzlot ich gałęzi (podobny do wznoszenia się dziobu statku na fali), gdy zawiał wiatr.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ale to nie tak, ja... Przeklinam was! Przeklinam! Przeklinam! Kurwa klątwa! Żeby wam mikrofalówka wybuchła i wszystko razem!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Laszlo Szambo. A ona Regina. Na nazwisko Salwe.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jestem w totalnej piździe.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;ARIEL PINK'S HAUNTED GRAFFITI&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś, tracąc przytomność od tego gorąca, duchoty i braku tlenu, czując drobną panikę na myśl o zatęchłym zapachu zaświatów i chropowatych, nieregularnych, a jednak geometrycznych kształtach przesłaniających moją wizję, narzucających się w pewnym popłochu, który był jakby tłem dla mojego rosnącego strachu, kiedy to wszystko nałożyło się na siebie w jednym punkcie płaszczyzny rzeczywistości, która płaszczyzną bynajmniej nie jest, ponieważ &lt;strong&gt;fakty podlegają kompromisom&lt;/strong&gt;, i kiedy traciłem w końcu tę przytomność, miałem znów nadzieję na oszałamiające wizje, obiecujące fizjologiczną metafizykę, ponadwymiarowość, jedność ze wszystkim, co kiedykolwiek pojawiło się na niepłaszczyźnie rzeczywistości - jednak podobnie jak w sierpniu, ugniatając pod prysznicem kołdrę, spodziewając się, że tak kosmicznie niecodzienne wydarzenie wywoła metareakcję łańcuchową czegoś, czego nie da się wytłoczyć w słowach, zamknąć w głoskach lub, co gorsza, literach, zapieczętować w morfemach&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, &lt;em&gt;jednak tego wszystkiego&lt;/em&gt; absolutnie nic się nie wydarzyło, a ja zacząłem czuć coraz większy wstyd z powodu swoich rozbuchanych nadziei na urzeczywistnienie absurdu. Tym razem jednak do tych wszystkich przedrzeźniających siebie i mnie jednocześnie uczuć doszła jeszcze absolutna konieczność pomocy lekarskiej lub przynajmniej kogoś dorosłego. Omdlewanie to jedno wielkie upokorzenie!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zamiast cieszyć się atmosferą zbliżających się świąt, mimo złej pogody płynę do latarni morskiej, trzymając rękę prawie dorosłego już Jamesa Ramsaya (ponieważ od zawsze był najbardziej wrażliwy z całej ósemki) i ciesząc się z tego, że po świetle krótkim mogę spodziewać się ciemności, po ciemności - światła długiego.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;-&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt; - ponieważ dbam o rozwój czytelników: &lt;a href="http://www.google.com/search?hl=pl&amp;amp;safe=off&amp;amp;client=opera&amp;amp;rls=pl&amp;amp;hs=bN&amp;amp;q=morfem&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr="&gt;pukpukklik&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6160235999966505214?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6160235999966505214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/fakty-nie-podlegaj-kompromisom.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6160235999966505214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6160235999966505214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/fakty-nie-podlegaj-kompromisom.html' title='fakty nie podlegają kompromisom'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4205109602898584680</id><published>2008-12-17T23:50:00.001+01:00</published><updated>2008-12-17T23:52:08.400+01:00</updated><title type='text'>macierzyzna</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Bądź pochwalona pochwa twa, madonna&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bądź pochwalona pochwa twa, madonna&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bądź pochwalona pochwa twa, madonna&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bądź pochwalona pochwa twa, madonna!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4205109602898584680?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4205109602898584680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/macierzyzna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4205109602898584680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4205109602898584680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/macierzyzna.html' title='macierzyzna'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3352840192033180183</id><published>2008-12-15T01:26:00.003+01:00</published><updated>2008-12-15T01:54:28.947+01:00</updated><title type='text'>pani dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Od zdania, które widnieje w tytule tegoż wpisu ("Pani Dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty", jakby ktoś nie zwracał na to uwagi (ja tak bym z pewnością miał, a to błąd)), zaczęło się co najmniej 5 istnień, między innymi moje.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie od dziś otacza nas tani surrealizm, będący wprost żałosnym produktem działań, które już w założeniu mają być surrealistyczne, co jest początkiem koszmaru. Sfabrykowany surrealizm jest okropny, ponieważ surrealizm jeśli jako taki może być piękny, staje się piękny, kiedy jest atawistyczny, nieświadomy, nieokiełznany, a nawet trochę prymitywny. Oczywiście mowa o samym charakterze, a nie o czynnikach kształtujących ten charakter, ponieważ ja także wolę wyrafinowaną rafinerię niż zwierzęcy prymitywizm. W każdym razie życie nauczyło mnie, że surrealizm musi wynikać z treści, a nie na odwrót. Załóżmy, że rozważamy sytuację przedmiotów codziennego użytku (można posłużyć się duchampowskim &lt;em&gt;ready made&lt;/em&gt;, jeśli komuś pomoże to zrozumieć) wobec dziury ozonowej i efektu cieplarnianego. Sytuacja ta staje się surrealistyczna, kiedy surrealizm jest jedynym sposobem na jej wyrażenie. Jeśli natomiast można przedstawić ją na inne sposoby (ekspresjonistyczny, impresjonistyczny, kubistyczny, nie wspominając już o sposobie realistycznym (!) (oczywiście proszę sobie nie myśleć, że mówię tu o malarstwie, głęboko wierzę, że za pomocą słów także da się wyrazić w sposób kubistyczny)), a surrealizm wybiera się tylko jako ciekawą formę przekazu, powstaje surrealizm sfabrykowany, celowy i cywilizacyjny. Cóż co za potworność!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Spodziewa się, że broszki opanują świat, ponieważ są finezyjne, fantastyczne, familijne i fantazyjne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jutro natomiast według prognoz wyjdę z domu, pobiegnę na tramwaj i rozpocznie się wszecheuropejskie trzęsienie ziemi, ponieważ daje o sobie znać&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ziemia.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;serca serca pik-pik ciche zgrzyty bez rymów i treści, a nawet bez wiedzy wprost z ox-fordu&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wrony kołują spiralą&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;oho&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;coś będzie&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3352840192033180183?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3352840192033180183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/pani-dalloway-powiedziaa-e-sama-kupi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3352840192033180183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3352840192033180183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/pani-dalloway-powiedziaa-e-sama-kupi.html' title='pani dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1755082184276174686</id><published>2008-12-11T01:25:00.002+01:00</published><updated>2008-12-11T01:33:55.806+01:00</updated><title type='text'>[ojciec] trawił jabłecznik</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Niech babuka nadrze prześcieradeł&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Piętro numer dziesięć plus parter,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;we Wrzawie Warszawie,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;parapet zasiedzony przeze mnie,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;wychylam się i:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Babuka, prześcieradła! Nadrzyj!"&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Babuka głowukę unosi i:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Co?! Nie słyszę!"&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1755082184276174686?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1755082184276174686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/ojciec-trawi-jabecznik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1755082184276174686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1755082184276174686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/ojciec-trawi-jabecznik.html' title='[ojciec] trawił jabłecznik'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7189011469368828219</id><published>2008-12-07T22:45:00.005+01:00</published><updated>2009-10-29T16:29:17.029+01:00</updated><title type='text'>dziesiąta piętnaście, wieczór sobotni</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Chciałbym zakomunikować, iż to, że uczęszczam na warszawskie, wrocławskie, krakowskie i katowickie imprezy, że uprawiam przygodny seks, że eksperymentuję z narkotykami i alkoholem, że nie mam jeszcze HIV - chciałbym zakomunikować, że to wszystko nie znaczy jeszcze, &lt;em&gt;iż jestem złym człowiekiem&lt;/em&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Również warty uwagi jest fakt, że moja pralka samorzutnie przesunęła się o 15 centymetrów, bardzo przy tym hałasując, czym przeraziła mojego kotka do granic wytrzymałości nerwowej, a na domiar złego odmawia kontynuowania prania mniej lub bardziej brudnych ubrań. W ogóle odmawia czegokolwiek. - chciałbym zakomunikować, że to również nie znaczy jeszcze, &lt;em&gt;iż jestem złym człowiekiem&lt;/em&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Również zauważyć bym chciał, iż to, że będąc Parchą, a z Dżiną, nie potrafiłem znaleźć drogi powrotnej do Warszawy, w końcu przyczyniając się do śmierci jednego człowieka płci żeńskiej oraz nocując w domu Dziada - chciałbym zakomunikować, że to tym bardziej nie znaczy jeszcze, &lt;em&gt;iż jestem złym człowiekiem&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Natomiast to, że chcąc być artystą życia, zaprowadzić się dałem na meandry i bagna antysztuki i antyartyzmu - to dobitnie świadczy, &lt;em&gt;iż jestem złym człowiekiem&lt;/em&gt; i to jest wszystko, co myślę na ten temat, to moje własne zdanie, koniec, basta, kropka, albo nie, przecinek, bo kropek to ja wprost nie znoszę (co już najdobitniej świadczy o tym, &lt;em&gt;iż jestem złym człowiekiem&lt;/em&gt;),&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7189011469368828219?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7189011469368828219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/dziesita-pitnacie-wieczr-sobotni.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7189011469368828219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7189011469368828219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/dziesita-pitnacie-wieczr-sobotni.html' title='dziesiąta piętnaście, wieczór sobotni'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-3110294988310401017</id><published>2008-12-07T00:24:00.004+01:00</published><updated>2008-12-07T00:56:04.869+01:00</updated><title type='text'>nieprzedstawialność</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Śniły mi się doprawdy kosmosy, ale o nich zdecydowanie nie teraz ani nigdy, ponieważ mam do siebie jeszcze odrobinę szacunku (żartuję). Mamy dziś mikołajki i po raz pierwszy od wielu lat ryba rozpuszczalna dostała od rodziców prezent z tej okazji, a mianowicie &lt;em&gt;Historię brzydoty&lt;/em&gt; Umberto Eco (&lt;em&gt;Historię piękna&lt;/em&gt; już mam) no i po jej przeglądnięciu zdałem sobie sprawę, że muszę wyglądać dokładnie jak Sylvia von Harden z obrazu Ottona Dixa pod wiele mówiącym tytułem &lt;em&gt;Portret dziennikarki Sylvii von Harden&lt;/em&gt;. Raczej nie bez przyczyny moja antenatka znalazła się właśnie w &lt;em&gt;Historii brzydoty&lt;/em&gt;, a nie w jej o ileż bardziej estetycznej poprzedniczce.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wczoraj miałem szczęście uczestniczyć na imprezie zorganizowana przez (superlatywy) LB (superlatywy), gdzie wpadłem na pomysł, że spontaniczne spotkanie na stole operacyjnym maszyny do szycia oraz wagi wprost ze sklepu mięsnego wcale nie musi być wymyślną alegorią sekcji zwłok, bo tego znaczenia to akurat każdy potrafi się domyślić, ale może symbolizować atawizm zbliżającej się nocy, anioła pańskiego, wojnę domową  oraz &lt;em&gt;Przeciwko bólowi&lt;/em&gt;, słynną publikację Aldo Palazzeschiego. Kiedy rozmyślałem nad tymi różnorakimi możliwościami interpretacyjnymi spontanicznego spotkania na stole operacyjnym maszyny do szycia oraz wagi wprost ze sklepu mięsnego, to w międzyczasie zdążyłem zgubić i znaleźć płaszcz, wypalić mnóstwo papierosów, popijając --- z wódką i naturalnie zmoczyć sobie nogawkę substancją niewiadomego pochodzenia, siedząc na balkonie, co nie było najlepszym pomysłem z racji tego, że właśnie zmartwychwstałem po wielce poważnej chorobie. A nade wszystko udało mi się zachować klasę i broszkę&lt;strong&gt;&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;od Salomei, królowej Izraela. Po imprezie razem z LB i WŚ leżeliśmy sobie, rozprawiając o tym, że p jest literą wprost koszmarną, perwersyjną i obsceniczną, podczas gdy f najbardziej estetyczną. Tak więc ruchy &lt;strong&gt;f&lt;/strong&gt;rykcyjne, ale &lt;strong&gt;p&lt;/strong&gt;ożywienie lub, hmm, &lt;strong&gt;p&lt;/strong&gt;rzezchlebie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jako że mieszkam w wielkim warszawskim mrówkowcu, nadaję:&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Potęga mrówkowca&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Coraz wyżej rusztowania &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;coraz wyżej&lt;p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kosmos w klatce!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-3110294988310401017?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/3110294988310401017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/nieprzedstawialno.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3110294988310401017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/3110294988310401017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/nieprzedstawialno.html' title='nieprzedstawialność'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1369140096948706803</id><published>2008-12-01T23:06:00.005+01:00</published><updated>2008-12-02T00:47:57.474+01:00</updated><title type='text'>domięśniowo</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zaczął się więc ten kurwa-grudzień. Jako że nadszedł nowy miesiąc, a mnie kończy się umowa sześciomiesięczna, zmuszony jestem do latania po parkach, obgryzania liści z drzew i wieszania wszędzie świętych obrazków. Bo rentę na wariata muszę sobie przedłużyć. A i ktoś do mnie woła, odpowiadam "spierdalaj", no zwariowałem, zwariowałem, wariat! Rozchorowałem się, się pocę w tym łóżku, nie pachnę za dobrze, a wręcz śmierdzę trupem, jeszcze tylko brakuje, żebym pod siebie robił, no absurd, kurwa, absurd. Mimo to jestem spokojny, spokojny niczym głaz, olewający ten cały syf bolących gardeł, gorączki i hiperwentylacji, a w ogóle z tą ostatnią to się ciekawa historia wiąże, ponieważ hiperwentylację mam, nawet chorym nie będąc. Ktoś się mnie ostatnio grzecznie o coś pyta, odkrzykuję, że czego chcesz, pizdo, no i teraz wszyscy bluzgamy po sobie, w tym bagnie jakiegoś prymitywizmu, atawizmu się topiąc. Z drugiej strony latam po tym mieście jak oszalały, dość mam już wielu rzeczy, krążę tymi ulicami, krążę, no kurwicy można dostać, bo tylko te ulice i ciągle kurwa te same. Świecę się cały z tego zmęczenia, hiperwentylacji, insulinę sobie podać muszę, bo przecież cukier, bo przecież szok, bo zapaść. Ocipieję od tych leków, no przysięgam, że ocipieję. Rzucam ampułkami na prawo i lewo, fiolkami, pudełeczkami, jeszcze mi kurwa grożą, że przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Takiego wała! - odpowiadam radośnie, połykając leki, bo przecież choroby, starość, dyspraksja, F 20.1 według ICD-10 no i to wszystko bym jeszcze zniósł, gdyby nie KURZA ŚLEPOTA. Ale z tą ostatnią to już przejebane. Dzień, światło - ok; noc, ciemność - ni chuja, plamki tylko, ja przecież nawet na kwasie żadnym nie jestem, a psychodeliczne jakieś rzeczy widzę, wzorki. Też mi coś.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyznano mi rentę na wariata, więc witaj, normalności, a poniżej &lt;em&gt;Wróżby Anny Jantar&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Drrr - halo? Kto mówi? - Mówi Anna Jantar!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Umarłam, umarłam, umarłam, nie ma mnie... Dziś obchodzę rocznicę swojej śmierci... Tyle ludzi było na pogrzebie... Nie odbierajcie, kurwy, żebyście mi nie odbierały, cioty, telefonów w niedzielę! Przejdzie telefoniczny Anioł Śmierci przez miasto! Każda otrzyma telefon z informacją o dniu i godzinie swojej śmierci...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A idź, Andzia, psychiczna jesteś, nawet się tak nie żartuje! - Paula odkłada słuchawkę, zapomina o całej sprawie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W niedzielę Paula dzwoni do Jantar:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Co, kurwy? Jednak olałyście moje ostrzeżenia?! Paula, twoja chmurka ma numer pięćset bilionów, czterysta miliardów, osiemset milionów, pięćset osiem. Umrzesz w maju. Nie powiem ci, którego roku, oszczędzę cię...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Anka...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Z jakiego miejsca dzwonisz do mnie, od siebie?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Od siebie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, dobrze, że od siebie, że nie od tej kurwy pierdolonej, w pizdę jebanej. Powiedz jej, że do końca życia nie chcę z nią mieć nic wspólnego, że jest literackim zerem! Jej imię i nazwisko wymazałam ze wszystkich sztambuchów, pamiętników, ze wszystkiego, wszystkie jej myśli i powiedzenia, nie chcę jej znać po prostu. Nie lubię kłamstwa, nie lubię obłudy. Stare kurwisko, które się oprowadza po Wrocławiu z nastolatkami, by się wstydziła, krowa jedna. Oplotkowałam ją do ciot, z którymi mam kontakt telefoniczny, bo one wszystkie: "Co słychać u Literatki, co słychać u Literatki?". Ja mówię: "Zerwała ze mną kontakt, bo jestem za gruba, a ona się brzydzi starymi i grubymi ciotami". A one mówią: "Przecież ona sama od stu lat, kurwa, chodzi na pikietę!". A ja: "Nieprawda, ona ma osiemnaście lat". Wszystkim się podobno przechwala, że Tusk jej obiecał, że jak zostanie prezydentem, to ona będzie miała w kancelarii tam u niego jakąś posadę. Możliwe, że kurwisko tam się udziela, że będzie miała, życzę jej tego z serca, żeby się do Warszawy przeprowadziła i wreszcie zarabiała porządnie. I żeby mi głupot nie opowiadała, że na jakiejś Ukrainie była, na której nie była, bo ja sprawdziłam to na granicy, już ja swoje dojścia mam!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ale co ona ci takiego zrobiła?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No Jezu, to ty nie wiesz? Przez telefon mi powiedziała, że Anka Jantar głosu nie miała! No, że słuchała Anny Jantar i doszła do wniosku, że głosu nie miała. Nie, ale jeżeli chodzi o Ankę Jantar, to ja ci teraz powiem zupełnie szczerze w tej chwili, wiesz. Że bardziej nie rozróżniałam, bo ja miałam chyba siedemnaście lat, kiedy ona zginęła, w drugiej klasie ogólniaka byłam, jak ona zginęła w katastrofie. I całe życie fascynowały mnie katastrofy lotnicze, chciałam zginąć w ten sposób. I stąd to zainteresowanie raczej jako forma śmierci, samobójstwa,  no nie wiem, no, niż faktyczne zainteresowanie śpiewaniem. No i faktycznie odkryłam, że ona sobie praktycznie tę śmierć wyśpiewała!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Co ona śpiewała takiego?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Jezu, no z Hołdysem, czy z Mecem ostatnia piosenka: "Jeszcze raz pozwolił los dwojgu ludziom spotkać się"... Nagrywała teledysk w samolocie, w którym zginęła, w Koperniku! Ty sobie wyobrażasz? Fani przynosili jej mężowi - jeszcze przynoszą - zdjęcia, że wtedy ona na Okęciu się fotografowała na tle samolotu, w którym zginęła! To jest koszmarne! Z Węgier oni pochodzą. Dwadzieścia tysięcy osób przecież na pogrzeb przyszło. No przecież Czechu Niemen na pewno nie miał tyle... No... Zginęła... A ta mi jeszcze powie, że głosu nie miała!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1369140096948706803?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1369140096948706803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/dominiowo.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1369140096948706803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1369140096948706803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/12/dominiowo.html' title='domięśniowo'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7063874568608443293</id><published>2008-11-27T01:11:00.007+01:00</published><updated>2008-11-27T02:21:18.780+01:00</updated><title type='text'>akcesoria</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dziś, siedząc sobie w Biurze Poszukiwań Surrealistycznych i czytając prospekty dotyczące happeningów na całym świecie (niektóre z nich okazały się naprawdę nudne i rozczarowujące, w ogóle rozczarowanie sobą i światem to uczucie przewodnie dnia dzisiejszego, ponieważ kiedy wstałem o godzinie 14:11 i od razu poszedłem pod prysznic (śniło mi się jezioro, do którego wpadł mężczyzna i goniła go wielka podobna do człowieka ryba (bardzo krwiożercza, doprawdy), następnie uciekając, mężczyzna wyskoczył z jeziora na coś, co przypominało czarną folię, a kobieta, która komentowała to wydarzenie, stwierdziła, że &lt;em&gt;jezioro pełne jest dziś sałaty&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. Folia przedstawiona jako sałata zapadła się razem z mężczyzną, zamykając mu jakikolwiek dostęp powietrza, jednak nie przeszkodziło mu to w uciekaniu przed rybą i jej mniejszymi rybimi pomocnikami (bo tacy się pojawili), w końcu przeniosłem się do Krakowa, na jakąś imprezę w pobliże rynku, jednak jako że nie mogłem znaleźć nikogo znajomego, pobiegłem w stronę Akademii Sztuk Pięknych (był to wyjątkowo brzydki budynek), w końcu rozpłakałem się, byłem na skraju załamania nerwowego, zadzwoniłem do kogoś i wyszlochałem, że nie za bardzo wiem, gdzie jestem i pomocy, a następnie znalazłem się w tramwaju numer jeden, który przymierzał się do wjechania na mój przystanek (Zabrze, Poremba Bielszowicka (jedna z najbrzydszych nazw, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia, możecie mi wierzyć), a co ciekawe, nazwa nie jest tak oczywista, ponieważ na przystankach napisane jest Poremba, na rozkładach czasem Poremba, a równie często Poręba, na autobusach natomiast tylko Poręba, co jednak nie zmienia faktu, że nazwa ta jest o-hy-dna)) i będąc już po tym prysznicem, przypomniałem sobie książkę i film, nakręcony na jej podstawie oczywiście, &lt;em&gt;101 Reykjavik&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, a przypomniałem sobie akurat o niej, ponieważ ma ją obecnie &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, tak samo jak dwie książki Virginii Woolf i &lt;em&gt;Kwiaty zła&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Baudelaire'a, a ja potrzebuję pilnie dziennika tej pierwszej oraz &lt;em&gt;Fal&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; (swoją drogą, moja ulubiona książka wszechczasów, tak samo jak wszechświata (zaraz za nią opowiadania Cortázara (a tak w ogóle to kupiłem sobie dziś tom opowiadań, &lt;em&gt;Niewpory&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; oraz &lt;em&gt;Tango raz jeszcze&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - Cortázara właśnie))) do zrobienia w końcu swojej prezentacji na ustną część egzaminu z języka polskiego, no i ten &lt;em&gt;101 Reykjavik&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - rozczarował mnie bardzo, ponieważ był nudny, o niczym i ogólnie bardzo nie bardzo, mimo obecności Islandii, jej tradycji i zwyczajów, ecstasy i seksu), doszedłem do wniosku, że czuję się ROZCZAROWANY (och doprawdy, czy musiałem to mówić? Było to oczywiste...) swoją dotychczasową wagą oraz że muszę zrzucić siedem kilogramów. &lt;strong&gt;Przestało mnie satysfakcjonować pięćdziesiąt pięć kilogramów, dość obżarstwa, nieograniczania się i dowolności w wyborze produktów spożywczych - nadszedł czas drakońskiej diety, płaskiego brzucha, żeber, chudych rąk i ud oraz dematerializacji DUPY. Z pięćdziesięciu pięciu kilogramów należy odjąć siedem - pozostanie wtedy piękna i tak upragniona przez rybę rozpuszczalną liczba - CZTERDZIEŚCI OSIEM KILOGRAMÓW.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Życzcie mi szczęścia na drodze do sukcesu i nie piszcie w komentarzach, że już wyglądam jak szkielet - DOŚĆ KŁAMSTW - powiedziała ryba rozpuszczalna, rzucając jedzenie jak nałóg (żadnego innego oczywiście rzucać nie ma zamiaru, korona by jej z głowy spadła).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7063874568608443293?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7063874568608443293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/akcesoria.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7063874568608443293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7063874568608443293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/akcesoria.html' title='akcesoria'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4172169858814788397</id><published>2008-11-24T01:41:00.004+01:00</published><updated>2008-11-24T02:23:38.586+01:00</updated><title type='text'>się ściemnia</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Staliśmy przed wejściem, jak trzy cioty, rozmawialiśmy na banalno-teenagersowe tematy, a moje serce jest czarne, jest czarne jak dłonie palacza, staliśmy, wstydliwie kopiąc w śniegu, trochę z nieśmiałości, jakiegoś zażenowania, bo przecież ileż można stać na mrozie i rozmawiać na takie tematy, trochę może ze stresu, który odczuwaliśmy na myśl o powrocie do domu, bo wracać trzeba, wszyscy to wiedzą, nikomu się szczególnie nie śpieszy, a już zwłaszcza, jeśli taka pogoda ma się utrzymywać. Doprawdy męczące. Potem weszliśmy do środka, było cieplej, jednak dalej w końcu podła temperatura dawała nam w kość, kontynuowaliśmy te same tematy, w sumie jeden temat, temat-rzeka, szliśmy potem długo, długo, bo w końcu powrót był nieunikniony i wszyscy o tym doskonale wiedzieliśmy, jednak czy wcześniej tej nocy wiedzieliśmy, że będzie to akurat sumą konfiguracji takich a nie innych wydarzeń, osób, miejsc, czasów, uczuć? - szczerze w to wątpię, więc okazuje to się być jeszcze bardziej niesamowite. Wszystkie ulice okazały się być takie same - pod białym, jeszcze nie brudnym, zarażonym industrialnym Śląskiem śniegiem, nie robiło różnicy, czy jesteśmy na ulicy Transfuzji Krwi czy na ulicy Surrealistycznej (zapewniam, że na żadnej z powyższych tamtej nocy nie byliśmy). Co tu dużo mówić - na razie jesteśmy my, masa, ale co w takim razie ze mną - pada pytanie. Nic, skoro już jestem ja, to biegłem jak szalony, bo szczęście rozpierało mi tętnice, jak krew, pulsowało, wolę brzydotę, ponieważ jest bliżej krwioobiegu, ale w tamtej chwili to było nieważne, bo biegłem dalej, przez śnieg, na którym jeszcze nikogo przede mną nie było, w kierunku, w którym wieje wiatr, tylko o to mi chodziło, by zerwać jakieś tam niedorzeczne, żeby odepchnąć z obrzydzeniem i ohydą konwenanse, które kazałyby mi kierować się na taką a taką ulicę, aby tam właśnie złapać to a to, a potem, tylko już ciepło i cichy, mruczący powrót do domu. Słyszałem, że coś za coś, ale nic z tego, w gruncie rzeczy nic nie pozostało, tylko 20 złotych, do widzenia, miłego dnia, bo nie wypadało mówić "dobranoc", nawzajem, no i biegiem, biegiem, biegiem! Zostawić za sobą tę ciemność! Biegiem, biegiem! No i w końcu, zostawiło się tę ciemność za sobą, był bieg, znów śnieg, tłumaczenie się konwenansami, jakby tylko coś to pomagało. Piwnica. Fashion now, bitch. Dziwne różne historie, podróż do Rio, pełna różnych dziwnych doznań, trwająca pięć sekund, potem powrót. Znów piwnica. No więc uciekamy, do zobaczenia w poniedziałek, więc wtedy dopiero - bieg, śnieg, na którym jestem pierwszy, wolność i takie tam historie. Mijam po drodze pięć osób, więc nie tylko ja wypuszczam się na miasto w czasie, który nie jest nocą ani świtem, wtedy dopiero to 20 złotych i znów bieg. Wszędzie ten bieg, pełno. Dochodzimy do wniosku, jako że znów jesteśmy masą, miastem, maszyną, jako że znów jesteśmy połączeni w tym, co powinno nazywać się szczęściem, a nazywa się zmęczeniem, upojeniem, przemarzniętymi od śniegu kończynami, pośpiesznym piciem herbaty, słuchaniem niedorzecznych, usypiających piosenek, rozmowami o lidlu, fondue i kontrowersyjnym pochodzeniu salami,..., a więc dochodzimy do wniosku, że pora spać. W końcu się ściemnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4172169858814788397?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4172169858814788397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/si-ciemnia.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4172169858814788397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4172169858814788397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/si-ciemnia.html' title='się ściemnia'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7799245958259807290</id><published>2008-11-21T01:03:00.008+01:00</published><updated>2008-11-21T01:56:33.165+01:00</updated><title type='text'>kult łóżka "leżenie w łóżku jest co chwilę składanym pocałunkiem nieświadomości"</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;W domu ryby rozpuszczalnej od zawsze panuje kult łóżka, leżenia i spania. Wszystko, co wiąże się z łóżkiem, jest w tej specyficznej rodzinie przedstawiane jako dobre: dlatego odkąd jestem świadomy swojego istnienia (początki tej świadomości były naprawdę piękne: słoneczne, rozmyte, bardzo ciepłe, pełne ciała, metafizyki i tych licznych popołudni, podczas których zastanawiałem się, kim dziś będę, okrywany rodzicielską miłością i czułością licznymi warstwami) drzemki, sny i seks są dla mnie sprawami zupełnie naturalnymi i dobrymi. Ryba rozpuszczalna zawsze zachęcania jest do popołudniowego pójścia do łóżka, które jak nic oczyszcza ze zmęczenia nabranego przez ranek i południe, opowiadania o swoich snach, wspólnego interpretowania ich. Zwłaszcza jak byłem małą rybą rozpuszczalną, często bawiliśmy się, zgadując swoje senne halucynacje, co naturalnie było i jest bardzo miłe. Mój tata, bo jakoś głupio brzmi majestatyczny i podniosły "ojciec", od lat pracuje nad teorią, która pozwoliłaby mu sprowadzić swoje życie do leżenia w łóżku i chyba jego badania mają się całkiem dobrze, ponieważ ostatnio ogłosił, że łóżko jest tratwą, dryfującą na nieskończonym, ale i pustym i bezwartościowym oceanie rzeczywistości, którą znamy. Łóżko więc jawi się jako jedyny ratunek przez utonięciem w rutynie, szarości oraz (uwaga) konsumpcjonizmu. Nawiasem mówiąc, jeszcze nie udało mi się przeanalizować i zinterpetować procesów myślowych mojego ojca, które doprowadziły go do wniosku o konsumpcjonizmie. Moja mama (to samo, co z sytuacją "ojciec" vs "tata") natomiast jest wielbicielką Witkacego i Gombrowicza (zresztą po tym pierwszym mam drugie imię), co każe jej uważać, że łóżko jest swego rodzaju owocem antagonizmu między rzeczywistością zmysłową a duchową. (Nie ma związku między Witkacym i Gombrowiczem a łóżkopoglądem mojej mamy. Zwróciłem na to uwagę podczas czytania tekstu i oczywiście po raz kolejny łączę ze sobą fakty tylko dla hecy i zabawy). Jednocześnie mówi o tym, że to uświęcone leżenie w łóżku jest ucieczką - i to dosłownie ucieczką - od tego, co dzieje się poza nim. Twierdzi na przykład, że leżenie jest egoistyczną rozkoszą, która jest lekarstwem na współczesny świat, który lepiej trawi altruizm, ponieważ najzwyklej w świecie lepiej wygląda, a nie dlatego że jest dobry i niesie korzyści. Mama ryby rozpuszczalnej zawsze odnosi się do estetyki i oczywiście ocenie tej nie uciekło leżenie w łóżku. Moja mama twierdzi, że leżenie w łóżku &lt;strong&gt;jest&lt;/strong&gt; estetyczne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Popołudniami i wieczorami, kiedy leżymy wszyscy w trzech różnych pokojach, na trzech różnych łóżkach, wywiązują się często konwersacje poduszkowców, jak już zostały przez kogoś nazwane - zapewne przeze mnie, ale rozespanie skutecznie uniemożliwiło mi zapamiętanie faktu.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: mamo!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: tak.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;&lt;strong&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: mamo, dlaczego odpowiadasz twierdząco zamiast pytająco...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: mmm?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: co byś zjadła?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: chmury. nawinęłabym je na widelec, zakręciła jak makaron.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: no. gdybyś tak zrobiła, wyszłoby słońce, wiesz.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: przestańcie szczebiotać, cicho! próbuję skupić się na leżeniu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;&lt;strong&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: tato, jak sprowadzić życie do leżenia w łóżku?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: poprzez dopatrywanie się w tymże leżeniu jedynego sensu życia. bo widzisz, musisz zauważyć, że leżenie w łóżku i sen to konkluzja każdego, następującego po sobie dnia. od snu wszystko się też zaczyna na początku kolejnego dnia. w ten sposób życie sprowadza się do leżenia w łóżku i powinno być do niego ograniczone.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;&lt;strong&gt;mama&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: ale estetyczny kolaż.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: jaki kolaż?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;&lt;strong&gt;tata&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: cicho, tłumaczę przecież! a twoje wiersze to o czym niby są? nie o tym, co ci się śni? co widzisz w nocy, halucynując?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: jest taki czasownik jak "halucynować"? aaa, chyba jest jeden...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: brzmi ładnie, no nie?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: no, to o czym te wiersze?!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: o jezu, ty się nie znasz. te wiersze są o człowieku, który musi dostosować się do nowoczesnego świata, działaś na pewnych pasmach, obszarach. dostrzega swoją własną mechanizację, ale nic nie może z nią zrobić, czuje się nieszczęśliwy z tego powodu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: ...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: to zupełnie nie tak, chociaż ogólna idea mi się podoba. ale ja nie piszę o człowieku, tylko o sobie. nie mam prawa wypowiadać się w imieniu kogokolwiek innego niż siebie samego, bo tylko za siebie ponoszę odpowiedzialność. moje wiersze są o mnie. tak swoją drogą, to ja nienawidzę takich abstrakcyjnych ogólników.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: teraz już widzę, do czego zmierzasz, ale ciągle nie widzę, o czym piszesz te wiersze, to dla mnie niekompletne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;&lt;strong&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: nie piszę wierszy, tylko je projektuję - zasadnicza różnica.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: leżenie w łóżku jest co chwilę składanym pocałunkiem nieświadomości.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#9999ff;"&gt;tata&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: znowu jesteś rozpoetyzowana, liryczna.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;ryba rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: to dobrze. w ogóle muszę coś tak zatytuować, mamo, bo fajne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;&lt;strong&gt;mama&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;: no, ale tak myślę... &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ffccff;"&gt;mama&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;: ...co z tymi chmurami?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7799245958259807290?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7799245958259807290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/kult-ka-leenie-w-ku-jest-co-chwil.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7799245958259807290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7799245958259807290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/kult-ka-leenie-w-ku-jest-co-chwil.html' title='kult łóżka &quot;leżenie w łóżku jest co chwilę składanym pocałunkiem nieświadomości&quot;'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6658196982945011548</id><published>2008-11-19T22:15:00.004+01:00</published><updated>2008-11-21T18:47:21.838+01:00</updated><title type='text'>SPRZĘŻENIE</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;- Nie można lizać...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Lizać nie można? - nie wierzymy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Lizać nie można - Aptekarka pokazuje nam w ulotce, jak byk stoi, że nie można, bo ta kropla, co się zbiera...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Znaczy się - płyn przedejakulacyjny...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- To w niej też jest AIDS.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Znaczy się HIV.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No więc przecież mówię.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Siedzimy sobie na kocu i studiujemy. Aptekarka wyciąga z torby filtry Vichy i smaruje każdego pieprzyka z osobna. A znamiona dodatkowo sześćdziesiątką, też Vichy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- O rany, dziewczyny, rozcierać na sobie spermy też nie można!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ani dotykać chujem do twarzy, jeśli się cztery godziny wcześniej goliło, bo mikrourazy...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ani smarować dupy kremem Nivea, bo na kondomie od tego kremu też - mikrourazy...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ani zębów myć przed robieniem lachy! Bo znowu mikroranki...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, to już w ogóle nie można robić lachy. Bo dotkniesz do zęba - AIDS, dotkniesz do zadrapania po goleniu - też, dotkniesz się do tej całej kropli, mogiła. Jak nic, nic już nie można robić. - Aptekarka teraz wyciąga z torby wodę termalną z Vichy i rozpyla sobie krople na bladej skórze. Mówi:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Chłodzę, a mikroelementy dodatkowo łagodzą podrażnienia słoneczne, które mogą powodować niekorzystne zmiany skórne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Słuchajcie, dziewczyny, tu jest napisane, że nie można nawet ręki wkładać.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- &lt;em&gt;Ręki&lt;/em&gt;? - podrywamy się wszystkie naraz i nuż wyrywać Aptekarce ulotkę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Całować się nie można, bo kiła ust... To są te, no... błony śluzowe. Nie mogą się zetknąć błony śluzowe, czyli na przykład już usta z niczym nie mogą się zetknąć, to znaczy: z niczym fajnym... Bo we wszystkich takich miejscach, co byś miśka lizała, to u niego błona.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No to nic już nie można. Mnie gardło już boli.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- &lt;strong&gt;Nie można nic! - tryumfuje Aptekarka - Od dziś nic nie dotykajcie żywego, a te z was, które jeszcze dzisiaj prącie dotykały językiem, to doksycyklinę i tantum verde. Wszystkie chlamydie raz na zawsze pozabijać i nie wpuszczać nowych! Na dole żelem do higieny intymnej wymyć, wyparzyć sobie raz na zawsze, świeże majtki białe nałożyć, zamknąć na kłódkę, może jeszcze nic nie zdążyłyście złapać i odtąd nic nie dotykać! Nic, nic, nic nie można!!!&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A chciałoby się wszystko - zaczyna bardzo cicho Emerytka dwa - wciskać język w szyję, w węzły chłonne, chłonąć to...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- I dupę lizać, i spermę pić!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- I wszystko, wszystko, wszystko lizać, lizać do woli, do śmierci! - ożywia się Emerytka jeden - i włosy rwać, wypluwać, jaja żryć...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, a czy ty wiesz chociaż, jak wygląda prącie, napletek pod mikroskopem? Ile tam jest bakterii? A odbyt? Czy ty wiesz, co to jest wirusowe zapalenie wątroby typu... - ale wszystkie zagłuszamy Aptekarkę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ją już tam wyjałowili, już jest aseptyczna, zmedykalizowana. Już dla tych wszystkich lekarek, aptekarek nie ma tabu, jest tylko pocieranie, już ona z tego tabu tam cała wyprana.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mam ja z tymi lekarkami! Całe życie po szpitalach, po przychodniach z powodu tego seksu nieszczęsnego. Co się napokazywałem! Jak mnie lekarka zawsze pyta, czy były "zachowania ryzykowne", to ja, że tak, to ona, że kiedy wystąpiło ostatnie zachowanie, to ja, że ostatnie zachowanie wystąpiło jakoś tak wczoraj, daję głowę, że to kalka z angielskiego te "ryzykowne zachowania"... A co to tych próbek, tych krwi, tych wszystkich szklanych szybek przykładanych do... ech!Ale że z tabu wyprane są i dodatkowo wyprasowane...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;To my jej na to:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Odbyt i napletek może wygląda pod mikroskopem, ale dupa i chuj! Dupa i chuj to jest to!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A tak w ogóle, to tu jest napisane, że to rozcieranie spermy po całym ciele to się nazywa "rosyjski masaż", wiedziałyście?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A jebanie między cycki to seks hiszpański...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wszystkie się śmieją. Ci Hiszpanie!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nagle któraś wstaje, mówi:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ale ocierać chujem o chuja to już mi nikt nie powie, że nie można.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ale się nie mogą dotknąć dziurkami, bo to jest goła błona śluzowa.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A ja cała goła - i znowu w śmiech.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A jak u niego mało w spodniach? To może można... - Pocieszają się Emerytki.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Głupia jesteś, albo to jakaś różnica, czy mało ma w spodniach?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, wielka... - I w śmiech!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, nie rozumiem. Jak chłopak czysty, ładny, to przecież na pewno nie ma AIDS! - tak, Emerytki są pod tym względem niereformowalne! Tyle razy słyszałem: "Chłopak zadbany, a ty mi tu o AIDS"...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Więc wyobraź sobie, że tego nie widać!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chwila ciszy. Czytają tę ulotkę, śmieją się z obrazków.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ach, ale bo to chciałoby się tak raz wreszcie nażreć tym facetem do woli.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Tym się, kochana, nie najesz - odpowiada Aptekarka filozoficznie. - Tego nie ubywa. Przecież go nie pożresz. (My: "Zdarzały się takie przypadki"). Dotykasz językiem i natykasz się na powierzchnię. Ślizgasz się po niej i nie przenikasz. Jakbyś po monitorze lizała.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zgadzają się. Ogólne ożywienie i hermeneutyka ciała. Że jak krajobraz, że nie ubywa, że się nie naje. Że złudzenie. Powierzchnia, płaska sieć, Deleuze i Guattari.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Optyczne - dodaje Emerytka dwa z głupia frant.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Aptekarka wyciąga z torebki "Forum" oraz tabletki przyspieszające opalanie, które popija wodą mineralną z Kudowy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A wiecie, że w "Forum" pisano, że ponad czterdzieści procent zarażeń w Stanach Zjednoczonych jest celowe? I w Europie Zachodniej... Że cioty tam tak już się zdegenerowały, że same chcą się zarazić? Piszą w internecie takie ogłoszenia, że "pomóż mi wyjść na plus" (to znaczy - na seropozytywność), że taki to a taki szczep HIV już mam, inny mam, a tego mi brakuje...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie wierzymy. Ona pokazuje. Artykuł. Że chcą.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Ba, ale dlaczego chcą?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- A dlaczego ten jeden Niemiec zjadł drugiego Niemca? Normalnie, jak policja weszła do domu w Hamburgu, to jeszcze resztę miał w zamrażarce. A co naciekawsze, na wideo miał nagrane, że ten się zgadza. No na to, że się zgadza być zjedzonym!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Emerytki twardo stąpają po ziemi:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Nie, to jest wszystko nienormalne, ja tego nie przyjmuję do wiadomości, ja jestem stara baba, ja chcę być zdrowa i żyć długo, a jem... konfitury, co je na zimę robię, a nie żadnego Niemca.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Stoimy, milczymy. Tralalala. Nagle któraś:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Słuchajcie, może ten Niemiec chciał się właśnie nażreć?!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Że co?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No to, co mówiłyście, że facetem to się człowiek nie naje, bo to nie ubywa, bo to powierzchnia, skóra... Że może właśnie chciał się z nim tak całkiem połączyć?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zgadzają się. Ale że to nie to. Tak zabić, pokroić i zjeść. To jakby kotlet. To już restauracja.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Aptekarka się krzywi:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Okropne jesteście.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ona jest jednak dziewczyna z dobrego domu, wyjałowiona i czysta. Nawet w okularach ma filtry, bo rak oka. Jest blada, chuda, ruda. Angielska zmokła kura. Bardzo ją lubię.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Więc ta Aptekarka właściwie seksu już nie uprawia, choć bardzo by chciała, ale naczytała się tych ulotek. Za to popadła w uzależnienie od internetowych pogaduszek. Namawia mnie, abym sobie kupił kamerę, bo teraz wszystkie intercioty świntuszą na pełnej wizji i w kolorze, zarażają się wirtualnymi wirusami. Dziękuję bardzo za radę i zamykam oczy. Śpik bierze....&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Nie wiem jak wy, ale ja to chuja już, jak żyję, do ust nie wezmę...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- No, no, zobaczymy do wieczora...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Bardzo, bardzo rozjaśnia, nawilża...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Mieszkania szukała, takiego, owego, ja mówię: a czego kurwie trzeba, byle na ten łeb nie ciekło...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...Taka mewa, taka mewa, to by się cała rodzina najadła...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;- Dzwonię do kurwy - zajęte.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6658196982945011548?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6658196982945011548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/sprzenie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6658196982945011548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6658196982945011548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/sprzenie.html' title='SPRZĘŻENIE'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7490226588257071717</id><published>2008-11-17T21:10:00.002+01:00</published><updated>2008-11-18T01:07:18.597+01:00</updated><title type='text'>sypiam ze zdemaskulinizowanym AZBESTEM</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Moje uciążliwe F20.1 według ICD-10 uspokoiło się, dając mi możliwość pisania i robienia innych bezsensownych, ale bardzo pociesznych rzeczy. Chciałbym zaznaczyć, iż coraz bliżej impreza Biura poszukiwań surrealistycznych (29.11.2008, sobota, zresztą ostatni weekend listopada) i jednocześnie coraz bliżej destrukcja Biura, ponieważ mniej więcej na nią czas. Stwierdziliśmy z Księżniczką Nibylandii, że przeżyliśmy już nasze złote czasy jako surrealiści i sytuacjoniśni i dadaiści i nawet ci okropni dekadenci, których tak nienawidzę, teraz czas na powrót do korzeni, czyli wybudowanie domu na katowickim dworcu, tym pięknym, brutalistycznym bunkrze, peerelowskim, obskurnym i perwersyjnym! Już nie wspominam o smrodzie uryny i ekskrementów, który wyczuć da się już na słynnej zresztą żabie, przy której kiedyś z Księżniczką deklamowaliśmy wiersze semisyntetyczne, próbując dokopać się do jądra ziemi. O ile nasz spontaniczno-autonomiczny wieczór poetycki (bo tak to wydarzenie nazwaliśmy) okazał się sukcesem, odkrycie jądra ziemi niestety musiało poczekać do następnej okazji (dokopaliśmy się do niego, używając łyżki do butów, drukarki oraz jednego pingwina) na oławskiej dadanocy pod koniec sierpnia tego roku.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Moja babcia, która jest słynną hazardzistką, ukrywającą się pod pseudonimem Virginia W. powiedziała mi ostatnio bardzo ważną rzecz, a mianowicie to, że w jej szafie mieszka protoplasta, którego znalazła w dzieciństwie. Oczywiście był to dla mnie szok, niespodzianka i niemalże zawał serca na miejscu, gdyby nie to, że już przechodziłem dziewięć zawałów i w sumie już kolejnych nie czuję. Wyznanie Virginii W. było dla mnie tym bardziej interesujące, ponieważ ja ostatnio przechodzę piekło ze swoim wykonanym z azbestu protoplastą. Kompletnie się zdemaskulinizował, nie słucha mnie, bije, nie szanuje, notorycznie trzaska szyby w oknach, wykrada łyżki, twierdząc, że dotykanie zardzewiałych łyżek (wcale takich nie mam) jest dla niego niemalże ORGAZMICZNE, a co najgorsze - śpi pod moim łóżkiem, ciągle je wywracając. Już to dla mnie żadna niespodzianka, kiedy budzę się rano POD swoim łóżkiem, dusząc się z powodu zalegającej na mnie kołdry, poduszki, samego łóżka naturalnie i jeszcze protoplasty, który najzwyklej w świecie twierdzi, że sztuka czytania zanikła. Coraz bardziej żałuję, że go porwałem z tych swoich zbo-pól.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gauloises (uwaga: GOLUŁAZ, nie GAŁLOJZES)+J.C.+ja+Rayuela+Maga+Horacio = meta, wszystko meta, poczynając od fizyki, kończąc na pliku.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Uwaga: Biuro poszukiwań surrealistycznych (Plac Szewczyka 28, 40-900 Katowice, Islandia) niniejszym ogłasza, że uroczystość zaplanowana na dwudziestego dziewiątego listopada zostaje odwołana. Na jej miejsce Biuro (na skraju śmierci naturalnej) oferuje rrrriot night, burdy, zamieszki na ulicach, wybijanie witryn sklepowych, oraz komunistyczne poglądy ewoluujące w poglądy nacjonalistyczne w czasie trzydziestu minut.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Oraz na koniec Fluxus chciałby zaznaczyć, że nie lubi postaw określanych jako: "biurokratka"/"urzędniczka"/"księgowa" ; "plotkara"/"matka polka"/"kuchenna prostytutka" ; "gawędziarz"/"staruszek"/"pamiętający alarm obwieszczony w Warszawie w czasie bombardowania w roku 1939".&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;od ryby rozpuszczalnej samej w sobie: moje wiersze chyba się przyjęły, bo jakoś zbierają pochlebne opinie. Cieszę się zwłaszcza, gdy w recenzji nie pada słowo "dziwaczne", "niezrozumiałe" czy "hermetyczne". dzię.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7490226588257071717?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7490226588257071717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/sypiam-ze-zdemaskulinizowanym-azbestem.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7490226588257071717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7490226588257071717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/sypiam-ze-zdemaskulinizowanym-azbestem.html' title='sypiam ze zdemaskulinizowanym AZBESTEM'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5499208464405745796</id><published>2008-11-16T01:06:00.008+01:00</published><updated>2008-11-16T01:51:47.969+01:00</updated><title type='text'>wjersze futurystyczne maszyneryjne ńe znające krfjobjegu ańi bżydoty ańi pjękna</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;jestem HIPERKABLEM&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;zelektryfikowanym jak kolej w szwajcarii HIPERKABLEM&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;poruszam rozrusznikiem serca (automatycznym autentycznym&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;autystycznym artystycznym)&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;poruszam przewodami mięśni&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;poruszam językiem przedłużacza językiem-gniazdkiem&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;jestem zwojem HIPERKABLA&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;podłączam się do prądu&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="left"&gt;młody bulwersujący manifestant&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;wykrzykujący "aborcja abolicja anamorfoza"&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;i po zastanowieniu&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;"ANAGRAM"&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;jest żółty zielony czerwony niebieski radosny witalny biologiczny&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt; rowerowy&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;skoncentrowany na barce swojej łączącej barce&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;BARKA - łydka gombrowicza&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;pralka w barce sprzęgło w barce&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;lodówka piekarnik ELEKTRYCZNOŚĆ&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;po raz kolejny młody bulwersujący manifestant nakręca sprężyny umysłu&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;krzyczy znów "elekcja erekcja represja"&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;"metamorfoza osmoza"&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;"orfeusz prometeusz"&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;kupuje samogłoskę połyka spółgłoskę&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;i ssie żuje trawi PEPSYNA KWAS SOLNY JAJECZNICO-CHATO-GRUBE&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;JELITO&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;drwi popijając śliną automatyczną śliną maszyny maszynisty&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;TRAMWAJ na szynach szynach&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;słyszysz szynach?!!!&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;em&gt;Hymn do antykodonu&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;&lt;strong&gt;*&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;ANTYKODONIE&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;antyKODONIE&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;ANTYkodonie&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;ANTYK ODONIE&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;piękny połyskujący antykodonie&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;metaliczno-mechaniczny antykodonie&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;niezbędny do prawidłowej elektryki&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;ANTYKODONTORZE&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;napędza cię hemoglobino-osoczo-cyto-biosynteza białka-&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;foto-floro-fauna&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;odczytujesz szyfry organizmu&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;a ja zachłysnąłem się kwasem&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;DEZO XY RYBO NUKLEINOWYM&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;och antykodontorze&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;porażony prądem zwoju HIPERKABLA&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;a ja obwiążę twoją szyję tym kablem nad kablami kanibalistycznymi&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;kabalistycznymi&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;a ja poduszę i popatrzę&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;ANTYKODONIE&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;-&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;&lt;strong&gt;*&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; -&gt; &lt;a href="http://www.google.com/search?client=opera&amp;amp;rls=pl&amp;amp;q=antykodon&amp;amp;sourceid=opera&amp;amp;ie=utf-8&amp;amp;oe=utf-8"&gt;czym jesteś, antykodonie?&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5499208464405745796?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5499208464405745796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/wjersze-futurystyczne-maszyneryjne-e.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5499208464405745796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5499208464405745796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/wjersze-futurystyczne-maszyneryjne-e.html' title='wjersze futurystyczne maszyneryjne ńe znające krfjobjegu ańi bżydoty ańi pjękna'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4111116302450112058</id><published>2008-11-05T14:22:00.006+01:00</published><updated>2008-11-05T18:09:26.569+01:00</updated><title type='text'>świat - nowy i dziwny</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;*Fluxus ogarnięty jest żądzą agresywnego psa Rambuszka. Agresywny pies Rambuszek (Rambuszek the Aggressive Dog) jest tak agresywny, że nie potrafi się nawet poruszyć. Agresywny pies Rambuszek jest tak agresywny, że jedynie złowrogo mamrocze. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*Co ciekawe, zmieniła się fluxusowa NOMENKLATURA, która oficjalnie weszła już w życie i przedstawia się następująco:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;1. Mou the Kotwica&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;2. Fala&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;3. LB&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;4. BX&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;5. NK&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;6. WŚ&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;7. Dżoners.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Numery jeden i dwa wchodzą dodatkowo w skład morski.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*                                           fluxus&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                             /&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                           /&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                         /&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                              nomenklatura&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                      /&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                              pepsyna&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                   \_______&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                      \___________zwoje&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                                                          \&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                                                   akumulator&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                              _________/&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                            /&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;                                                 HIPERKABEL&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;* megalomania mania mania&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   andomizoandrogynia gynizm dynia&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   egocentryzm magia transcendencja&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   misty fikacja cyzm rada europy&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   człowiek człowiek homo&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   fabryka firma transatlantyzacja&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   jedność jedność jedność&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;* niesubordynacje dywagacje&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   francuszczyzna&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   kurwa mać jego nieobliczalna nieograniczona&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   chata jama naga szara&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   BLA BLA&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   drut kabel zjednoczona europa&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   somalia ruanda&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   tybet z plastiku&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   dalajlama ze szkła&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;   samochód tramwaj metro&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;-&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;zamroczenie z powodzeniem uniemożliwiło mi wpisanie "WŚ" do fluxusowej listy. Na szczęście jej szybka reakcja pozwoliła mi naprawić błąd, hhhuuu!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4111116302450112058?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4111116302450112058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/wiat-nowy-i-dziwny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4111116302450112058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4111116302450112058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/11/wiat-nowy-i-dziwny.html' title='świat - nowy i dziwny'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4709980843166513019</id><published>2008-10-30T00:01:00.003+01:00</published><updated>2008-10-30T00:15:53.618+01:00</updated><title type='text'>Прадюшка Миколаевна</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Прадюшка Миколаевна to naturalnie moja kotka. Jest cudowna i najlepsza, w dodatku bawi się wstążkami i jest zapaloną komunistką. Jako że to angielski jest językiem, którym posługują się dziś wszyscy mądrzy ludzie, podam właśnie w tym języku pełne imię mojego kotka, oczywiście wykorzystując to do zakodowania pewnej bardzo poufnej wiadomości:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pradyushka Mikolayevna - the decorated leader of work and the spiritual leader of the proletariat of the city Leningrad, the granddaughter of Rosa Luxemburg. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;(2+1)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4709980843166513019?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4709980843166513019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4709980843166513019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4709980843166513019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/blog-post.html' title='Прадюшка Миколаевна'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6294695246723216782</id><published>2008-10-27T20:25:00.002+01:00</published><updated>2008-10-27T20:46:11.609+01:00</updated><title type='text'>uwagi naszego staruszka nie są bynajmniej dowcipne</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Trwa wytężona praca nad manifestem, czyli innymi słowy przeglądanie jego najbardziej jak do tej pory ostatecznej wersji i wzdychanie, że tak, ach, to ten manifest. Generalnie bardziej bawi nas snucie planów na przyszłość, jakieś samochody, wiejskie drogi, wiatr i koniec maja. Więc wypchajcie się naszym manifestem, póki was nim nie zgwałcimy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Schwytałem ostatnio wielkiego protoplastę, siedzi w rogu mojego pokoju, pojękuje, marudzi, ogólnie sprawia wrażenie dość żałosne, więc myślę o zmianie jego lokacji na bardziej dla mnie dogodną, ponieważ nie potrafię znieść jego wiecznego niezadowolenia z zastanej sytuacji. Myślę, że trochę poskładam jego nóżki i rączki, które oczywiście są elastyczne jak różowa guma do życia i włożę do piekarnika i tak w moim domu nieużywanego. Przez dużą część swego dzieciństwa przekonany byłem o dwóch rzeczach: 1) o istnieniu przejścia do innego, jakiegoś metafizycznego i w ogóle meta świata w moim piekarniku, 2) o tym, że konsekwencją niemycia zębów jest wyrastanie na nich śliwek. Oba przypuszczenia są oczywiście prawdziwe, o czym przekonało mnie brutalne i okrutne życie świadomego człowieka.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wiadomości z jednego z warszawskich cmentarzy: "Ogłasza się, iż dzień pierwszego listopada roku dwa tysiące ósmego zostaje pierwszym dniem ferii letnich, Dniem Kobiet, Dniem Łamania Praw Zwierząt oraz Dniem Mieszkań Komunalnych. Wszelkie uwagi zgłaszać do zarządu cmentarza. Podpisano: zniszcz znicz"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6294695246723216782?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6294695246723216782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/uwagi-naszego-staruszka-nie-s.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6294695246723216782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6294695246723216782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/uwagi-naszego-staruszka-nie-s.html' title='uwagi naszego staruszka nie są bynajmniej dowcipne'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-693195045676031420</id><published>2008-10-23T22:50:00.003+02:00</published><updated>2008-10-23T22:59:30.757+02:00</updated><title type='text'>mężczyźni men hommes männer</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Bez większego względu oraz z większym względem&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dyrektor nieustannie podnieca się swoim własnym mięsem i bezczelnością prasy. Pozwala sobie na zachcianki, np. sika na żonę jak pies, zbudowawszy z niej i z jej ubrań górkę, żeby było bardziej stromo. Skala rozkoszy nie ma końca, nie trzeba nam sędziego. Mężczyzna używa kobiety, zapisuje ją jak wytwarzany przez niego papier. Troszczy się o dobrobyt i cierpienie w domu, pożądliwie wyciąga chuja z torebki, jeszcze zanim zamknie za sobą drzwi. Wpycha go kobiecie do ust, jeszcze ciepły, prosto z masarni, kobieta zgrzyta zębami. Nawet jeśli dla poprawy nastroju zaprasza gości na kolację, i tak szepcze żonie do ucha świństwa na temat jej krocza. Bezczelnie kładzie na nim rękę pod stołem, penetruje jej szparę, chełpi się przed wspólnikami w interesach jej skowytem strachu szarpiącego się na łańcuchu. Kobiecie nie wolno go unikać, dlatego trzyma ją krótko. Cały czas myśli o tym, jak napoić ją cuchnącym roztworem. Nie zważając na gości, wkłada jej rękę za wykrój dekoltu, śmieje się, proponuje pokrojoną wędlinę. Któż z nich nie potrzebuje papieru, a zadowolony klient to nasz pan. Kto tu nie ma poczucia humoru?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-693195045676031420?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/693195045676031420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/mczyni-men-hommes-mnner.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/693195045676031420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/693195045676031420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/mczyni-men-hommes-mnner.html' title='mężczyźni men hommes männer'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2122108507970271939</id><published>2008-10-16T22:05:00.004+02:00</published><updated>2008-10-16T22:19:37.627+02:00</updated><title type='text'>lesbijska ośmiornica</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kśężńiczko Ńibylandi!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Szok szok ! Wjelki Protoplasta na mojih oczah zamjeńił śę w istotę metaforyczną ńeistńejącą i alhemiczno-atmosferyczną ! Podglądałem go z okjen kuhennyh ! Kończę ten krutki liśćik żucam śę za to w wir poszukiwań wybjegam na pola i prubuję go złapać ! &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kohana mam nadzieję że potsuńesz mi jakiś pomysł jak go shfytać pońeważ sam już doprawdy ńe mam pojęća Myślałem o czymś w rodzaju śeći ale też ńe hcę żeby WP śę pszestraszył i znuf stał żeczywisty bo to zepsuje całą zabawę&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Z całym należnym szacunkjem etc&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Fonetyczna Ryba Rospuszczalna&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2122108507970271939?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2122108507970271939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/lesbijska-omiornica.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2122108507970271939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2122108507970271939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/lesbijska-omiornica.html' title='lesbijska ośmiornica'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-788799093785827428</id><published>2008-10-15T15:29:00.004+02:00</published><updated>2008-10-15T15:40:30.243+02:00</updated><title type='text'>opłata pobrana</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Rybo rozpuszczalna, iak ty iutro wstańjesz?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ieszcze ńje wję. Nastawję sé budzik.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Tak, tak. Nastaw.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ale dlaczego mówisz do mię "rybo rozpuszczalna"?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Tak śję podpisałeś w swoim liśćje do mię.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No tak.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-788799093785827428?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/788799093785827428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/opata-pobrana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/788799093785827428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/788799093785827428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/opata-pobrana.html' title='opłata pobrana'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-553014725647422825</id><published>2008-10-14T21:46:00.002+02:00</published><updated>2008-10-14T22:00:23.895+02:00</updated><title type='text'>pulsujące kratery</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zastanawiam się i tak, co ewentualnie zrobić, by nie skończyć jak stary gawędziarz - nawet jeśli miałby być dada gawędziarzem. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś, prawie nie wychodząc z domu, zagłębiałem światy i chaosy Gerti, Gonzala i planowałem zgwałcić przez oczy Manuela, jednak będzie on musiał poczekać na jutro lub pojutrze nawet. A w sumie zgwałcić siebie Manuelem przez oczy. Znów mamy więc - miasto, masę, (maszynę), brokat, który teraz widzę w swoim odbiciu w oknie, kubistyczny dress code, zmęczenie i chęć życia etc. Głód wrażeń, jak śpiewał jakiś tandetny wykonawca lub coś w ten deseń. No więc dziś - prawie z tego domu nie wychodząc, jak już było wspomniane - spotkałem automatona, a był to automaton z prawdziwego zdarzenia, był wykonany z azbestu, miał trzewiczki i twardy brzuch. Chciałem od niego wyciągnać, czy ma coś wspólnego z Georgem Groszem, jednak tylko uderzył mnie w twarz, splunął na mnie i wyszedł, nie zamykając drzwi - otwarte zostawił. Wybiegłem więc w pogoń, na poszukiwania tego idealnego automatona, jednak kiedy znalazłem go w poniemieckim bunkrze, zaczął zjadać własne trybiki, własne pokrętła i sprężyny. Przerażony, nie mogąc przestać, zgwałciłem się nim przez oczy, na co on zareagował z większym ode mnie strachem. Kiedy wszystko dobiegło końca, zdałem sobie sprawę, że nie mam już do czynienia z automatonem - był teraz już tylko Wielkim Protoplastą, rzeczywistym, antymetaforycznym, z krwi i kości. Bardzo mnie to zawiodło, skapitulowałem, wycofałem się i przepadłem, szukając idealnego azbestu. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Znalazłem całkiem niedaleko, na czymś, co nie jest łąką ani polaną, ani nawet polem, nie wiem, co to było, w każdym razie było na tyle miłe, że można było spokojnie stać i spacerować, natomiast nie było na tyle miłe, żeby usiąść ani paść na kolana. Leżał tam ten kawałek azbestu, onieśmielił mnie, mienił się, ponieważ zapadał już mrok, świecił fluoroscencyjnie, więc oblałem go wodą, którą zza kotary wyciągnąłem wraz z kubłem z papierosami, zapalniczką i popielniczką w kształcie wielkiego dworca z gołębiami, w którym to mały człowiek pragnął kupić bilet, jednak wydano mu kałamarnicę, na co on zareagował z wielkim przerażeniem, odrzucił ją, rozpuścił się, (ogólna panika), kosmos, kosmos, bieg, szaleństwo, brak dojrzałości, decyzji, więc zaczęło się kotłować za tą kotarą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-553014725647422825?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/553014725647422825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/pulsujce-kratery.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/553014725647422825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/553014725647422825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/pulsujce-kratery.html' title='pulsujące kratery'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1679327689202194805</id><published>2008-10-13T18:15:00.002+02:00</published><updated>2008-10-13T18:51:54.524+02:00</updated><title type='text'>1D7EA6EB-4B7A-4232-B6EE-450205DB9595</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jak wielkimi ignorantami są ci, którzy myślą, że kod w tytule jest zbiorem przypadkowych liter i cyfr! Specjalnie nie użyłem "jakże wielkimi", ponieważ byłoby to żałosne i bardzo pretensjonalne.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś dzień bardzo brutalistyczny, żywy, pełen zajęć, autobusów, tramwajów i pociągów. KATOWICE KATOWICE. Ogólnie chciałem zaznaczyć, iż (specjalnie użyłem "iż", ponieważ jest to żałosne i pretensjonalne) antysztuka, którą uprawiam, jest bardzo oddalona od metafizyki, przybyszewszczyzny, natchnienia, poety deklamującego różne bzdury w stylu "Nazywam się Milijon - bo za milijony /Kocham i cierpię katusze" i może nawet lubię "Dziady", ale nie jestem na tyle głupi, by traktować Mickiewicza poważnie. Wolę pisać na przykład "Jadąc dziś autobusem / Widziałem brzydotę / Ale najbrzydsze w tym wszystkim było / Że i ja do człowieczeństwa należę". &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przede wszystkim jednak - &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;dziś Animal Collective w Katowicach. Prawdziwie niepokojący koncert.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1679327689202194805?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1679327689202194805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/1d7ea6eb-4b7a-4232-b6ee-450205db9595.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1679327689202194805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1679327689202194805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/1d7ea6eb-4b7a-4232-b6ee-450205db9595.html' title='1D7EA6EB-4B7A-4232-B6EE-450205DB9595'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8183513127993206623</id><published>2008-10-11T17:12:00.003+02:00</published><updated>2008-10-11T17:28:11.060+02:00</updated><title type='text'>qq</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;cuckoo cuckoo cuckoo cuckoo cuckoo cuckoo cuckoo cuckoo&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;zwierzęcy kolektyw / kolektyw zwierząt może też&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;fontanna, błoto, e-e-e-e-e-e-, notnotnotnot aaaa -eee-e- uuuuu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;de - de - F&amp;amp;F, 2XF = FLUXUS + FRIENDS, NIETOPERZ&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wiersz semisyntetyczny, jeśli tak można go nazwać. Wczoraj/dziś bardzo dobrze generalnie, nieświadomie, dada i brokatowo, na co dziś parę osób narzeka. Szkoda, że gdzieś zniknęły. Te brokaty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jak dobrze, że moje życie, którego trwaniu nałożono KONIEC, mający rozpocząć się rzekomo "za 30 minut", trwa do teraz (17:19) i ma się dobrze, bardzo dobrze! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Manifest NWQO #1 FLUXUS opublikowany zostanie kiedyś. Jak zostanie przez nas dopracowany. Generalnie - NWQO #1 FLUXUS niesie radość, beztroskę i zabawę (obok absolutnego absurdu egzystencjalistów, schyłkowości i biologizmu).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brokatowa Ryba Rozpuszczalna&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8183513127993206623?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8183513127993206623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/qq.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8183513127993206623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8183513127993206623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/qq.html' title='qq'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6482589194401582768</id><published>2008-10-05T23:35:00.002+02:00</published><updated>2008-10-05T23:47:31.866+02:00</updated><title type='text'>hałas</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;...pytanie brzmi: kiedy hałas może stać się muzyką, a kiedy muzyka hałasem. Refleksja nad tym zjawiskiem jest o tyle zrozumiała, ponieważ stoimy na granicy rewolucji spod znaku NEW! WEIRD! QUEER! ODD!, która już znalazła swoje fundamenty na zachodzie. Kiedyś satysfakcjonowała nas subiektywna ocena: każdy sam decydował, kiedy ma do czynienia z hałasem, kiedy zaś z muzyką. Teraz jednak sprawa staje się coraz poważniejsza, ponieważ w tym, co nazywa się muzyką, niektórzy słyszą już elementy hałasu, niektórzy natomiast oceniając miejski gwar, doznając sonicznych przeżyć w fabryce - oni twierdzą, że w tym, co nazywa się hałasem, jest muzyka, jest to coś, co tak a nie inaczej powinniśmy nazwać i przedstawić. Naturalnym jest więc, iż zaczęto poszukiwania mające na celu syntezę tejże granicy - stałej, obiektywnej - między dźwiękami kwalifikującymi się jako muzyka a tymi jako hałasu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...pytanie po raz kolejny brzmi więc: czy pewien powtarzający się, dający się wysentytezować dźwięk sprawia, że coś jest muzyką? Teza ta została obalona - udowodniono, że nie zawsze się sprawdza, a trzeba wiedzieć, że naukowcy próbują ustalić coś absolutnego, obowiązującego zawsze i wszędzie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...e-e-e-e-e-a-a--aa--a-e--e--e---a-a-a-a---e&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...to zdecydowanie nie była muzyka&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;... eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee-aaaaaaaaaaaa-eeeee-uuuuuuu&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...czy to była muzyka? - naukowcy nie potrafią jeszcze odpowiedzieć na to pytanie&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;..,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;.,,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;,,,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;NEW.WEIRD.QUEER.ODD.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;,,,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;,,.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;,..&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;...pytanie to chyba jeszcze na długi czas zostanie bez odpowiedzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6482589194401582768?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6482589194401582768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/haas.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6482589194401582768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6482589194401582768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/haas.html' title='hałas'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-6604092377163535556</id><published>2008-10-04T14:50:00.002+02:00</published><updated>2008-10-04T15:07:36.222+02:00</updated><title type='text'>informacja dotycząca szczepienia ochronnego</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Dość już. Tego upokorzenia!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nic mi się nie chce, widzę ostatnio małe istoty ze skrzydłami, sypiące wszędzie brokatem, czymś takim święcącym, nie wiem zresztą, w każdym razie budzę się i mam na sobie ten brokat, świecę się, boże, co to ma być, śpimy jeszcze w trójkę, śpię z dwoma dziewczętami, symetria taka &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#999999;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; - ryba rozpuszczalna - &lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;strong&gt;K&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;, oczywiście aseksualnie, bo seksualność - nie na nią pora i miejsce i okazja, zasypiamy więc, gadam najwięcej i wszystkich budzę, w końcu przypomniały mi się czerwone pucka i wybucham takim śmiechem maszyny, starej maszyny zresztą, duszę się i to śmieszy mnie jeszcze bardziej, co za absurd, pan na koparce też mnie przeraża, dobija mnie już kompletnie światło na korytarzu, które pali się na schodach-drabinie, a w ogóle wozy drabiniaste - co to była za historia, bałem się, że mój tyłek zaraz będzie szorował koła, ponieważ zarwała się deska, a po niej przyszła pora na wszystkie inne, koszmar, koszmar, jeszcze &lt;span style="color:#999999;"&gt;&lt;strong&gt;K&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; zrobiła mi nadzieję, że jedziemy do bronowickiej chaty na chłopskie wesele, że będę mógł być Chochołem - nic z tego, po prostu jechaliśmy przez pola, góry, sklepy, krajobrazy takie jakieś pełne odchodów, było i tak miło, jadłem sobie tabletki, co skończyło się tym, że pod koniec nic mi już z nich nie zostało, no ale trudno, nie na tym rzecz polega, w końcu robiliśmy sobie upokarzające zdjęcia, znów zdjęcie z papierosem wyszło w moim wykonaniu tragicznie, już nigdy więcej pozowania z papierosami i przepedaloną miną, tak a poczekajcie do następnego razu i znów piękną z niego pozostałością będzie takie a nie inne zdjęcie, a i jeszcze doszedłem do wniosku, że skoro bierne palenie jest szkodliwsze niż czynne, należy palić czynnie, skoro i tak najbardziej lubi się towarzystwo palących, oczywiście nie tylko dlatego że palą, ale tak ogólnie, nie lubię też marudzenia i bycia z Żywca (tzn. bycia smutnym), ponieważ nikomu to niestety nie pomaga, ale były balony, był lumpeks, w którym wskoczył na mnie boski różowy płaszczyk, niestety jakaś kurwa zza lady wyrwała mi go z ręki i okrzyczała nas, że chyba nie zachowujemy się normalnie, mais si, on s'amuse! - co do niej nie trafiło, wspominam ogólnie, ogólnie - bardzo ogólnikowo, czytuję austriackie porno i lecę na poszukiwania ludzika z azbestu z trzewiczkami i klatką papużki zamiast głowy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-6604092377163535556?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/6604092377163535556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/informacja-dotyczca-szczepienia.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6604092377163535556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/6604092377163535556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/10/informacja-dotyczca-szczepienia.html' title='informacja dotycząca szczepienia ochronnego'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7735550241318929592</id><published>2008-09-27T14:51:00.006+02:00</published><updated>2008-09-27T15:34:04.819+02:00</updated><title type='text'>scurvy: potwornie wpadłem.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Nienawidzę cię, Paulo Coelho, zniszczyłeś moje życie swymi jarmarcznymi mądrościami, prawdami, które są przecież oczywiste, a nie objawione, jakimi je przedstawiasz. Wkurwiasz straszeniem mnie swoim wojownikiem światła, swoją Weroniką, która postanowiła umrzeć, a przy której ja zasypiałem, ilekroć zaczynałem zapoznawać się z jej historią. A i jeszcze alchemik, jakieś drogi, jakieś prawdy - wszystko z wielkiej litery, bo tylko w ten sposób da się temu nadać dostojny majestat, kurwa, jak ja cię nienawidzę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zbigniewa Herberta i jego dusznej, śmierdzącej Grecji też nienawidzę. Europa wzniosła baszty swej kultury i świadomości na lochach i katakumbach... nie powiem czego, ponieważ zalatywałoby to narcyzmem. A mnie daleko do tej postawy!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wisławy Szymborskiej też nienawidzę. Stare czuczło, jakże nudne są twoje wiersze! Nie dane będzie mi chyba zrozumieć ich zatęchłej metafizyki, stęchlizny jakichś mądrości, a ja już wolę ludyczne, folkmądrości i magię, dziwną tajemniczą magię z Ameryki Południowej, z Buenos Aires, tylko za kurwę nie tego pseudointelektualisty (Paula Coelho, oczywiście!). &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Henryka Sienkiewicza nienawidzę tym bardziej, ponieważ dostał Nagrodę Nobla jak Szymborska zresztą. I jego powieści są przeżytkiem, są gównem, jakie wysrał pozytywizm po tym, jak karmił się Prusem, który jeszcze wcale nie był zły. A wszyscy wiedzą, że jedzenie nie zawsze śmierdzi, kupa - zawsze. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;BIURO POSZUKIWAŃ SURREALISTYCZNYCH NINIEJSZYM OGŁASZA OTWARCIE NABORU/REKRUTACJI/PRZYJMOWANIA CHĘTNYCH NA UCZESTNICTWO NA CAŁKIEM NOWEJ IMPREZIE JAK NAJBARDZIEJ SURREALISTYCZNEJ!&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;29.11.2008, SOBOTA, GODZINA 21&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;"CZYŻ TO NIE KULTURA JEST ŹRÓDŁEM WSZELKICH CIERPIEŃ?-&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;CZYŻ TO NIE KULTURA JEST NASZYM (moim, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#993399;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;...) PUNKTEM ZACZEPIENIA?-&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;HAPPENING DEWASTACJI I DEWALUACJI I DENOMINACJI I DEKLASACJI I DEKAPITUALICJI (I CZEGOKOLWIEK MOŻNA SOBIE ZAŻYCZYĆ) LITERATURY POLSKIEJ I PAULO COELHO"&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;DRESS CODE : &lt;a href="http://barriochino.files.wordpress.com/2008/04/hugo-ball_barriochino.jpg"&gt;KUBISTYCZNY&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;ALKO : WE WŁASNYM ZAKRESIE, ALE WYŁĄCZNIE ELEGANCKI I BURŻUA I ELITARNY !&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;3 X M - MIASTO, MASA, MASZYNA !&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;SPECIAL GUESTS : BRUNO JASIEŃSKI, JORGE LUIS BORGES, ZYGMUNT III AUGUST, PAULO COELHO, TAMARA DE ŁEMPICKA ORAZ PROKURATOR ROBERT SCURVY&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="center"&gt;29.11.2008, 21:00 - BUREAU DES RECHERCHES SURRÉALISTES ; KATOWICE, K. DWORCA GŁÓWNEGO (BRUTALISTYCZNEGO)&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="right"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="right"&gt;.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;div align="right"&gt;Organizacja:&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Ryba Rozpuszczalna, Księżniczka Nibylandii&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Bureau des Recherches Surréalistes&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Plac Szewczyka 28 (k. Dworca Głównego (brutalistycznego))&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;40-900 Katowice&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7735550241318929592?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7735550241318929592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/scurvy-potwornie-wpadem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7735550241318929592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7735550241318929592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/scurvy-potwornie-wpadem.html' title='scurvy: potwornie wpadłem.'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5979808518372164172</id><published>2008-09-26T20:40:00.009+02:00</published><updated>2008-09-26T23:48:25.811+02:00</updated><title type='text'>przez głowę przelatywały mi światy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Znów używając zbyt dużej ilości imiesłowów, więc może porzucę jakiekolwiek wstępy, jakiekolwiek ustępy na rzecz pupy, gęby i homoseksualnego pociągu do parobka oraz jego konsekwencji.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wczoraj byłem i nie byłem jednocześnie, ponieważ jestem obłożnie chory, w sklepie z różnymi rzeczami remontowymi, remontatorskimi i stwierdziłem, że to, co było tam oferowane, to jedynie kropla w moczu potrzeb, ponieważ ograniczoność morza nie jest w stanie odzwierciedlić i odpowiednio wyrazić moich nieskończonych potrzeb. Na życie. Na piękno. Na brzydotę. Na moralne zepsucie. Bla, bla.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wczoraj słuchałem "Nuit blanche" i zdałem sobie sprawę, że zwrotem-kluczem, otwierająco-zamykającym dadanoc w Oławie było: &lt;strong&gt;tous les jours des fêtes / oui, c'est excentrique / je dis "vive la fête!" / pour être héroique&lt;/strong&gt;. Och, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, moja piękna, musimy się wkrótce zobaczyć i zabić nasze mózgi swym wzajemnym, dopełniającym się surrealizmem (i wódką).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A teraz jeszcze przypomniało mi się, że wracaliśmy z Krakowa pociągiem po dwudziestej pierwszej, rozmawialiśmy o dziewczynce, którą poznaliśmy przez &lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;strong&gt;E&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;i z którą zadzierzgnęliśmy bliższą znajomość w Spokoju. I jak wtedy utonęliśmy! Jak cholernie przygniotła nas ilość słów! Oczywiście o możliwości wybicia się ponad to nie było mowy, to było niewykonalne i już! A potem, kiedy na plantach w końcu doszliśmy do słowa, pewnie dlatego, że poszła w swoją, krakowską stronę, z całej siły zwróciliśmy się w stronę Wrocławia (absolutnie nie z niechęci do Krakowa!) i topiliśmy ją, nieświadomą niczego w naszych potokach, w naszych surrealistycznych i absurdalnych potokach, wielbiących codzienność i stawiającego Gombrowicza i Białoszewskiego ponad Mickiewicza i wisielczy romantyzm. No więc wracaliśmy pociągiem i przypomniało mi się, że rozmawialiśmy o patriotyzmie w piosence "Jaloux". Ha, ha, ha, potem znów u mnie i przygotowania do Off Festivalu 2008, Mysłowice najbrzydszym miejscem na ziemi, gdzie szerzy się nietolerancja i pyszne hotdogi z sosem czosnkowym. I szczególnie nie przeszkadzało nam słabej jakości zaplecze sanitarne, łazienka była, dzielenie się pastą do zębów - było, FIRE FIRE - było. Pewnego dnia nawet: zmiana layoutu last.fmu - była. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Doszedłem kiedyś do wniosku, że jedyną nieskończoną rzeczą jest uryna i ekskrementy, czyli siki i gówno.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Cóż mam jeszcze powiedzieć? Syfon umarł. Zgwałcony przez uszy, nie mógł przyjść do siebie, nie mógł żadną miarą pozbyć się pierwiastków złowrogich, które mu zaszczepione zostały przez uszy. Nadaremnie męczył się, godzinami całymi próbował zapomnieć słów uświadamiających, które chcąc nie chcąc usłyszał. Powziął awersję do swego skażonego typu i chodził z wewnętrznym niesmakiem, coraz bledszy, ciągle mu się odbijało, spluwał, krztusił się, charczał, kaszlał, ale nie mógł, czując się niegodnym, powiesił się pewnego popołudnia na wieszaku.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5979808518372164172?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5979808518372164172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/przez-gow-przelatyway-mi-wiaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5979808518372164172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5979808518372164172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/przez-gow-przelatyway-mi-wiaty.html' title='przez głowę przelatywały mi światy'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4841571163954908788</id><published>2008-09-24T10:58:00.001+02:00</published><updated>2008-09-24T11:01:32.317+02:00</updated><title type='text'>eroero</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;na słowo seks odezwał się reks&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;pod stołem siedział z nami pospołem&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;zawył z tęsknoty do mojej cnoty&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;z całej swej psiej istoty&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;szukał miejsca na psoty ignorował koty&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;polował na stonogi i odrzucał pierogi&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;REKSIO DO NOGI PRZEROBIĘ NA HOTDOGI!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4841571163954908788?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4841571163954908788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/eroero.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4841571163954908788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4841571163954908788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/eroero.html' title='eroero'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5008189299007106966</id><published>2008-09-21T23:46:00.005+02:00</published><updated>2008-09-22T00:12:29.950+02:00</updated><title type='text'>ballada o zejściu do sklepu</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Najpierw zszedłem na ulicę&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;schodami,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;ach, wyobraźcie sobie,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;schodami.&lt;/div&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Potem znajomi nieznajomych&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;mnie mijali, a ja ich.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Żałujcie,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;żeście nie widzieli, &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;jak ludzie chodzą,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;żałujcie!&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wstąpiłem do zupełnego sklepu;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;paliły się lampy ze szkła,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;widziałem kogoś - kto usiadł,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;i co słyszałem?... co słyszałem?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;szum toreb i ludzkie mówienie.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No naprawdę&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;naprawdę&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;wróciłem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5008189299007106966?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5008189299007106966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/ballada-o-zejciu-do-sklepu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5008189299007106966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5008189299007106966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/ballada-o-zejciu-do-sklepu.html' title='ballada o zejściu do sklepu'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-405567174346254389</id><published>2008-09-20T19:59:00.003+02:00</published><updated>2008-09-21T22:03:27.140+02:00</updated><title type='text'>omne animal triste post coitum</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Dwudziestominutowe, rozciągnięte w nieskończoność (dwudziestominutową) ślizganie się między szarym a dziwacznym, dwadzieścia minut tej transfuzji między opuszczeniem kokonu a Chagallem i Miró, których nie znam, z przerwami co pięć minut na wyłowienie się z płynnej substancji onirycznej fizjologii&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, czuję się tak doskonale zamknięty, jak cudnie, w końcu jeszcze tyle czasu, całe długie i lepkie minuty, katuję się tak tą dobrocią i miłosierdziem, aż wzbudza się we mnie okropne poczucie winy za to hedonistyczne korzystanie z pogranicznej sytuacji. Kolejne pięć minut, tak szlachetnych, pełnych tego masochistycznego wyczekiwania i równie absurdalnej chęci całkowitego przeżywania pozostałego czasu. Więc trwam, trwam w tym stanie, który daje aż tak dużo winnej przyjemności, ale tak naprawdę czy jest się czemu dziwić? Pytania brzmią w tym momencie jak jakieś barwne nadużycie, a to przecież kolejna absurdalna refleksja powstała bez ingerencji racjonalnego myślenia. I to czyni tę refleksję czystą, nieskalaną, niezwiązaną, o której naturalnie nie będę pamiętać. Znów. Znowu. Nie można wytrzymać wyrachowanej przewidywalności, nienormalnej symetrii, jakiejś niezrozumiałej rzeczywistości metempsychotyczno-alchemicznej&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt; NADNATURALNOŚĆJESTPIĘKNANADNATURALNOŚĆJESTZAWSZEPIĘKNABA!TYLKONADNATURALNOŚĆJESTPIĘKNA!!!!!!, wracam, wracam. I tak po raz kolejny jestem w drugim segmencie serii światło - ciemność - światło. A wręcz pewnego rodzaju światłość. Zaciekawił mnie bardzo ten układ, widoczna dusza latarni morskiej, atmosfera londyńskiego przyjęcia lat 20., tylko... jakby to wchłonąć, bardziej jeszcze melancholijna, jeszcze bardziej nastawiona na samotność. Nienawidzę tego upiornego momentu, kiedy mój lepki, symetryczny MAMDOŚĆSYMETRII i wilgotny świat atmosferycznych obszarów (atawistyczno-intuicyjna mechanika snów&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt;) ulega rozkładowi, zostaje zatopiony w zimnej rzeczywistości. A ten Chagall, a ten Miró dziś czekają na mnie, a ja zmierzam, ja chłonę, sycę się, nie myśląc o powrocie, świadomie grzebię w swych wnętrznościach. Żyję bez tego uczucia bezdennej odpowiedzialności, nienawidzę odpowiedzialności za nikogo i za nic, kolejna transmisja, transgresja, powtórkowa eskpresja informacji genetycznej.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;płynna substancja onirycznej fizjologii&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt;, rzeczywistość metempsychotyczno-alchemiczna&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt;, atawistyczno-intuicyjna mechanika snów&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;*&lt;/span&gt; -&gt;           ..-. ..- -.-. -.- / -.-- --- ..- / .- .-.. .-..&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-405567174346254389?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/405567174346254389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/omne-animal-triste-post-coitum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/405567174346254389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/405567174346254389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/omne-animal-triste-post-coitum.html' title='omne animal triste post coitum'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-8396873058359474862</id><published>2008-09-15T01:10:00.004+02:00</published><updated>2008-09-15T01:30:25.607+02:00</updated><title type='text'>bloomsbury</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;fale neville bernard louis rhoda susan jinny percival&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;take me to some remote place of yours&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;do latarni morskiej światło (k) ciemność światło (d)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;don't want to&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;pani dalloway śmierć na moim przyjęciu&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;differ&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-8396873058359474862?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/8396873058359474862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/bloomsbury.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8396873058359474862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/8396873058359474862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/bloomsbury.html' title='bloomsbury'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7813496522636130929</id><published>2008-09-14T14:55:00.002+02:00</published><updated>2008-09-14T15:35:00.356+02:00</updated><title type='text'>z uwagi na pogodę</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Żyjąc tak sobie z dnia na dzień, znikając, rozpuszczając się, ulegając temu nieskończonemu, rozciągniętemu w czasie i przestrzeni rozkładowi, ciesząc się tym, że jest na kogo popatrzeć. A jest. Piszę smsa o straszliwej treści, za którego mi wstyd i wysyłam do. Żółw przechodzi mi po książce z polskiego, świeżo zresztą kupionej. No ale powróćmy do wczoraj! Siedzę sobie, wysyłam tego smsa, kradnąc drugie nocne "ja", usta szminką czerwoną smaruję, włosy płomienne ("Z popiołów/ Płomiennowłosa powstanę jeszcze,/ By połykać mężczyzn jak powietrze") rozpuszczam i dzwonię pod nieznane numery, zabijam dalej tę nudną, oklepaną sztukę, o której tyle się mówi, wbijam gwóźdź do jej trumny. I patrzę, patrzę, chłonę wzrokiem, powoli ochłaniam i ogarniam. Słyszę jakieś bzdury na różnorakie tematy, myślę przede wszystkim o tym, 1) kto mnie otacza, 2) że muszę wrócić do domu, 3) że jest mi zimno, a nawet trochę bardziej. Opłakuję sprawy przyziemne, ideały zostawiam na później. Nudzę się, choć jest to nuda podszyta zniecierpliwieniem, stresem, zdenerwowaniem, mam nadzieję, że to bardzo boli i jest nieprzyjemne. Zrywam 39 kontaktów, naprawiam kolejne 2, choć jeden z porażającym uczuciem przegranego, drugi trochę z obowiązku, jakiegoś tam układu, koniunktury, różnych takich. Spraw. I ciągle wyrzuca mi się, że dla nikogo nie mam czasu, że zaniedbuję ludzi, że opiekuję się prezydentem Wielkiej Rosji, swoim kotem i tygrysami zamkniętymi w atmosferycznych fortepianach i nie traktuję nic poważnie, tudzież traktuję wszystko zbyt poważnie lub z drugiej strony wszystko ignoruję. Miałem ostatnio ciekawy sen, w sumie świadomy sen, ponieważ w pewnym momencie powiedziałem sobie "Tak, to jedynie sen, mogę to robić dalej", więc robiłem. Starałem się bardziej niż kiedykolwiek, dziwne. Takie nieosiągalne. It could be sweet, Portishead. Mało surrealistyczny to wpis, ale nie ma nic gorszego niż konwenanse. Widziałem też budynki, niebiesko-szare budynki, wielkie okna, światła fluoroscencyjne i takie tam historie, z kosmosu, gombrowiczowskiego kosmosu, chaosu, chaosu! Jestem przesączony YSL, dlatego tak podobno charakterystyczny. Nie rozumiem. I te spojrzenia! Te spojrzenia "Chodź", boże, ileż tego było. Sondować czyjąś świadomość, muszę mieć kiedyś w domu wszystkie książki Woolf i "Ulissesa". A nawet przeczytanego "Ulissesa". Och!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7813496522636130929?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7813496522636130929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/z-uwagi-na-pogod.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7813496522636130929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7813496522636130929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/z-uwagi-na-pogod.html' title='z uwagi na pogodę'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-545392123454679018</id><published>2008-09-09T20:24:00.002+02:00</published><updated>2008-09-09T20:54:37.588+02:00</updated><title type='text'>chciałbym spytać o wasze łyżki</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Bonjour. Ryba rozpuszczalna to wyjątkowo dzielny pacjent, w szkole rozmawiamy bardzo dużo po niemiecku, każe nam tak kurtuazja, jakiś snobizm, zachodni jak najbardziej, jednak hipersnobizm, ponieważ nie słychać w naszych wesołych i tak ogarniętych rozbestwionymi konwenansami rozmowach angielskiego, francuskiego... ale właśnie ten język - język Goethego, Schillera i gestapo, jakże brzydki i twardy, jednak wcale nie taki skomplikowany, a poza tym kupowanie, wydawanie pieniędzy, udawanie proletariusza i nieudawanie pustego portfela, braku grosza przy duszy, tak, tak, myślę sobie, że przejażdżki po osiedlu Magnolia są całkiem miłe, domy przypominają pudełka zapałek, młodzi, silni, wychowani przez ulice, które udają prowincjonalne, spokojne, wiecznie otoczone zielonymi, majestatycznymi drzewami, chłopcy biegający bezcelowo po tychże, tak myślę sobie, jeżdżąc po tym osiedlu, które wcale nie jest tak bardzo oddalone od mojego domu, a w tymże też dzieją się ciekawe rzeczy, ostatnio tak bardzo wpływa na mnie, czuję się onirycznie, ponieważ większość czasu śpię, rzeczywistość jest tak złota, przetkana nićmi, a zresztą to nieważne, wszystko jest tak spokojne, ciężkie, wręcz przytłaczające, ale właśnie pełne harmonii, czuję się tak bardzo dobrze, kiedy mogę obudzić się, zobaczyć, że kot śpi koło mnie rozciągnięty, rozwalony, roz, ro, r i spać dalej, śniąc o przymkniętych powiekach, ogrodzie, który w swej lubieżności nie zna granic, jest tak rozpasany, tak szalony, nieposkromiony, przypomina mi to znów trochę szkołę, w której jestem jak namiot, namiot, który przeciekł w czasie wielkiego deszczu, ponieważ nie wpadłem na to, że można go po prostu zamknąć i musiałem kolejną noc spędzić u &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; (w jej namiocie oczywiście), tak dobrze to wspominam, tak samo jak potem dadanoc w Oławie, och tak, wspomnienia, ale gdyby odebrać człowiekowi nadzieję na lepsze, wreszcie miałby w rękach teraźniejszość i tak, coś w tym jest, tak samo jak w słonych palcach, lubiących rdzę i czerwoną wodę, a książki na biurku leżą, leżą i czekają, czeka też kultura, historia, tradycja, świadomość narodowa Polaka (sic!), boże, co za koszmar, czeka też psychoanaliza, nudniejsza niż się spodziewałem, chociaż tak, przełomowa w pewnym sensie, boski Julio, całujący delikatnie, wrażliwie spotykają się wargi jego i Virginii, och, jakie to piękne, dziękuję Ci bardzo, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#993399;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, George Barnett, składający mi życzenia, ale ja wiem, że w tym George'u kryjesz się Ty, &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#993399;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, moja droga, czuję norweski mrok, przeraża mnie to trochę, poza tym Paryż, Paryż czeka, kłania się ze swoim absurdalnym językiem, który z francuskim nie ma za wiele wspólnego, ale nic to, la Seine, la le un une par une deux par deux, ponieważ są piosenki, w których o nic nie chodzi, piosenki z przekazem od Yelle na przykład,  à cause des garçons i wszystko jasne, po prostu  à cause des garçons.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-545392123454679018?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/545392123454679018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/chciabym-spyta-o-wasze-yki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/545392123454679018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/545392123454679018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/chciabym-spyta-o-wasze-yki.html' title='chciałbym spytać o wasze łyżki'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4746889811333599937</id><published>2008-09-02T23:04:00.002+02:00</published><updated>2008-09-02T23:16:29.175+02:00</updated><title type='text'>mam w sobie tyle nienawiści, że starczy jej dla dwojga (Rainer)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;De Sade mówi, należy dokonywać zbrodni. Używa się przy tym wprawdzie słowa zbrodnia, żeby zastosować się do przyjętych zwyczajów, lecz między nami nie będziemy tak nazywać naszych czynów (Anna). Potrzebne jest nam ogólnie obowiązujące prawo, aby lubieżnie rozkoszować się naszą własną bezumiarowością. Jesteśmy monstrualni, mimo że dla niepoznaki wyglądamy jak mieszczanie. Jesteśmy dziećmi mieszczan, ale nimi nie pozostaniemy. Od środka przeżarci jesteśmy złymi czynami, od zewnątrz jesteśmy licealistami.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Rainer, który czyta Obcego Camusa, mówi, że chciałby za sobą zostawić wrogość świata. Jeśli komuś odbierze się nadzieję na lepsze, to nareszcie ma w rękach teraźniejszość. Wówczas jest się teraźniejszością, a pozostali to statyści. Kiedy Rainer spogląda na wieczór, od razu mówi, że ten wieczór to melancholijne zawieszenie broni, podczas którego wygasa życie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4746889811333599937?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4746889811333599937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/mam-w-sobie-tyle-nienawici-e-starczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4746889811333599937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4746889811333599937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/09/mam-w-sobie-tyle-nienawici-e-starczy.html' title='mam w sobie tyle nienawiści, że starczy jej dla dwojga (Rainer)'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1025148689784733154</id><published>2008-08-31T20:44:00.003+02:00</published><updated>2008-08-31T21:09:48.217+02:00</updated><title type='text'>nieodwracalne</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tak. Urodzinowy szał uderzył rybie rozpuszczalnej do głowy, ale już dość, koniec, koniec. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnio jadąc autobusem linii 870 relacji Gliwice-Katowice, myślałem o pewnej historii, którą kiedyś poznałem. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mężczyzna o imieniu rozpoczynającym się na literę F rozglądał się nerwowo po swoim pokoju, nie zauważając tego, czego chciał. Jego wzrok padał niespokojnie na meble, ściany, sufit, w końcu bezszelestnie zszedł na podłogę. Pokój był ciemny, za oknem - noc. "W innym pokoju siedzi smutny A. Widzicie go?" - zapytał, kierując pytanie ku ciemności - "Nie, nie ma go tu. Gdzie on jest?"&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;F wyszedł z domu, wspominając nieprzespaną noc. Był zmęczony do granic możliwości, otwarcie oczu było dla niego wielkim wysiłkiem. Dzień był gorący, słoneczny i cichy. Powietrze wyraźnie ciążyło. Skręcił za róg białego muru za "Winkie's" i zobaczył A. Nie widział go w nocy. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;F obudził się, natychmiast ubrał i wyszedł na zewnątrz. Nie chciał dłużej hodować w głowie tego obrazu starej kobiety, chciał zapomnieć.  Ciągle nie spotykał A, mimo że już dawno powinien był. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Stara kobieta miała zniszczoną, pomarszczoną twarz, na środku której wykwitł dorodny wąs. Nosiła rękawiczki gwiazdy filmu lat 20., uśmiechała się grubiańsko, sprawiała wrażenie lubieżnie zadowolonej. "szukasz A jeśli szukasz A A jest tam za rogiem za winkie's jednak sądzę że nie powinieneś tam był wchodzić nie powinieneś tam wchodzić chociaż on tam jest czeka na ciebie nie jest sam tam jest ten co jest wszędzie i zawsze znam go dobrze chociaż nie znam wszyscy ty idź ale nie powinieneś" - mówiła. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Znów widział w śnie rękawiczki i wąs. Co to znaczy? Gdzie jest "Winkie's"?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"tam jest winkie's tak idź powinieneś się z nim był w końcu spotkać ale już za późno teraz już na pewno tam jest i czeka."&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wrócił do domu, zastanawiał się, patrząc na błyszczące miasto, czy tej nocy znów przyśni mu się to samo. Myślał, dlaczego A nie może odebrać telefonu. Ostatnio widzieli się w tym metrze.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Gdy w końcu biały mur przestał go razić, gdy minął róg, czerwony tunel przełamał się na pół, proponując F swój rozkład, swoją zginiliznę - swojego A.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1025148689784733154?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1025148689784733154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/nieodwracalne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1025148689784733154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1025148689784733154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/nieodwracalne.html' title='nieodwracalne'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-4148455339646383848</id><published>2008-08-28T10:58:00.005+02:00</published><updated>2008-08-28T11:06:20.990+02:00</updated><title type='text'>boże narodzenie jest niebezpieczne dla zwierząt</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Czym jest sztuka, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Sztuka to zbiór niezwykłych elementów położonych blisko siebie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Kim jest artysta, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Artysta to ktoś, kto ma pomysł.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Czy artysta widzi w świecie więcej, niż "zwykli ludzie", rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Nie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Czy artysta widzi inaczej, niż "zwykli ludzie", rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Możliwe.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;A więc czy każdy może zostać artystą, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Jak najbardziej.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Co trzeba zrobić, aby być artystą, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Należy stworzyć dzieło sztuki.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Czym jest dzieło sztuki, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Dzieło sztuki to coś, czego nie było wcześniej. To coś niezwykłego. Niezwykle nowego.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Jak się robi dzieło sztuki, rybo rozpuszczalna? - &lt;/em&gt;Aby stworzyć przykładowe dzieło sztuki, trzeba przedmiot codziennego użytku podpisać w dyskretnym miejscu imieniem i nazwiskiem oraz umieścić na cokole w galerii lub muzeum.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dziękuję, rybo rozpuszczalna.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-4148455339646383848?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/4148455339646383848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/boe-narodzenie-jest-niebezpieczne-dla.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4148455339646383848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/4148455339646383848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/boe-narodzenie-jest-niebezpieczne-dla.html' title='boże narodzenie jest niebezpieczne dla zwierząt'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-2341036484579601822</id><published>2008-08-27T21:27:00.004+02:00</published><updated>2008-08-28T01:08:54.524+02:00</updated><title type='text'>la jeunesse du poisson soluble est morte! - vive la jeunesse du poisson soluble!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Bonjour, chers lecteurs. Cette nuit, le poisson soluble mourra parce qu'il sera trop vieux. Le poisson soluble aura dix-huit ans! Quelle horreur. C'est pourquoi je veux faire mes adieux à vous parce que je suis jeun encore mais ça ne continuera plus pour longtemps. Mon âge m'a déçu quand je m'étais le consulté. J'aime la vie et les gens mais c'est le temps de dire "au revoir". &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Je serai dans vos cœurs, j'espère.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Toujours DADA et SURRÉALISTE,&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;LE POISSON SOLUBLE.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;xxxcuzx&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś ryba rozpuszczalna jest zrozpaczona, jako że za godzinę i cztery minuty (22:56) kończy lat osiemnaście. Wskakuje w tę przepaść, bo najzwyklej w świecie nie ma żadnego wyboru, żadnej alternatywy, która by ją zaspokajała (samobójstwo mimo wszystko jest końcem zdecydowanie większej ilości rzeczy niż osiemnaste urodziny), więc rzuca się w wir odpowiedzialności, obowiązków, prawa do czynnego brania udziału w wyborach (z pewnością będzie z niego korzystać, wspierając polską lewicę lub to, co lewicą się na polskiej scenie politycznej nazywa), będzie kupowała alkohol i papierosy - ot tak, po prostu, z nudów, wcale z nich nie korzystając, zdecydowanie nie założy rodziny, choć już może. Nie rzuci szkoły, choć już może odkąd zaczęła liceum. Nie ucieknie z domu, choć już może, odkąd pamięta (raz próbowała, ale rodzice nie chcieli jej pomóc zawiązać butów). Nic nie będzie. Wszystko będzie. Och, nie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;RYBA ROZPUSZCZALNA UMIERA ZE STAROŚCI. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;RYBA ROZPUSZCZALNA ŻYJE DALEJ I JEST SURREALISTKĄ.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zdecydowałem jednak, że tak naprawdę wcale nie umieram, a jedynie obchodzę rocznicę swych urodzin. A że to akurat osiemnasta?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Odkąd pamiętam, nie odczuwałem żadnej trudności, jeśli chodzi o wywoływanie wymiotów. Dziś rano na przykład czułem się fatalnie i natychmiast po wstaniu z łóżka skierowałem się wydalić z siebie całą ciążącą mi treść pokarmową - naturalnei od razu zrobiło mi się lepiej. Wymiotowanie to w pewnym sensie analogia przewodu pokarmowego koloru żadnego - degradacji pożywienia i konsumpcji, jak to już pisałem. Wymiotując, nie liczę się z tym, że mój organizm potrzebuje jakichś tam swych abstrakcyjnych składników, a mam na uwadzę jedynie chęć pozbycia się źródła problemu - tkwiącego w jedzeniu, zalegającym w moim przewodzie pokarmowym, dokładniej w żołądku. Teraz tak mi się skojarzyło, że gdyby żołądkowi odjąć kwas solny, byłby idealną kopią matczynej macicy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jakie wysnuwam wnioski? - przewód pokarmowy koloru żadnego = wymioty, co jest zaprzeczeniem jedzenie=żołądek/kwas solny, a żołądek prawie = wspomnienia wewnątrzmaciczne.  a ponieważ urządzenia AGD = wspomnienia wewnątrzmaciczne,  żołądek = sprzęt wyposażenia domowego. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;xxxcuzx&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;ALE I TAK NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ TEGO, ŻE BĘDZIE SIĘ ODE MNIE WYMAGANO, ABYM BYŁ ŚWIADOMY TEGO, CO ROBIĘ. TO NIE DO POGODZENIA ORAZ:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;THESE NEW PURITANS&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;x&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-2341036484579601822?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/2341036484579601822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/la-jeunesse-du-poisson-soluble-est.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2341036484579601822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/2341036484579601822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/la-jeunesse-du-poisson-soluble-est.html' title='la jeunesse du poisson soluble est morte! - vive la jeunesse du poisson soluble!'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-1194994643179877533</id><published>2008-08-26T20:50:00.000+02:00</published><updated>2008-08-26T21:17:18.882+02:00</updated><title type='text'>L.H.O.O.Q.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tak. Świat jest coraz bardziej elektryczno-syntetyczny, dlatego też ryba rozpuszczalna (aby, wiecie, keep up to date) założyła ostatnio kolektyw didżejski razem ze swoją doprawdy elektro przyjaciółką - &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; (ale inna od &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; (częsta literka!)), grają electro techno hardcore professional anal sex suck our dix and do the dance, mają w planach zdobywać Europę. Życzę powodzenia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś ryba rozpuszczalna, gdy wróciła do domu po męczącej wyprawie do innego miasta, zapadła w głęboki sen, ale chcąc zaskoczyć pozostałych domowników, położyła się na samym środku podłogi przedpokoju. Znów myślałem, że nie tylko wzbudzi to wielkie oszołomienie i zachwyt, jednak miałem cichą nadzieję na pasmo onieśmielających swym realizmem i gwałtownością wizji i jak zwykle skończyło się na tym, że było po prostu niewygodnie - boże, jakie to trywialne - boże, jakie to obrzydliwe, pretensjonalne słowo. Po powrocie do łóżka ryba rozpuszczalna śniła o jakiejś kamienicy w centrum miasta, gdzie urzędował człowiek z brodą; taką zapuszczoną jedynie na faktycznej brodzie - bez wąsów. Ten człowiek właśnie bardzo zbulwersował i zaszokował rybę rozpuszczalną, która jeszcze nigdy nie widziała tak dziwnego i wymyślnego owłosienia twarzy (może nie licząc wąsów przyjaciela - Salvadora), pomyślała sobie więc, że coś w jej życiu musi się kończyć z racji tego snu. Następnie śnił mi się młody chłopak, który oprowadzał mnie po mieście, pamiętam czerwone niebo, jakieś szare budynki i góry prezerwatyw, leżące w stercie i wyglądające okropnie. Od razu przypomniałem sobie o wiedeńskich intelektualistach, którzy "sensu istnienia poszukują w aktach przemocy, rabunkach, seksie", natomiast to skojarzyło mi się z bliskimi urodzinami ryby rozpuszczalnej i o tym, że będzie ją stać na kolekcję kina radzieckiego. Potem obudził mnie telefon, który swoim technologicznym dzwonieniem uświadamiał mi powoli, że ktoś próbuje się ze mną skontaktować. A że mam taki sam budzik, jak i dzwonek (moja komórka jest wybitnie niespersonalizowana), pomyślałem sobie, że "Chwila! Ja nigdzie nie wstaję! Przecież w środę miałem się wreszcie wyspać, obudzić się o 16, co mi kazało nastawić budzik?! Pewnie to już ta końcówka - taka widoczna, taka zimna i wyrachowana, choć nostalgiczna, czy wszystko musi się kończyć, tak, musi, szkoda, cóż, przynajmniej mam ładny tiszert, ale w sumie nigdy nie wychynąłbym zza rogu swojego pokoju w stroju księdza, to przerażające, nie no, nie wierzę, żeby miał wyprany mózg, to inteligencja, ale dość obca dla mnie, kontakty międzyludzkie są zabawne, nieprzewidywalne, ręka mnie boli, mój kot chyba mi ją podrapał w trakcie zabawy, albo to te biurokratyczne komary, których tak bardzo nienawidzę, ciekawe, czy już wrócili, pewnie nie, a zresztą ja śpię, a poza tym to muszę przeczytać książki, bo nic, bo historia, bo kultura, bo rozwój, bo wymogi ewolucji, ale ja mam przecież ósemki, rosną, wyrzynają się, boli mnie to, cholera, a przecież to taki atawizm, a tak, pamiętam, Metoda Atawistyczno-Intuicyjna, ciekawe dlaczego jest tak straszliwie podobna do Metody Paranoiczno-Krytycznej, tylko ma inną nazwę, no ale tak, wtedy tak bardzo tym wszystkim żyłem, teraz chyba jestem trochę bardziej niezależny, mam nadzieję, nie chcę tak naprawdę zależeć, ale leżę w sumie, dobrze mi jest, zawsze chciałem mieszkać w kokonie, zresztą to takie piękne słówko, lubiłem je już od dziecka, pamiętam, Królowa Metalia żyła w kokonie, podniecała mnie ta jej bezcielesność, życie w zamkniętym czymś, ciekawe co to było, w ogóle kocham "Czarodziejkę z Księżyca", chyba muszę znów sobie obejrzeć, może ostatnią serię, znów się rozpłaczę pod koniec, boże, jakie to piękne, dlaczego one wszystkie musiały umrzeć, no i czuję się jak w tym kokonie od Królowej Metalii, hmmm, ktoś dzwoni." Tak sobie myślałem w chwili obudzenia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Marcel Duchamp/Marcel Z Pola&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-1194994643179877533?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/1194994643179877533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/lhooq.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1194994643179877533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/1194994643179877533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/lhooq.html' title='L.H.O.O.Q.'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-5294657713286344670</id><published>2008-08-25T22:30:00.001+02:00</published><updated>2008-08-25T22:33:00.793+02:00</updated><title type='text'>*errata (BOTOX)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Włączyłem opcję, pozwalającą komentować absolutnie wszystkim. (A zastanawiałem się, czy to możliwe, że nie jest włączona...) Sugeruję więc korzystać. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Botoksowe marzenie zanegowało istnienie syberyjskiej dziewico-maszyno-nimfo-adoratorki spotkań.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-5294657713286344670?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/5294657713286344670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/errata-botox.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5294657713286344670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/5294657713286344670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/errata-botox.html' title='*errata (BOTOX)'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7139457740894755947.post-7025706210167681959</id><published>2008-08-25T19:50:00.000+02:00</published><updated>2008-08-25T20:30:53.111+02:00</updated><title type='text'>jedna ręka nie klaszcze</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm1.static.flickr.com/134/353168726_3ef7aa687c.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://farm1.static.flickr.com/134/353168726_3ef7aa687c.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeśli ktoś ma już jakichś faworytów ze "Skeletal Lamping", to proszę śmiało podać ich do wiadomości publicznej. U mnie wygląda to mniej więcej tak: "Nonpareil of Favor", "Touched Something's Hollow", "An Eluardian Instance" (zagrane na OFF Festival 2008!), "Gallery Piece", "Women's Studies Victims", "Plastis Wafers" oraz oczywiście "Beware Our Nubile Miscreants". Ogólnie, moi drodzy przyjaciele z of Montreal, stanęliście na wysokości zadania, po raz kolejny.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziś ryba rozpuszczalna nie jest w stanie pisać, ani myśleć, ani nic. Pojeździła sobie na bicyklu, pomyślała i już ma dość. Choć popołudnie minęło jej bardzo przyjemnie. Teraz ryba rozpuszczalna myśli o książkach, przez które ma zamiar przebrnąć, wchłaniając kulturę całym ciałem. Aż do przesady.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7139457740894755947-7025706210167681959?l=rybarozpuszczalna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/feeds/7025706210167681959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/jedna-rka-nie-klaszcze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7025706210167681959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7139457740894755947/posts/default/7025706210167681959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rybarozpuszczalna.blogspot.com/2008/08/jedna-rka-nie-klaszcze.html' title='jedna ręka nie klaszcze'/><author><name>ryba rozpuszczalna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12024099891512962003</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_bXmrYfPWgac/TQtZXh2U9LI/AAAAAAAAAGE/U8YIQUr2LmY/S220/mondrian_yellow1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm1.static.flickr.com/134/353168726_3ef7aa687c_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
